Do niepokojącego stanu rzeczy doprowadziła nowelizacja kodeksu karnego wykonawczego, która zaczęła obowiązywać na początku 2012 r. Na jej mocy zmodyfikowano m.in. art. 22. Zgodnie z jego aktualnym brzmieniem w posiedzeniach sądowych obrońca skazanego ma prawo brać udział wyłącznie, gdy ustawa tak stanowi.

Taka redakcja przepisu zastąpiła tę, zgodnie z którą sąd miał obowiązek zawiadamiać obrońcę o posiedzeniu dotyczącym skazanego. Przepis zastrzegał tylko, iż nieobecność pełnomocnika nie wstrzymywałaby rozpoznania sprawy.

Szybkość nie jest najważniejsza

Jak się okazuje, ta na pozór niewielka zmiana doprowadziła do ograniczenia prawa do obrony. Nie dotyczy to jednak wszystkich środków zabezpieczających, stosowanych zgodnie z k.k.w. Luka powstała tylko w przepisie dotyczącym osób przebywających w leczniczych zakładach zamkniętych.

– Ustawodawca pozbawił obrońców możliwości wzięcia udziału w posiedzeniu w przedmiocie pozostawienia sprawcy w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym – wyjaśnia adwokat Dariusz Goliński.

Wszystko przez to, że w art. 204 kodeksu karnego wykonawczego do zapisu, iż sąd ma obowiązek nie rzadziej niż co 6 miesięcy orzekać o dalszym pobycie sprawcy w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, nie dodano, że w tego typu postępowaniach ma prawo uczestniczyć pełnomocnik.

– Autorzy projektu zmieniającego argumentowali, że głównym powodem wprowadzenia nowelizacji jest ekonomika procesowa. Należy jednak postawić zasadnicze pytanie, czy istotniejszym dobrem będzie prawo oskarżonego do rzetelnego postępowania, z zapewnieniem mu prawa do obrony, czy też szybkość postępowania – wskazuje adwokat Francesco Goldoni.

I dodaje, że odpowiedzi na to pytanie należy szukać w Konstytucji RP. W jej art. 42 jasno zostało zapisane, iż „każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania”. Zdaniem adwokata nie ma wątpliwości, że prawo to winno znajdywać swoje odzwierciedlenie również w postępowaniu wykonawczym.

– Argumenty ustawodawcy dotyczące „ekonomiki postępowania” również wydają się być chybione. Zasadniczo bowiem przed nowelizacją udział obrońcy (poza przypadkami z art. 8 k.k.w.) był wyłącznie fakultatywny. Tym samym nie sposób uznać, by obecność obrońcy lub skazanego (czy też jej brak) w jakikolwiek realny sposób mogła wpływać na przedłużanie się postępowania – zaznacza mec. Goldoni.

– Dziś zaś prawo do obrony osoby umieszczonej w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym jest ograniczone jedynie do wniesienia zażalenia od postanowienia sądu I instancji. Obrońca nie ma prawa wziąć udziału w posiedzeniach sądu I i II instancji w tym przedmiocie – wtóruje mec. Goliński.

Jak mówi, sam spotkał się już z sytuacją, gdy sąd już po nowelizacji k.k.w. poinformował go, że posiedzenia z art. 204 odbywają się bez udziału obrońcy.

Aresztowany musi mieć prawo do telefonu >>

Bez adwokata przed sądem

Zdaniem ekspertów, taką sytuację należy ocenić jednoznacznie negatywnie – postępowanie w trybie art. 204 k.k.w. jest bowiem postępowaniem, w którym udział obrońcy jest nieodzowny.

– Ocena tego, czy sprawca jest chory psychicznie, upośledzony lub uzależniony, wymaga wiedzy specjalistycznej psychiatry i psychologa. Prawidłowości wydania takich opinii zawsze powinien jednak pilnować obrońca. Jeszcze bardziej jest on potrzebny dla właściwej analizy przesłanki prawdopodobieństwa popełnienia czynu zabronionego. Bo decyzje o umieszczeniu w zakładzie zamkniętym to zawsze pozbawienie człowieka wolności – wskazuje Andrzej Michałowski, adwokat z kancelarii Michałowski Stefański.

– W przypadku zaś braku możliwości uczestnictwa w tego typu posiedzeniach ewentualny środek odwoławczy sprowadzać się będzie wyłącznie do kwestionowania ustaleń faktycznych poczynionych przez sąd na podstawie opinii, wyłącznie na podstawie własnych domysłów i hipotez –dodaje mecenas Goldoni.

Jak mówi, sporządzenie apelacji w takich warunkach jest utrudnione jeszcze z jednego powodu: w obecnym stanie prawnym przy orzekaniu o środkach zabezpieczających na podstawie art. 204 k.k.w. nie jest nawet wymagane spisanie protokołu.

Część ekspertów jednak uspokaja, iż zgodnie z zapisami k.k.w. obrona osób umieszczonych w zakładach zamkniętych w pewnych sytuacjach jest obligatoryjna – zachodzić bowiem będzie przesłanka z art. 8 k.k.w., a więc uzasadniona wątpliwość co do poczytalności podsądnego. Jednak – jak zauważa jednak mec. Goldoni – tego stanowiska nie podziela orzecznictwo.Sądy orzekają przykładowo, że „sam fakt leczenia psychiatrycznego (...) nie może przesądzać o istnieniu uzasadnionej wątpliwości co do poczytalności skazanego w postępowaniu wykonawczym” (sygn. akt II AKzw 538/09).

Rodzi się też wątpliwość co w sytuacji, gdy schorzenia miną i zajdą przesłanki do zwolnienia skazanego z zakładu zamkniętego. Wymóg ustawowy obrony obligatoryjnej przestaje przecież wtedy istnieć, a co za tym idzie nie ma już podstaw do udziału obrońcy w posiedzeniu dotyczącym zwolnienia z zakładu.

Zdaniem adwokat Agnieszki Matusik nawet gdyby nie zachodziły przesłanki zastosowania obrony obligatoryjnej, to wykładnia celowościowa i systemowa art. 22 k.k.w. wskazuje, że o posiedzeniu w przedmiocie dalszego stosowania środka zabezpieczającego obrońca winien być przez sąd zawiadomiony. Przepis ten przewiduje bowiem udział stron lub obrońcy w posiedzeniach dotyczących pozbawienia wolności, a umieszczenie w zakładzie zamkniętym z pewnością jest formą pozbawienia wolności.

– Niezależnie jednak od zaproponowanej wykładni, brak wyraźnej regulacji w tym zakresie ocenić należy negatywnie, tym bardziej że już mamy do czynienia z rozbieżnym orzecznictwem. Gwarancje procesowe w tym wypadku są szczególnie istotne, z uwagi na to, że orzekając o umieszczeniu w zakładzie zamkniętym sąd nie określa czasu pobytu w tym zakładzie i jedyną szansą dla oskarżonego jest właśnie obowiązkowe co pół roku posiedzenie sądu w tym przedmiocie – podkreśla mecenas Agnieszka Matusik.

Z posiedzeń dotyczących środków zabezpieczających nie sporządza się nawet protokołu