Sąd rejonowy uznał D.W. za winnego zaboru pojazdu w celu krótkotrwałego użycia. Chodzi o czyn określony w art. 289 par. 2 kodeksu karnego. Zgodnie z nim za zabranie w takim celu cudzego pojazdu sprawca – jeżeli pokonał przy tym zabezpieczenia auta, pojazd był znacznej wartości albo porzucił go w stanie uszkodzonym – musi się liczyć z karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

Tak właśnie było w tym przypadku, bowiem D.W. wykorzystując kluczyki pozostawione w samochodzie Daewoo Espero o wartości 4 tys. zł, dokonał jego zaboru, a następnie po przejechaniu kilkunastu metrów uderzył w inny samochód i porzucił uszkodzone auto. Wartość szkody wynosiła prawie 2 tys. zł. Dodatkowo sprawca dopuścił się tego czynu w okresie pięciu lat po odbyciu ponad 6 miesięcy kary pozbawienia wolności za rozbój. Biorąc to pod uwagę, sąd wymierzył mu karę 10 miesięcy pozbawienia wolności.

Komu przysługuje adwokat z urzędu? >>

Oskarżony wniósł apelacje,̨ postulując złagodzenie kary. Sąd okręgowy utrzymał jednak w mocy wyrok. Trzeba jednak wskazać, że oskarżony w toku postępowania przygotowawczego i sądowego nie miał obrońcy.

Dlatego pełnomocnik wyznaczony do postępowania kasacyjnego zarzucił orzeczeniu rażące naruszenie prawa w postaci nieuchylenia zaskarżonego wyroku sądu I instancji w sytuacji, gdy D.W. nie miał obrońcy, a zachodziła uzasadniona wątpliwość co do jego poczytalności.

Sąd Najwyższy uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Wskazał, że w myśl art. 79 par. 1 pkt 3 kodeksu postępowania karnego oskarżony musi mieć obrońcę, gdy zachodzi uzasadniona wątpliwość co do jego poczytalności. W tej sprawie jednak dopiero po wyroku sądu odwoławczego ujawniły się okoliczności świadczące o tym, że oskarżony w toku procesu powinien być reprezentowany przez obrońcę. W dniu poprzedzającym rozprawę apelacyjną został bowiem przewieziony do szpitala dla nerwowo i psychicznie chorych. W czasie rozpoznania sprawy w II instancji zaistniała zatem uzasadniona wątpliwość co do jego poczytalności, rodząca stan niepewności odnośnie udziału oskarżonego w posiedzeniu i możliwości prowadzenia przez niego samodzielnej obrony.

SN uznał, że trwający co najmniej miesiąc pobyt oskarżonego w szpitalu nie stanowi epizodu. Zaistnienie zaś którejś z okoliczności przewidzianych w art. 79 par. 1 k.p.k. rodzi konieczność reprezentowania oskarżonego przez obrońcę i jego udziału w rozprawie, chociażby przed sądem okoliczność ta się nie ujawniła.

Brak obrońcy w postępowaniu przed sądem odwoławczym skutkował więc stwierdzeniem bezwzględnej przyczyny odwoławczej zasygnalizowanej w kasacji.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 16 stycznia 2014 r., sygn. akt V KK 219/13.