statystyki

Dziekan warszawskiej ORA: Konieczne jest zaostrzenie kryteriów egzaminu wstępnego i zawodowego

06.02.2014, 05:55; Aktualizacja: 06.02.2014, 12:20
Paweł Rybiński, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Paweł Rybiński, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.źródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: Materialy Prasowe

Podziękujcie obywatele panom: Ziobrze, Kaczyńskiemu i Tuskowi za fatalnie poprowadzone rozwody, stracone odszkodowania i źle podzielone nieruchomości. Szczególnie dziękujcie osadzeni niesłusznie w zakładach karnych!

Styczniowe ślubowanie nowego rocznika aplikantów adwokackich po raz kolejny dało mi asumpt do pewnych refleksji natury ogólnej. Cieszy duża liczba młodych ludzi upatrujących swojej kariery w zawodzie adwokata, martwi - perspektywa, która stoi przed nimi. Aby analiza była pełna, weźmy jeszcze pod uwagę porównywalną liczbę aplikantów radcowskich – osób, które posiadają de facto te same potencjalne kompetencje i konkurują na tym samym rynku, i zastanówmy się, czy ci młodzi ludzie uzyskają perspektywę odpowiadającej kompetencjom pracy?


Pozostało 86% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (56)

  • Agnieszka(2014-02-07 11:45) Zgłoś naruszenie 00

    Dobry komentarz Dariusz Pac i wcale nie trzeba być dziekanem natomiast poziom artykułu Pana Dziekana żenujący.

    Odpowiedz
  • Federer(2014-02-06 18:22) Zgłoś naruszenie 00

    Przykre ale prawdziwe. Nalezy sie zgodzic z Dziekanem, tym bardziej ze nie kazdy musi byc adwokatem, w szczegolnosci ze adwokaci zyja z mowy, ze slowa, a egzamin wstepny i koncowy sa pisemne. Jedyny element poslugiwania sie na nim slowem to podpytywanie innych egzaminowanych osob o podrzucenie zarzutow do apelacji.Zero komplikacji, moj pies by zdal ten egzamin, a potem roznice widac na sali sadowej golym okiem. Widac kto jest z czasow egzaminow w ora a kto z ministerialnych.

    Odpowiedz
  • s(2014-02-06 14:35) Zgłoś naruszenie 00

    Swoja drogą to mam bardzo mieszane odczucia po lekturze każdej takiej wypowiedzi stawiającej w bardzo negatywnym świetle młodszych kolegów jako masę (adwokatów i aplikantów adwokackich) w związku z treścią par. 31 ust. 1 Kodeksu Etyki Adwokackiej. Mam poważne wątpliwości co do tego, czy to są przejawy "przestrzegania wobec kolegów zasad uprzejmości, lojalności i koleżeństwa", skoro jako całej zbiorowości zarzuca się im nierzetelność, brak wiedzy itd., czyli właściwie to publicznie się ich postponuje.

    Odpowiedz
  • Karramba(2014-02-06 15:27) Zgłoś naruszenie 00

    A na co komu jakiś patronat ? W Niemczech jest 100.000 adwokatów i jakoś tamtejsze samorządy nie wylewają krokodylich łez. Słusznie minione czasy nepotyzmu w zawodach prawniczych nie wrócą.

    Odpowiedz
  • ciekawy(2014-02-06 15:31) Zgłoś naruszenie 00

    Korporacja szuka ścieżek obejścia prawa. Jak to u prawników. A może jeden z drugim dokona badania na temet : losy prymusów egzaminów maturalnych z lat np. 1999 - do 2005. da to obraz lub losy absolwentów szkół średnich którzy nie zdali egzaminów na wyższe uczelnie w I podejściu w latach 1999- 2005. da to obraz przydatności "ostrych" egzaminów. Może okazać się, że życiowo " te niedojdy " mają się lepiej od " kujonów" .

    Odpowiedz
  • Aplikantka adwokacka (ORA w Warszawie)(2014-02-06 15:36) Zgłoś naruszenie 00

    Zgadzam się. Taśmowa nadprodukcja adwokatów i radców prawnych odbija się na jakości świadczonych usług prawnych i psuje rynek. Egzaminy wstępne nie weryfikują wiedzy ani umiejętności, stanowiąc li i wyłącznie sprawdzian z suchej kodeksowej wiedzy. Powinno się zdecydowanie zaostrzyć formę egzaminu celem częściowego "odsiania" kandydatów. Niewątpliwie również obecna ilość aplikantów uniemożliwia ich kształcenie praktyczne, kontakt z doświadczonymi adwokatami i pracownikami naukowymi w zasadzie zszedł do lamusa historii, trudno więc nawet o merytoryczną wymianę zdań, ożywioną dyskusję. W tym systemie kształcenia aplikantów trudno nawet mówić o konkurencji jeżeli połowa aplikantów nie może znaleźć pracy aby w ogóle takiego współzawodnictwa się podjąć. Nie wspominając już o rzeczywistej możliwości konkurowania na rynku pracy przy braku zaplecza merytorycznego.

    Odpowiedz
  • adw.(2014-02-06 15:46) Zgłoś naruszenie 00

    ha ha ha Panie Dziekanie, co prawda głosowałem na Pana ale ten artykuł trochę Panu nie wyszedł. W mojej ocenie ci adwokaci i radcowie, którzy są dobrymi adwokatami i radcami utrzymają się na rynku reszta zrezygnuje z zawodu ale to niech zweryfikuje życie a nie kurtyna procentowa / proporcjonalna.
    W mojej ocenie adwokaci i radcowie z długoletnim stazem nie są w stanie dogonić młodych adwokatów/ radców. Dodam, że występując w sądzie obserwuję starszych adwokatów/radców i jakos szału nie widzę. Młodzi ludzie starają się dognić konkurencję podczas gdy stara kadra chodzi i lamentuje. pozdrawiam

    Odpowiedz
  • młody radca prawny(2014-02-06 16:26) Zgłoś naruszenie 00

    Panie Dziekanie, szanowni Przedmówcy,

    to niepokojące, wszyscy Państwo wymieniają niemal "jednym tchem" egzamin wstępny i zawodowy. A przecież jest między nimi głęboka różnica, pełnią zupełnie inne funkcje, inne osoby do tych egzaminów podchodzą...
    Jak słusznie dostrzega Dziekan, po otwarciu prywatnych szkół wyższych, liczba absolwentów prawa bardzo szybko osiągnęła historycznie niespotykany i katastrofalnie wysoki (dla owych absolwentów) poziom. Ponieważ zawody: sędziego, prokuratora, notariusza, komornika, nadal pozostają zamknięte - absolwenci prawa w naturalny sposób "ciążą" ku aplikacji adwokackiej i radcowskiej. I tu jest właśnie wielka rola egzaminu wstępnego na aplikację. Powinien być tak skonstruowany, by na aplikację dostawało się NIECO więcej osób, niż później zacznie wykonywać zawód adwokata/radcy. Wówczas ORA/OIRP będzie w stanie zapewnić aplikantom kształcenie praktyczne (zamiast nadrabiać braki teoretyczne po kiepskich studiach), a aplikanci - ponoszący przecież wielkie koszty kształcenia - będą w stanie znaleźć zatrudnienie w kancelarii a nie w pizzerii.

    Tymczasem począwszy od 2009 roku warunki przejścia testu wstępnego na aplikację są tak żenujący zaniżone, że można się zastanawiać jakim cudem zdał maturę ktoś, kto oblał taki test. Niemożliwe? Proszę poprosić o rozwiązanie testu w miarę rozgarniętą osobę, która nie ma wykształcenia prawniczego... Zabraknie jej do "zdania" może 10-20% pkt.
    Egzamin wstępny to powinno być "główne sito". A nie jest przecież ostatnim- w trakcie aplikacji jest po 5-6 egzaminów na roku, potem dla pewności ministerialny egzamin zawodowy.
    Wielu moich znajomych, którzy kosztem wielkich wyrzeczeń (bo aplikacja KOSZTUJE, naprawdę kosztuje - pieniądze, czas, olbrzymi stress) ukończyli aplikację pracuje jednak poza zawodem. I to są dopiero dramaty, którym można było zapobiec. Bo rynek nie urósł i szybko nie urośnie. I nie jest też prawdą, że niewidoczna ręka rynku oddzieli ziarno od plew - stosowanie prawa wymaga wiedzy specjalistycznej i klienci zazwyczaj nie potrafią się zorientować, kto świadczy usługi na wyższym poziomie, kto na niższym. Znam niejednego prawnika, będącego prawnikiem od zarania dziejów, który plecie bzdury, oszukuje, zaniedbuje klientów i dawno zapomniał podstawowe przepisy - ale ma wzięcie i kasuje dobra stawki, bo tak już się utarło.

    A egzamin zawodowy... jest trudny i wymagający pod wieloma względami. Osoby podchodzące do niego są zazwyczaj świetnie przygotowane - mają za sobą wręcz lata przygotowań! Podnoszenie trudności tego egzaminu niczemu nie służy, nie może osiągnąć żadnych pozytywnych skutków - poza odwleczeniem w czasie przyznania uprawnień zawodowych, młodym prawnikom, co jest na rękę niektórym starym wyjadaczom ;)

    Jeżeli Izba / Rada wydaje swemu członkowi zaświadczenie o ukończeniu aplikacji, to zaświadcza tym samym, że w ocenie samorządu zawodowego aplikant został wyszkolony i jest zdolny do należytego wykonywania zawodu. Jeżeli władze tegoż samorządu nawołują następnie o zaostrzenie kryteriów egzaminu zawodowego, jest to zjawisko głęboko niemoralne. Przecież państwowy egzamin zawodowy tak naprawdę weryfikuje, czy samorząd wywiązał się należycie z obowiązku kształcenia aplikantów! Wysoka zdawalność powinna napełniać władze samorządu dumą, a niska - zatroskaniem i refleksją, jak poprawić kształcenie.

    Odpowiedz
  • das(2014-02-06 16:35) Zgłoś naruszenie 00

    Prawnik powinien godnie zarabiać bo poświęca swoje 10 lat najlepszych w życiu by móc pomagać ludziom. Ludzie kierują się do niego z różnymi problemami, nawet życiowymi- więc jest to zawód elitarny. Jest tylko jeden minus. Jeśli będziemy mieli dużą podaż, to prawnik będzie zarabiał grosze- a to nie będzie współmierne do jego kompetencji. Dylemat jest. Jednakże muszę się zgodzić z rektorem- jeśli chcemy(studiuje prawo) żyć na godnym poziomie to nie mamy wyjścia- trzeba utrudnić ludziom ten piep*ony egzamin.

    Odpowiedz
  • aplikant(2014-02-06 16:45) Zgłoś naruszenie 00

    Szanowny Panie Dziekanie!
    Pana argumentacja jest nietrafna. To, że na rynku jest w chwili obecnej więcej prawników, obliguje ich do tego, aby specjalizować się w danej dziedzinie prawa, ponieważ sytuacja weryfikuje ich umiejętności. Skończyła się już era "starych adwokatów", którzy swoje porady prawne po wysłuchaniu klienta ograniczają do stwierdzenia "przyjmuje sprawę do prowadzenia". Doświadczenie pokazuje, że to prawnicy z długim stażem pracy popadają w rutynę, przez co popełniają katastrofalne błędy. Uważam, że tak jak w każdym zawodzie są jednostki wybitne jak i przeciętne (i jeszcze gorsze...). Starsze pokolenie adwokatów nie potrafi zawalczyć o klienta z racji zakorzenionego przez lata przeświadczenia, że bez względu na poziom usług klient i tak przyjdzie, bo prawników jest za mało.

    Odpowiedz
  • aplikant wawa(2014-02-06 16:57) Zgłoś naruszenie 00

    Ten człowiek jest dziekanem ORA??? Jakim on językiem operuje??

    Jestem aplikantem w Warszawie, zdałem egzamin nie tak łatwy, jak w ubiegłych latach. Słownictwo "mięso" wyborcze jest żenujące:(:(

    Chyba sporo się pozmieniało w warszawskiej ORA i największy beton dopiero się wiąże.

    Spodziewałem się, że wybory spowodują zmianę nastawienia do aplikantów, ale to jest skandaliczna wypowiedź. Ten pan jest zwyczajnym impertynentem.

    Odpowiedz
  • Prawnik(2014-02-06 17:50) Zgłoś naruszenie 00

    Hahaha:))) Oddech konkurencji coraz bardziej czuć na plecach - to chyba najlepsze podsumowanie tego żenującego artykułu. Czasy klanów prawniczych już się skończyły i nigdy nie wrócą. Smutne (dla niektórych), ale prawdziwe. Mnie to nie smuci w ogóle:))

    Odpowiedz
  • Zbigniew Wykorzystywany Aplikant(2014-02-06 18:20) Zgłoś naruszenie 00

    Pan Dziekan nawołuje do podniesienia trudności egzaminów. Dlaczego nie wspomina o potrzebie podniesienia jakości kształcenia aplikantów? Za pieniądze przeznaczone na szkolenie organizuje się funkcjonowanie całej izby, a aplikantom nie oferuje się żadnej realnej korzyści. Nie jest sztuką nawoływać do podniesienia trudności egzaminów. Sztuką jest umieć do tego przygotować aplikantów. Starsi adwokaci tego nie potrafią. Jak to o Was świadczy?

    Odpowiedz
  • wspomnieńczar(2014-02-06 18:36) Zgłoś naruszenie 00

    Symptomatyczne, że Pan dziekan nic nie wspomina o powrocie do czasów, gdy kanonami etyki adwokackiej była pomoc młodszym kolegom, a nie publiczne ich dezawuowanie, a nawet , o zgrozo panie dziekanie, za dyshonor uważano wyciąganie ręki po samorządowe pieniądze za pełnienie funkcji w organach tegoż. Tak , może to szokujące, ale kiedyś to były HONORY, a nie FUCHY.

    Odpowiedz
  • Leonzio(2014-02-06 14:21) Zgłoś naruszenie 00

    Obawa tych, którzy już mają, przed tymi którzy mogą mieć. Chęć utrzymania stanu posiadania. Kształcenie aplikantów jak nadrożej i jak najgorzej (bo w końcu stanowią konkurencję). To jest prawdziwe oblicze samorządów, Panie Dziekanie ! Moim zdaniem kształcenie aplikantów przez samorządy powinno się kończyć tylko i wyłącznie na przedmiotach niezbędnych do prawidłowego napisania pism na egzaminie zawodowym, a nie pierdół lub takich gałęzi prawa, z których nie można sensownie przeszkolić kandydata do zawodu w okresie aplikacji (po co farsa w stylu podatki, ubezpieczenia społeczne czy prawo upadłościowe po może 20 h ?). Zrezygnować z patronów. Aplikanci powinni mieć cotygodniowe (1-2 dni) praktyki w sądach przez CAŁY okres aplikacji. Tam zapoznają się znacznie lepiej z prawdziwą pracą prawnika (a nie jakieś durne pseudo-czynności w kancelariach nie mające nic wspólnego z samodzielną obsługą klienta). O przydatności aplikanta do zawodu powinien decydować samorząd, ale sędziowski, któremu nie zależy na niszczeniu konkurencji i nędznej pogoni za zyskiem kosztem aplikantów, a na wysokim ogólnym poziomie pełnomocników. Najśmieszniejsze i najgłupsze oceny przy egzaminach zawodowych formułują właśnie bardzo "koleżeńscy" i "etycznie nienaganni" "koledzy" z samorządów, z których później śmieją się sędziowie. Jeśli zależy Panu Dziekanowi na lepszym modelu aplikacji, to należy uderzyć się we własne piersi... Coś mi się jednak wydaje, że środowisko adwokackie (mniej radcowskie) jest przesiąknięte strachem przed jakąkolwiek konkurencją opartą o prawdziwe kompetencje i jakość świadczonych usług, a nie "koleżeńskie" układy i szeptany marketing cienkiej wody. Jeżeli jest Pan taki pewny swoich opinii o młodych prawnikach to niech Pan opublikuje, którzy adwokaci w Warszawie mieli wyroki dyscyplinarne. Jakoś nie widzę chęci w tym temacie. Czyżby za dużo kolegów z tych "cudownych lat przed wstrętnym otwarciem zawodu" okazało się jednak nie do końca takimi fajnymi, kompetentnymi pełnomocnikami ?

    Odpowiedz
  • Attorney at Law(2014-02-11 19:22) Zgłoś naruszenie 00

    KORPORACJE nadają się jedynie DO LIKWIDACJI - przymusowa przynależność do tego typu cechów jest niezgodna z Konstytucją RP oraz przepisami Unii Europejskiej.

    Tak szkolą, że aplikanci muszą się doszkalać. Dowód? Proszę bardzo :) "Aplikacja radcowska: Ponad połowa rocznika musi się doszkalać prywatnie"

    Na aplikacji radcowskiej w Warszawie na szkolenia przygotowujące do egzaminu końcowego uczęszcza ponad połowa rocznika, który zmierzy się z egzaminem w marcu 2013 r. (1200 osób). Najpopularniejsza jest Szkoła Prawa Procesowego Ad Exemplum mec. Agaty Rewerskiej. Na kursie ma aż 850 osób, z czego ok. 600 to aplikanci radcowscy.

    – Prowadzenie kursów przygotowujących zarówno do egzaminów wstępnych na aplikacje, jak i do egzaminów zawodowych pozostaje poza kompetencjami ministra sprawiedliwości – stwierdza resort sprawiedliwości zapytany o ocenę zjawiska.

    – Dziwi mnie, że ministerstwo umywa ręce. Ta sytuacja to pokłosie reform ministra Zbigniewa Zbiory. Masowo otwarto wówczas aplikacje, ale nikt nie zastanowił się, kto tylu aplikantów nauczy praktyki i przygotuje do egzaminów. Patronat jest fikcją, praktyki ograniczono do minimum – ocenia członek samorządu radcowskiego.
    Kursy a etyka

    Samorządy niechętnie patrzą na prywatną konkurencję. Kłopoty ma mec. Rewerska, która w izbie warszawskiej odpowiadała kiedyś za kształcenie aplikantów. Wykładała etykę i zasady wykonywania zawodu. Była też wyznaczona przez Krajową Radę Radców Prawnych do komisji egzaminującej przyszłych radców w 2010 r. Z wszystkimi funkcjami mec. Rewerska pożegnała się po wyborach korporacyjnych w 2010 r. Podziękowano jej także jako wykładowcy, zaczęła więc szkolić prywatnie.

    – Nieakceptowane jest, aby aplikant musiał płacić radcy prawnemu jakiekolwiek pieniądze za dodatkowe przygotowanie – stwierdza Włodzimierz Chróścik, wicedziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie. Jego zdaniem aplikacja jest najlepszą drogą dojścia do zawodu.

    – Nie mogę zgodzić się z oceną mec. Chróścika, jeśli oczywiście prawidłowo rozumiem sens jego wypowiedzi. Żyjemy w wolnym kraju, który gwarantuje prawo wykonywania swobodnie wybranego zawodu, prawo do kształcenia się, swobodę gospodarczą – przekonuje jednak Agata Rewerska.

    I wskazuje, że nie ma żadnej normy prawnej czy etycznej, na podstawie której można by ograniczyć prawo aplikantów do uczenia się i doskonalenia umiejętności zawodowych poza tokiem aplikacyjnym.
    Wolność gospodarcza

    Jak dowiedział się DGP, działalnością mec. Rewerskiej zainteresował się rzecznik dyscyplinarny warszawskiej izby. Jedno postępowanie wyjaśniające zakończyło się już umorzeniem. Toczy się jednak kolejne i trwa już 2 lata. Ma ustalić, czy prowadzenie przez radcę prawnego kursów jest zgodne z zasadami etyki.

    – Żaden samorząd nie może swemu członkowi zabronić wykonywania działalności szkoleniowej. Wielu radców prowadzi szkolenia, uczestniczy w nich jako wykładowcy i nie ma w tym nic zdrożnego. Sam prowadzę kursy z zakresu zamówień publicznych i zapewne uczestniczą w nich także aktualni aplikanci. Ludzie chcą się uczyć i nie ma nic w tym złego – uważa Piotr Trębicki, radca prawny z kancelarii Czublun Trębicki Kancelaria Radców Prawnych.

    – Postępowania wyjaśniające toczą się zapewne dlatego, że mec. Rewerska pokazała, że coś w tym systemie kuleje. I udowodniła, że zajęcia można zrobić lepiej niż samorząd – ocenia aplikant radcowski III roku.

    – Udział aplikantów w prywatnych kursach przygotowujących do egzaminu radcowskiego nie wzbudza moich emocji. Znacznie bardziej dyskusyjne jest prowadzenie kursów przygotowujących do egzaminu wstępnego na aplikację przez okręgowe izby – ocenia Robert Kamionowski, były wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych.

    Zwraca uwagę, że w tym przypadku organizatorem egzaminów jest wprawdzie Ministerstwo Sprawiedliwości, ale same egzaminy przeprowadzają izby. I ich członkowie wchodzą także w skład komisji egzaminacyjnych.

    – Popularność kursów bierze się z niedoskonałości systemu edukacji na aplikacji i konwencji ministerialnego egzaminu. Problemem jest liczebność aplikantów, szczególnie w Warszawie. Ta masowość powoduje, że trudno jest prowadzić bardziej zindywidualizowane kształcenie – uważa Kamionowski.

    Jego zdaniem samorządy są także w trudnej sytuacji.

    – Są podmiotem niejako wynajętym do szkolenia. Nie mają w praktyce wpływu ani na egzamin wstępny, ani na końcowy – dodaje Kamionowski.
    Kursy a polityka

    Większość rozmówców wskazuje, że postępowania wyjaśniające wobec mec. Rewerskiej mogą mieć związek z jej udziałem w wyborach do samorządu w 2010 r. Mec. Rewerska wraz z grupą innych radców tworzyła grupę stanowiącą silną konkurencję dla obecnych władz samorządu warszawskiego.

    – Zarzuty i podejrzenia kierowane wobec mec. Rewerskiej są w mojej opinii całkowicie bezzasadne. Każdy radca prawny ma prawo prowadzić działalność szkoleniową. Mec. Rewerska w chwili rozpoczęcia szkoleń nie była już wykładowcą na aplikacji, nie była także członkiem samorządowej komisji ds. kształcenia aplikantów, nie wchodziła również w skład komisji egzaminującej. Całe postępowanie wyjaśniające jest raczej próbą nacisku. Może zastraszenia – uważa Robert Kamionowski.

    – Jeśli przez kilka lat nie można postawić komuś żadnych zarzutów, to dalsze prowadzenie postępowania jest nieporozumieniem – przekonuje Kamionowski.

    Biuro Prasowe OIRP w Warszawie odpowiada jednak, że czas trwania postępowania wyjaśniającego zależy od charakteru i stopnia złożoności sprawy.

    Odpowiedz
  • Attorney at Law(2014-02-11 19:30) Zgłoś naruszenie 00

    Największymi szkodnikami to są stare KAUZYPERDY tj. starzy Prokuratorzy i inne prawniczopodobne wyroby, które udają prawników i naciągają klientów na pieniądze. Z nimi proszę zrobić porządek. Dajcie młodym spokój, a jeśli to nie pomoże. To zostanie złożona skarga na do Trybunału Konstytucyjnego i zostanie dokończone dzieło śp. dr Janusza Kochanowskiego ( nieodżałowanego u cudownego RPO, a także członka samorządu radcowskiego ), który w swojej skardze do Trybunału Konstytucyjnego jednocześnie podniósł zarzuty o NIEKONSTYTUCYJNOŚCI przymusowej przynależności do korporacji.

    Dodatkowo zostaną ujawnione osoby współpracujące jako TW, a którzy należą teraz do osławionych samorządowych. Dość populizmu i czas na zniesienie składek. Na co idą składki wierzbowych dziadków?

    A teraz do ROBOTY !!!

    Odpowiedz
  • wspomnieńczar(2014-02-06 18:54) Zgłoś naruszenie 00

    Ps. Jeżeli Pan Dziekan tak trzeźwo oceniający sytuację sam podnosi, że za czasów jego aplikowania do zawodu zapewniono jemu i jego kolegom oraz koleżankom znacznie wyższy poziom kształcenia, to może tak Pan Dziekan powie i BE i ustąpi ze stanowiska, skoro nie potrafi , mimo tego znakomitego wykształcenia mu danego przez poprzedników, zapewnić choćby zbliżonego poziomu kształcenia obecnym aplikantom.

    Odpowiedz
  • dawid(2014-02-06 19:35) Zgłoś naruszenie 00

    konkurencji się pan dziekan boi. niektórym potrzebne są uprawnienia. jeśli ktoś za przeproszeniem za pier da la na tą durną aplikację, zdaje durne i chamskie kolokwia i przychodzi na zajęcia, zaliczy też porąbany 70-dniowy egzamin końcowy to po co go uwalać?

    Odpowiedz
  • xyz(2014-02-11 20:10) Zgłoś naruszenie 00

    Proponuję by zaostrzyć kryteria dla kandydatów na "wykładowców" na szkoleniach dla aplikantów, którzy za 1,5 h( zamiast 4h) "wykładu" w formule streszczenia przepisów ustaw inkasują spore honoraria.
    Faktycznie system jest chory -trzeba się zgodzić z Panem Dziekanem, bo niby dlaczego przepełnionemu samorządowi miałoby zależeć na dobrym szkoleniu swojej konkurencji? Nie ma żadnej kontroli nad jakością szkoleń aplikantów. Płacimy wysokie składki członkowskie i opłaty za szkolenie a w zamian nie oferuje się nam praktycznie nic poza podwójną listą obecności.
    Popieram działalność mec. Rewerskiej.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane