Zaniechanie upewnienia się co do losu złożonych podań o urlop przez sędziego, obojętność w zakresie wyjaśnienia swojego statusu służbowego, i to przez pół roku, jest zachowaniem gorszącym
Reklama

Stan faktyczny

Do sądu apelacyjnego – sądu dyscyplinarnego trafił wniosek zastępcy rzecznika dyscyplinarnego o rozpoznanie sprawy przeciwko sędzi sądu rejonowego. Z jego treści wynikało, że sędzia od kwietnia do listopada 2011 r. nie stawiła się do pracy i nie usprawiedliwiła swojej nieobecności. W ten sposób – według zastępcy rzecznika – uchybiła godności urzędu sędziego, a więc popełniła przewinienie służbowe określone w art. 107 par. 1 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz.U. z 2001 r. nr 98, poz. 1070 z późn. zm., dalej: u.s.p.). Zgodnie z tym przepisem za przewinienia służbowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów i uchybienia godności urzędu, sędzia odpowiada dyscyplinarnie.
Sąd apelacyjny uznał ją za winną i wymierzył karę nagany. Wyrok ten zaskarżyli zarówno obwiniona sędzia, jak i – na jej niekorzyść – zastępca rzecznika, a także Krajowa Rada Są̨downictwa. Sędzia domagała się uniewinnienia. Sąd Najwyższy (sygn. akt SNO 50/12) uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
Po ponownym rozpoznaniu sprawy sąd apelacyjny znowu uznał sędzię za winną dokonania zarzucanego jej czynu, ale tym razem wymierzył jej najcięższą karę dyscyplinarną złożenia z urzędu. Sędzia wniosła odwołanie. Przekonywała, że błędnie sąd stwierdził, że jej̇ zachowanie stanowiło oczywistą i rażącą obrazę przepisów, w sytuacji gdy nie mogła pełnić służby z powodu choroby. Podniosła ponadto, że uważała, że przebywa na urlopie bezpłatnym, o który wnioskowała z uwagi na zły stan zdrowia, ponieważ nie dostała odmowy jego udzielenia.

Uzasadnienie

Sąd Najwyższy wyrokiem z 24 października 2013 r. (sygn. akt SNO 25/13) zmienił zaskarżone orzeczenie w ten sposób, że uznał obwinioną za winną dokonania zarzucanego jej czynu, stanowiącego uchybienie godności urzędu sędziego i wymierzył jej karę nagany. SN wskazał, że w pełni zasadne jest przyjęcie, że sędzia uchybiła godności urzędu sędziowskiego. Sędzia powinien bowiem z należytą powagą podchodzić do swoich obowiązków związanych z pełnieniem służby. Co więcej, sędziego powinien cechować zwiększony (w porównaniu z szeregowym obywatelem) stopień ostrożności i dbałości o to, czy jego sytuacja prawna, także w sferze obowiązków pracowniczych, nie nasuwa żadnych wątpliwości. Obwiniona nie wykazała zaś elementarnej dbałości o to, aby się upewnić, czy złożone przez nią podanie o urlop zostało uwzględnione. Fakt, że nie pobierała już w tym okresie wynagrodzenia, nie może służyć za pełne usprawiedliwienie, powinna bowiem ona pamiętać nie tylko o stosunku pracowniczym, lecz także o specyficznym stosunku służby sędziowskiej, który winna była uregulować. SN ocenił więc, że jej zachowanie cechowała znaczna doza niefrasobliwości w podejściu do służby sędziowskiej. Zaniechanie upewnienia się co do losu złożonych podań o urlop, obojętność w zakresie wyjaśnienia swojego statusu służbowego, i to przez okres blisko półroczny, jest zachowaniem, które dla obserwatorów zewnętrznych jest nie tylko trudne do zaakceptowania, ale wręcz gorszące. Przynosi ono ujmę stanowisku sędziego i godzi w powagę organów wymiaru sprawiedliwości. W konsekwencji zaś uchybia godności urzędu sędziego.
SN nie zgodził się jednak na wymierzenie obwinionej kary złożenia z urzędu. To bowiem – w jego ocenie – byłoby niewspółmiernie surowe. Kara ta, gdyby dotknąć miała osoby dotąd niekaranej, powinna być wymierzana przy stwierdzeniu maksymalnego stopnia zawinienia, np. za uchybienie godności urzędu polegające na dopuszczeniu się przez sędziego przestępstwa (w szczególności umyślnego) lub za szczególnie oczywistą i rażącą obrazę prawa. Stanowi ona bowiem środek o charakterze nieodwracalnym, swoisty odpowiednik kary eliminacyjnej w systemie kar znanych prawu karnemu materialnemu. Za karę zatem adekwatną do stopnia zawinienia i stopnia szkodliwości przypisanego deliktu dyscyplinarnego, a także uwzględniającą całokształt okoliczności obciążających i łagodzących SN uznał karę określoną w art. 109 par. 1 pkt 2 u.s.p., to jest karę nagany.

Komentarz: Rafał Puchalski, sędzia z Sądu Rejonowego w Jarosławiu

Wyrok Sądu Najwyższego ma fundamentalne znaczenie dla ustalenia na przyszłość orzecznictwa sądów dyscyplinarnych w podobnych sprawach. Wydaje się, że ustanawia on pewnego rodzaju granicę zachowania należytej staranności przy prowadzeniu swoich spraw przez sędziów. SN jednoznacznie wskazał, że sędzia, z uwagi na pełnioną służbę, ma się cechować znacząco większą wiedzą oraz dbałością o działanie zgodnie z przepisami. Pani sędzia według SN dopuściła się deliktu polegającego na tym, że swoje działania ograniczyła do składania podań o urlop, nie podejmując później żadnych działań.
Wydaje się, że należy podzielić pogląd SN w tym zakresie. Jednocześnie SN w zdecydowany sposób rozgraniczył i uwypuklił rodzaje i formy winy. Osobiście cieszę się z wymiaru kary, albowiem kara złożenia z urzędu jest najsurowszą, jaką przewiduje prawo o ustroju sądów powszechnych i powinna być stosowana jedynie przy umyślnym działaniu sędziego i to z zamiarem bezpośrednim, np. popełnienia przestępstwa.
Decyzja SN w pełni odzwierciedla postać zamiaru i przyjęcie jako podstawy „niedbalstwa i rażącego niedbalstwa” zasługuje na poparcie. Zgadzam się, że sędzia jako osoba zajmująca się zawodowo wymierzaniem sprawiedliwości nie powinien i nie może podchodzić do prawa w sposób lekceważący, nie interesując się, jaki jest los złożonego podania o urlop. Tym samym orzeczenie SN określa, gdzie przebiega granica dopuszczalnych zaniedbań i zaniechań sędziego. Sędzia, podobnie jak przeciętny obywatel, podlega przepisom kodeksu pracy i powinien ze szczególną starannością się do nich stosować.

Sędzia, który nie był dotąd karany, może zostać na zawsze odsunięty od orzekania w przypadku uchybienia godności urzędu polegącego na dopuszczeniu się przestępstwa – w szczególności umyślnego – lub za szczególnie oczywistą i rażącą obrazę prawa