– Skoro trybunał jest sądem nad prawem, to nie widzę żadnego uzasadnienia dla utajniania rozpraw – wskazuje prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

Podstawą jest jawność

Co prawda przyznaje, że Trybunał Konstytucyjny może, tak jak sąd powszechny, np. przesłuchiwać świadków, ale i tak tego nie robi.

– Wielokrotnie zwracałem się do TK z takim wnioskiem, ale nigdy nie został pozytywnie rozpatrzony. W trybunale liczy się konstytucyjność regulacji, tak więc powinien zawsze działać jawnie – dodaje prof. Chmaj.

Podobnego zdania jest adwokat Andrzej Michałowski z kancelarii Michałowski Stefański.

– Nie widzę powodów do wyłączania jawności rozpraw dotyczących spraw ogólnych, konstytucyjności przepisów. Na rozprawach przed trybunałem nie ma przecież roztrząsania okoliczności faktycznych. Wyłączaniem jawności można zaś wyrządzić więcej krzywdy niż pożytku. Jak pokazuje rzeczywistość sądów, informacje takie i tak zwykle znajdują drogę do wiadomości opinii publicznej. Uzasadnieniem dla zamknięcia drzwi przed publicznością może być jedynie analizowanie drastycznych zagadnień życia strony – wskazuje.

Na taką zaś analizę nie jest ukierunkowane procedowanie przed TK. Zasada jest taka, że jest ono jawne, a przewodniczący składu orzekającego może wyłączyć jawność ze względu na bezpieczeństwo państwa lub ochronę informacji niejawnych. Sytuacje takie mają jednak miejsce niezwykle rzadko. W tym roku jest to pierwsza rozprawa, która będzie się toczyć bez udziału publiczności, a i liczbę takich postępowań w poprzednich latach można zliczyć na palcach jednej ręki.

Jak sąd

Trybunał ma jednak możliwość korzystania z narzędzi przysługujących zwykłym sądom, gdyż w myśl ustawy o Trybunale Konstytucyjnym (Dz.U. z 1997 r. nr 102, poz. 643 ze zm.) do postępowania przed TK w sprawach nieuregulowanych w jego ustawie stosuje się odpowiednio przepisy kodeksu postępowania cywilnego. I właśnie z tej furtki skorzystał TK w sprawie, która dziś zawisła na jego wokandzie. Oparł się na art. 153 par. 2 k.p.c. Zgodnie z nim sąd może zarządzić odbycie posiedzenia lub jego części przy drzwiach zamkniętych na wniosek strony, jeżeli podane przez nią przyczyny uzna za uzasadnione lub jeżeli roztrząsane być mają szczegóły życia rodzinnego.

– Nie widzę więc w tym, że TK zamknął drzwi przed publicznością, nic dziwnego. Jeżeli bowiem rozprawy dotyczące spraw małoletnich przed sądami powszechnymi odbywają się przy drzwiach zamkniętych, to może się to również rozciągać na postępowanie przed TK – uważa adwokat Andrzej Siemiński, doradca prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej.

To jednak nie jest pierwsza rozprawa dotykająca spraw małoletnich czy rodzinnych przed TK. Trybunał rozpatrywał na rozprawie otwartej dla publiczności choćby skargę konstytucyjną Marii D. (sygn. akt SK 11/09), dotyczacą uchylenia prawomocności wyroku wydanego w sprawie o rozwód. Tymczasem zgodnie z k.p.c. przy postępowaniach w sprawach małżeńskich zasada jest odwrotna: posiedzenia odbywają się przy drzwiach zamkniętych, chyba że obie strony żądają publicznego rozpoznania sprawy, a sąd uzna, że jawność nie zagraża moralności (art. 427 k.p.c.).

Obecnie w Sejmie znajduje się projekt nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Możliwość orzekania przez TK przy wyłączeniu jawności jest w nim uregulowana analogicznie do obecnie obowiązujących zasad.

320 skarg konstytucyjnych wpłynęło do TK w 2012 r. 67 z nich przekazano do merytorycznego rozpoznania