Czy radca prawny może prowadzić kursy przygotowujące aplikantów do egzaminu końcowego? Czy taka działalność gospodarcza to normalny element gry rynkowej, czy już naruszenie zasad etycznych, za które należy się dyscyplinarka? Od trzech lat nie mogą tego ustalić władze warszawskich radców prawnych. Co prawda rzecznik dyscyplinarny bada sprawę Agaty Rewerskiej, która szkoli rzesze aplikantów w Ad Exemplum Szkole Prawa Procesowego, ale postępowanie wyjaśniające ciągnące się od 3 lat nie przynosi rozstrzygnięcia. Może właśnie dlatego na pomysł szkolenia aplikantów wpadają kolejni radcy prawni, w tym członkowie władz korporacji.

Szkolenia Merentibusa

Artur Załuski jest u warszawskich radców ważną postacią. Pełni funkcję przewodniczącego Okręgowego Sądu Dyscyplinarnego. Oprócz tego zajmuje się także działalnością szkoleniową. Jest związany z Merentibus Edukacja Prawnicza. Firma przygotowuje aplikantów do egzaminu zawodowego. Do niedawna ze strony merentibus.pl można było dowiedzieć się, że działalność prowadzi spółka jawna Merentibus Iskra i Załuski (obecnie informacja o spółce została usunięta ze strony). Z Krajowego Rejestru Sądowego wynika, że wspólnikiem tej spółki jest m.in. Artur Załuski, a spółka zajmuje się m.in. działalnością wspomagającą edukację.

Zapytaliśmy władze warszawskich radców, czy wiedzą o działalności szkoleniowej szefa sądu dyscyplinarnego. I czy toczy się w tej sprawie postępowanie wyjaśniające, tak jak w przypadku Agaty Rewerskiej?

– Izba nie posiada informacji na temat prowadzenia przez radcę prawnego Artura Załuskiego szkoły i kursów przygotowujących aplikantów do egzaminu radcowskiego. W związku z przekazaniem (...) takiej informacji, podejmiemy czynności sprawdzające w tej sprawie – zapewnia Arkadiusz Koper, wicedziekan Rady OIRP w Warszawie.

Zapytaliśmy także warszawski samorząd, czy prowadzenie przez radców prawnych kursów może naruszać etykę. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że „najlepszym sposobem przygotowania do egzaminu radcowskiego i wykonywania zawodu radcy prawnego jest odbycie aplikacji radcowskiej”. A „za najlepszą i najbardziej wymagającą w kraju uważana jest aplikacja prowadzona przez izbę warszawską. Naszym aplikantom zapewniamy szeroką ofertę dydaktyczną, znacznie wykraczającą poza obowiązkowe zajęcia programowe.”

Natomiast zdaniem wicedziekana „komercyjne kursy i szkolenia ukierunkowane są wyłącznie na zdobycie umiejętności rozwiązywania kilku form zadań egzaminacyjnych i nie przygotowują uczestników do samodzielnego wykonywania zawodu radcy prawnego”.

– Kursy nie przekazują wiedzy potrzebnej do profesjonalnego świadczenia pomocy prawnej w pełnym zakresie ani znajomości zasad etyki zawodowej – zapewnia Arkadiusz Koper.

Wykłada i egzaminuje

Całej sprawie pikanterii dodaje to, że organizatorzy kursów w Merentibus w dość osobliwy i niestandardowy sposób chwalili się swymi osiągnięciami.

„Doświadczenie organizatorów kursu, jako wielokrotnych egzaminatorów w ramach egzaminu radcowskiego poprzednich edycji wskazuje, iż poprawne opanowanie zagadnienia przygotowania środków odwoławczych zapewnia w znakomitej większości powodzenie końcowego wyniku egzaminu” – informowała na swej stronie szkoła Merentibus. Dziś już usunięto tę informację ze strony.

Organizatorzy wskazywali, że: „Praktyka wynikająca z pracy w komisjach egzaminacyjnych podczas poprzednich egzaminów radcowskich pozwoliła nam dokładnie określić obszary wiedzy i umiejętności, na które przed zbliżającym się egzaminem należy zwrócić szczególną uwagę”.

Szkoła bez ogródek przyznawała, że „wykładowcami kursu są w przeważającej mierze sędziowie, których podstawę orzeczniczej pracy stanowi rozpatrywanie środków odwoławczych, mający z drugiej strony doświadczenie wynikające z pracy w komisjach egzaminacyjnych podczas egzaminów radcowskich w poprzednich latach”. Wymieniała imiona i nazwiska sędziów i miejsce, w którym orzekają.

Rekrutacja aplikantów na zajęcia w Merentibus wciąż trwa i zakończy się 16 października 2013 r. Aplikant, który zdecyduje się na dodatkowe szkolenia, musi się liczyć z nie lada wydatkiem – 2450 zł + VAT.

Kursy a etyka

O komentarz w sprawie kursów poprosiliśmy centralne władze radców prawnych. Sprawy działalności Artura Załuskiego Krajowa Izba Radców Prawnych nie chciała komentować, odsyłając w tym zakresie do samorządu warszawskiego. Natomiast zdaniem Jana Łozińskiego, wiceprezesa Krajowej Rady Radców Prawnych, ocena tej praktyki zależy od okoliczności, które badają rzecznicy dyscyplinarni.

– Nie narusza zadań etyki prowadzenie takich kursów, jeżeli jest działalnością dydaktyczną i nie towarzyszy temu reklama stawiająca w negatywnym świetle prowadzenie aplikacji przez radę OIRP, jej programu, osób wykładowców, jej wartościowanie w stosunku do prowadzonych kursów, a także zapewnienie lub sugerowanie w jakiejkolwiek formie, że uczestniczenie w tych kursach zapewnia pozytywny wynik egzaminu – ocenia wiceprezes.

Jego zdaniem można przyjąć, że kursy takie stanowią swoiste korepetycje dla osób pragnących poprawić wiedzę z różnych powodów, np. nieobecności na zajęciach.

– Co decyduje o tym, że w wydaniu zwykłego radcy prowadzenie kursów jest traktowane jako działalność konkurencyjna, a w przypadku radcy pełniącego jedną z głównych funkcji korporacyjnych już nie jest – pyta Agata Rewerska, radca prawny prowadzący Ad Exemplum Szkołę Prawa Procesowego.

Według niej kursy nie stanowią konkurencji dla aplikacji samorządu. Nie potrafi też zrozumieć, czemu musi składać wyjaśnienia, zaś identyczna działalność przewodniczącego sądu dyscyplinarnego (który przecież ocenia zasadność ewentualnych zarzutów rzecznika) nie budzi niczyjej reakcji.

– Może dlatego, że przewodniczący należy do tej samej frakcji wyborczej, co całe pozostałe władze OIRP, ja zaś od ok. 6 lat stanowię ich opozycję... Może, ale tego nie wiem – twierdzi Rewerska, i dodaje:

– Akceptacja przez samorząd działalności analogicznej do mojej w przypadku osoby funkcyjnej całkowicie legitymizuje także moje działania. I tego będę się trzymać. Skoro każdy może, to znaczy, że ja też.

Zapytaliśmy o kursy samego przewodniczącego Okręgowego Sądu Dyscyplinarnego Artura Załuskiego. Podczas półgodzinnej rozmowy wyjaśnił nam swoje stanowisko w tej sprawie. Później jednak, „po przeanalizowaniu wszelkich aspektów sprawy”, wycofał swoją zgodę na wykorzystanie tych wypowiedzi.

Na pomysł szkolenia aplikantów wpadają również członkowie władz