Na ogół kierowcy po przekroczeniu granicy zmieniają się nie do poznania. Szarżowanie i wyprzedzanie na trzeciego ustępuje miejsca przykładnej jeździe zgodnie z ograniczeniami prędkości. Na wschodzie i południu Europy jeździmy tak, by nie dać powodu tamtejszej policji do zatrzymania auta do kontroli (choć czasem wystarczającym powodem jest samo posiadanie obcej rejestracji). Z kolei na zachodzie i północy odstrasza głównie wysokość kar i skuteczność organów ścigania w ich egzekwowaniu.

Na miejscu

– Najczęściej narzekamy w Polsce na dotkliwe kary za przekraczanie prędkości, tymczasem to szarżując na drogach Francji, Niemiec, Austrii, Hiszpanii czy Szwajcarii, możemy stracić na mandatach prawdziwy majątek – mówi Bartłomiej Morzycki ze Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego.