Skok na kasę

Eksperci zwracają uwagę, że rozszerzenie obowiązku legitymowania się danymi pozwanego przyniesie niemałe korzyści dla państwowej kasy. I być może to był argument za wprowadzeniem kontrowersyjnej poprawki.

– Wniosek do MSW o wydanie zaświadczenia podlega opłacie w wysokości 31 zł. Jeśli strona działa przez pełnomocnika, do wniosku musi dołączyć pełnomocnictwo i dowód uiszczenia opłaty skarbowej od pełnomocnictwa w wysokości 17 zł. Jeśli te wartości przemnożymy przez liczbę składanych pozwów, wychodzi na to, że Skarb Państwa w sposób zakamuflowany i nieuczciwy wyciąga z kieszeni obywateli lekko licząc 200 mln zł rocznie – wskazuje mecenas Majewski.

Opłaty związane ze złożeniem wniosku w MSW mogą też znacząco odbić się na portfelach przyszłych stron postępowania.

– W sprawie o zasiedzenie nieruchomości może występować przecież nawet kilkuset uczestników. Nie każdego będzie stać na wyłożenie pokaźnych sum w celu uzyskania wszystkich numerów PESEL – podkreśla Dębowski.

A za niedopełnienie obowiązku jest sankcja. Za błędne wskazanie danych strony grozić będzie grzywna do 5 tys. zł, jeśli powód lub jego pełnomocnik działał w złej wierze lub nie zachował należytej staranności.

– Mogę się jedynie domyślać, że nowelizacja podjęta została na fali doniesień medialnych związanych ze sprawą źle prowadzonej egzekucji komorniczej w Sochaczewie. Ale nie można tworzyć prawa kazuistycznie – akcentuje adwokat Dębowski.

Jak wskazuje, zmiana miała zapobiegać nadużyciom w zakresie e-sądu, a w rezultacie objęto nią wszystkie rodzaje postępowań cywilnych. To zaś bez szerokiej konsultacji społecznej nie powinno mieć w ogóle miejsca.

– Popełniono błąd legislacyjny – uważa prawnik.

Na tę kwestię uwagę zwrócił również w trakcie sejmowej debaty Marek Ast (PiS).

– W pierwszym czytaniu debatowaliśmy nad projektem, którego celem było wprowadzenie nowej instytucji do postępowania cywilnego, czyli właściwości odmiejscowionej, plus było parę korekt dotyczących e-postępowania. Natomiast w trakcie prac komisji ten cel został zupełnie zmieniony – relacjonował.

Zamiar złożenia pozwu nie dowodzi interesu prawnego w uzyskaniu danych

Jak sprecyzował, komisja odeszła od postulowanej sprawy wprowadzenia właściwości odmiejscowionej, ale jednocześnie chciała zareagować na doniesienia o patologiach związanych z egzekucją tytułów wykonawczych.

– Oczywiście rodzi się uzasadniona obawa, że przekroczono, i to w znacznym stopniu, zakres przedłożenia poselskiego, co może budzić obawy co do konstytucyjności tego postępowania. Na to w tym momencie zwracam uwagę – podkreślał poseł.

W odpowiedzi od Jacka Gołaczyńskiego, podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, usłyszał, że ryzyko naruszenia konstytucji nie zachodzi. Projekt bowiem, mimo że zrezygnowano w nim z instytucji właściwości odmiejscowionej, w pozostałej części jest zgodny „z postanowieniami pierwotnymi, czyli te cele, które były pierwotnie określone, podczas pierwszego czytania tego projektu, zostały zrealizowane w tymże projekcie”.

Pomysł przed liftingiem

Ten sam wiceminister Gołaczyński jeszcze w zeszłym roku odpowiadał na stronach swojego resortu na krytykę prasową dotyczącą funkcjonowania e-sądu. Zapewniał, że w Ministerstwie Sprawiedliwości toczą się prace nad zmianami w elektronicznym postępowaniu upominawczym, które mają na celu jego usprawnienie, ale też wprowadzenie zabezpieczeń przed ewentualnymi działaniami nieuczciwych powodów. Wtedy jednak nie było mowy, że ciężar poszukiwania PESEL-u zostanie przerzucony na strony.

„Projekt zmian przewiduje m.in. weryfikację adresu pozwanego i zdolności sądowej przez orzekających w e-sądzie w oparciu o dane z bazy PESEL. Pozwoli to unikać doręczania nakazu zapłaty na błędny adres, pod którym pozwany nie zamieszkuje. (...) Wprowadzenie takiej weryfikacji nie wymaga zmian legislacyjnych, a jedynie zmian technologicznych” – czytamy we wpisie z 31 października 2012 r.

– Szkoda, że nie wprowadzono owych rozwiązań technologicznych, lub po prostu nie dano pełnomocnikom elektronicznego dostępu do baz PESEL.

Jako przewodniczący Komisji Informatyzacji NRA jestem szczególnie zainteresowany tym, aby przyjmowane w wymiarze sprawiedliwości rozwiązania informatyczne nie blokowały możliwości dochodzenia roszczeń, nie powodowały nadmiernych utrudnień i wreszcie nie penalizowały osób, które nie mają możliwości weryfikacji danych. A nowela, którą zaakceptował Sejm, niestety to czyni – puentuje adwokat Dębowski.