Takimi słowami eksperci Grupy B-8, skupiającej środowiska związane z polskim procesem inwestycyjno-budowlanym, podsumowują owoc wielomiesięcznych prac Ministerstwa Transportu Budownictwa i Gospodarki Morskiej (MTBiGM).

Do resortowej propozycji krytyczne uwagi przedstawiają także prawnicy, na co dzień zajmujący się tematyką budowlaną.

„[Projekt] powstał bez należytej diagnozy stanu obecnego, jak również bez wystarczającego rozpoznania i uwzględnienia wymogów procesu planistycznego i inwestycyjnego.

W rezultacie stanowi luźny zbiór, często ciekawych samych w sobie, ale niespójnych pomysłów, w wielu przypadkach oderwanych od specyfiki procesu inwestycyjnego” – ostrzegają członkowie grupy B-8 (m.in. z Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa, Izby Architektów RP, Towarzystwa Urbanistów Polskich) w piśmie skierowanym do Janusza Żbika podsekretarza stanu w MTBiGM.

Brak pomysłu...

– Całkiem niezrozumiały jest fakt, że resort w przedstawionym do konsultacji projekcie ogranicza proponowane zmiany w systemie planowania przestrzennego jedynie do planowania miejscowego, i to w dodatku wyłącznie do sfery lokalizacji inwestycji – mówi dr inż. arch. Tomasz Majda, sekretarz generalny z Towarzystwa Urbanistów Polskich.

I przypomina, że w grudniu zeszłego roku Rada Ministrów przyjęła Koncepcję Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030.

W dokumencie tym rząd zobowiązał się do systemowych działań na rzecz przywrócenia i utrwalenia w Polsce ładu przestrzennego poprzez wdrożenie instrumentów, które zapewnią spójność gospodarowania przestrzenią na poziomie lokalnym, regionalnym oraz krajowym.

– Postulaty zawarte w koncepcji niestety nie znajdują odzwierciedlenia w projekcie założeń – uważa Majda.

Zabudowa terenów inwestycyjnych przewidzianych w planach zajęłaby nam 900 lat

Tymczasem Polska cierpi na nadpodaż źle skonstruowanych planów miejscowych, pomimo że pokryte nimi jest jedynie 30 proc. powierzchni kraju.

– Dane opublikowane przez MTBiGM pokazują, że zasoby terenów budowlanych w uchwalonych opracowaniach planistycznych gmin przekraczają potrzeby inwestycyjne kilku następnych wieków – wskazuje dr Adam Kowalewski, architekt i ekonomista.

Z jego obliczeń wynika, że na terenach zabudowy mieszkaniowej w uchwalonych już przez gminy planach miejscowych mogłoby zamieszkać 77 milionów ludzi.

– Analizy przeprowadzone przez Adama Olbrysza i Jacka Kozińskiego wykazały, że zabudowa terenów przewidzianych w planach miejscowych przy obecnym tempie inwestowania wymagać będzie 900 lat, a zabudowa terenów uchwalona przez gminy w studiach uwarunkowań – 3300 lat.

Tak wynika z porównania wielkości zarezerwowanych terenów budowlanych z obrotami na rynku działek budowlanych – twierdzi doktor Kowalewski.

Tym samym jego zdaniem prace nad kodeksem budowlanym należałoby połączyć z gruntowną reformą planowania przestrzennego.

– Musimy uporządkować zdemoralizowany rynek nieruchomości i wprowadzić kontrolę planistyczną. Absurdem jest bowiem kreowanie praw do zabudowy na setkach tysięcy hektarów terenów rolnych, które nigdy nie zostaną zabudowane – dodaje ekspert.

– To ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, regulująca zasady zagospodarowania przestrzeni w sposób zapewniający zrównoważony rozwój i poprawę życia ludzi, powinna stanowić fundament dla realizacji inwestycji – popiera postulat Jolanta Piecuch ze Stowarzyszenia Sąsiedzkie Włochy.

Jej zdaniem na tym powinno się skupić ministerstwo w swoich pracach.