Krzewy czy melioracja

Także mec. Stachura z kancelarii Real Estate Recovery uważa, że samodzielny, wyrwany z kontekstu art. 20 ustawy o ROD nie ma sensu.

– Skoro jednak TK nie doszukał się sprzeczności z konstytucją tego przepisu, to pozostał on w mocy. Ale moim zdaniem w takiej postaci się nie ostanie – mówi prawnik.

I tu rodzi się pytanie, w jaki sposób zostaną zabezpieczone interesy działkowców. W zależności od wycen rzeczoznawców odszkodowania mogą wynieść nawet 10 proc. wartości odzyskiwanego gruntu (średnio jeden działkowiec może uzyskać ok. 20 tys. zł).

Według stowarzyszenia Dekretowiec zapisy nakładające na osoby odzyskujące swoją własność obowiązki wypłaty odszkodowania byłyby jednak niesprawiedliwe.

– Odszkodowanie powinien wypłacać organ, decyzją którego ustanowiono w danym miejscu ogrody – postuluje Ryszard Grzesiuła.

– Nie wydaje mi się, by osoba, która odzyskuje teren ogródków działkowych, w dalszym ciągu miała zamiar te jabłonie pielęgnować i zbierać plony – tłumaczy mec. Stachura i dodaje, że na podstawie art. 405 k.c. istnieje możliwość dochodzenia odszkodowania z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia.

– Dotyczy to jednak tylko tych nakładów poniesionych na urządzenie działki, które w jednoznaczny sposób przyczyniły się do wzrostu jej wartości. Korzyść nowemu właścicielowi przyniosą na pewno urządzenia melioracyjne czy np. przepompownia ścieków.

Ale nie niechciany prezent w postaci ozdobnych tui, skoro ktoś chce wybudować np. osiedle domów jednorodzinnych – przekonuje mec. Stachura.

– To, co dla jednych jest bezwartościowe, dla większości działkowców stanowi znaczną wartość – ripostuje Bartłomiej Piecha.

Ddodaje, że także działkowcy nic w tej sytuacji nie zawinili, dlatego dobrze byłoby, gdyby odzyskujący grunt poczuwali się do wyrównania ich strat.