Na tę zmianę przedsiębiorcy czekali od dwóch lat, czyli od momentu wprowadzenia kuriozalnego przepisu, który ustalił maksymalną wysokość opłaty od skargi na wyrok Krajowej Izby Odwoławczej na poziomie 5 mln zł.

Jest to ewenement w polskim systemie prawnym, gdyż we wszystkich pozostałych sprawach maksymalne koszty wynoszą 100 tys. zł. Rząd tłumaczył to potrzebą przyspieszenia przetargów.

W praktyce sprowadzało się to jednak do ograniczenia dostępu do sądu. Oczywiste było, że mało który z przedsiębiorców zaryzykuje tak olbrzymią kwotę. Gdyby przegrał sprawę, przepadłaby ona na rzecz Skarbu Państwa.

22 proc. wyroków KIO zaskarżano do sądu w 2007 r.

Propozycja resortu

Prawnicy już na etapie prac nad tym przepisem ostrzegali, że może on być niekonstytucyjny, gdyż de facto pozbawia prawa do sądu. Z kolei na ekonomiczne jego skutki zwrócili niedawno uwagę dwaj posłowie PO: Artur Gierada i Piotr Cieśliński.

„Wykonawcy przy dużym zamówieniu publicznym są zmuszeni do zaplanowania wielomilionowego kosztu wpisu, a później do zamrożenia tej sumy do czasu rozstrzygnięcia. Oznacza to, że część oferentów w ogóle nie zgłasza się do przetargu, zaś ci, którzy z powodów finansowych nie mogą odwołać się od orzeczenia KIO, są wykluczeni z rynku” – napisali w swojej interpelacji.

5 proc. wyroków KIO zostało zaskarżonych do sądu w 2011 r.

Odpowiadając na nią, prezes Urzędu Zamówień Publicznych ujawnił, że Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad zmianą ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Zgodnie z jej założeniami opłata od skargi byłaby stała i wynosiła pięciokrotność wpisu od odwołania do KIO.

Przedsiębiorcy płaciliby odpowiednio: 37,5 tys. zł, 50 tys. zł, 75 tys. zł lub maksymalnie 100 tys. zł.

Skarga konstytucyjna

– To dobra wiadomość zarówno dla przedsiębiorców, jak i urzędników. Warto bowiem pamiętać, że także ci ostatni mają utrudniony dostęp do sądu. Realna możliwość skorzystania z drugiej instancji wpłynie także na jakość orzecznictwa. Warto bowiem przypomnieć, że sprawy w KIO są zazwyczaj rozpatrywane w składach jednoosobowych. A to oznacza, że linię orzeczniczą kształtuje często jedna osoba – mówi Robert Mikulski, radca prawny z kancelarii Storczyk & Mikulski.

Kilka miesięcy temu zaskarżył on horrendalną wysokość opłaty sądowej do Trybunału Konstytucyjnego.

– Nie mam wątpliwości, że tak wysoka opłata ogranicza prawo do sądu. Jeśli jednak do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez TK ustawodawca zdąży znowelizować przepis, to oczywiście moja skarga będzie już nieaktualna – komentuje Mikulski.

Propozycja MS z oczywistych względów cieszy środowisko przedsiębiorców.

– Postulowaliśmy to od dawna i mamy nadzieję, że zmiany te szybko zostaną uchwalone. Dopiero wtedy wykonawcy odzyskają prawo do sądu, które dzisiaj jest fikcją – ocenia Grzegorz Lang z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”.

Skutki finansowe

Jego słowa dobitnie potwierdza statystyka. W 2007 r. na 1,5 tys. odwołań złożono 327 skarg. W ubiegłym roku odwołań było prawie dwa razy więcej, a skarg już tylko 148. Przy czym w rzeczywistości rozpoznano mniej niż połowę wniesionych, gdyż 57 proc. odrzucono w znacznej części z powodu niewniesienia opłaty.

Chociaż statystyka milczy na ten temat, według uczestników rynku zamówień publicznych zdecydowana większość z nich dotyczyła przetargów o mniejszej wartości, w których opłata sądowa była relatywnie niska (stanowi ją 5 proc. wartości zamówienia).

Potwierdza to zresztą podpisany pod założeniami projektu wiceminister sprawiedliwości Grzegorz Wałejko, pisząc, że przypadki wnoszenia maksymalnej opłaty były jednostkowe.

Co ciekawe, analizuje on także skutki finansowe zmian dla Skarbu Państwa i dochodzi do wniosku, że paradoksalnie mogą one być korzystne, gdyż niższe opłaty zwiększą liczbę skarg, a więc i wpływy z tytułu opłat.

Projekt przewiduje, że opłata stała byłaby pobierana od wszystkich skarg, z wyjątkiem tych dotyczących kar finansowych nakładanych na zamawiającego oraz rozstrzygnięć w sprawie kosztów postępowań. Od nich pobierałoby się 5 proc. wartości przedmiotu zaskarżenia, nie więcej jednak niż 100 tys. zł.

Etap legislacyjny
Projekt założeń