Zapewne wielu z nas odczuwa dyskomfort z powodu dominującego w naszym życiu publicznym cwaniactwa, braku szacunku dla obowiązującego prawa, roszczeniowości wobec państwa czy widocznej gołym okiem niezdolności wielu lokalnych środowisk do tworzenia jakiejkolwiek konstruktywnej wspólnoty. Normy zachowania praktykowane przez Polaków tłumaczymy często historią: zaborami, wojnami, dekadami realnego socjalizmu.
Zamiast szacunku dla niekwestionowanych wartości naszej cywilizacji, czyli solidarności ze słabszymi, godności osoby ludzkiej, prawa do różnorodności przekonań czy poszanowania porządku publicznego, mamy zbyt często bałagan, nieufność, brak życzliwości i niechęć do współpracy. Jest oczywiste, że są to cechy destrukcyjne. Sytuację pogarsza system instytucjonalno-prawny, niszcząco wpływający na nasze zaufanie do państwa i do samych siebie.
Tak, jakbyśmy nie wiedzieli, że ten deficytowy kapitał społeczny kształtować się musi na podłożu właściwie działających instytucji. Jak jednak ma rosnąć zaufanie do nich, jeśli na co dzień doświadczamy ich zbiurokratyzowania i niekompetencji, a media informują stale o kolejnych, ewidentnie politycznych, a nie merytorycznych decyzjach personalnych? Gołym okiem widać przecież, jak interesy polityczne bądź korporacyjne górują nad ekonomiczną efektywnością czy zwykłą przyzwoitością.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.