Paweł Dobrowolski, prezes Forum Obywatelskiego Rozwoju

W polskiej konstytucji prawo do tworzenia korporacji zapisane jest w artykule 17, natomiast wolność słowa dopiero w 54. Ta kolejność pokazuje, jaką gradację wartości kultywowali autorzy systemu prawa, który nas obowiązuje. Konstytucjonalizacja prawa do tworzenia korporacji jest swoistym ewenementem, a dystans kilkudziesięciu artykułów, jaki ją dzieli od prawa do wolności słowa, jest co najmniej zastanawiający.

Dyskusja o deregulacji nie powinna dotyczyć tego, czy zrobimy szkodę taksówkarzom, czy notariuszom, narażając ich na większą konkurencję. Tak naprawdę chodzi w niej bowiem o to, jaki model obywatelstwa chcemy stworzyć: czy chcemy mieć równych obywateli z równym dostępem do rynku, czy też chcemy być rzeczpospolitą przywilejów, czy uprzywilejowanych grup.

Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Wolność słowa a możliwość tworzenia samorządów zawodowych to dwie różne rzeczy. Skupiłbym się na sensie przepisu mówiącego o zawodach zaufania publicznego, który mówi, że państwo w ramach decentralizacji nakłada na samorządy zaufania publicznego pewne obowiązki. Nie dotyka on zupełnie kwestii dostępu do zawodu. Nie można się więc na niego powoływać w rozmowie o otwarciu zawodów.

Uważam, że jeśli są pewne regulacje, które utrudniają dostęp do zawodu, to rzeczywiście należy doprowadzić do ich uchylenia. Zwracam jednak uwagę, że proponowane w projekcie ustawy deregulacyjnej przepisy dotyczące adwokatów tak naprawdę dotyczą kompetencji Ministra Sprawiedliwości, a nie samorządu. Szerszy dostęp do zawodu zapewniają przede wszystkim egzaminy na aplikację adwokacką, a te od 2005 r. organizuje właśnie resort sprawiedliwości.

Nie chciałbym jednak dyskutować o tym, że deregulacja obniży ceny usług adwokackich. Teoria ta nie jest potwierdzona żadnymi analizami. Ceny nie powinny być moim zdaniem argumentem za lub przeciw deregulacji. Istotne jest, aby młodzież prawnicza po ukończeniu studiów mogła na równych, transparentnych zasadach wejść na rynek pomocy prawnej.

Jarosław Bełdowski, doradca ministra sprawiedliwości

Rozpoczęliśmy dyskusję od art. 17 konstytucji, ale pamiętajmy, że odnosi się on do zawodów zaufania publicznego, nie zaś do ograniczeń wykonywania wszystkich zawodów. Projekt, który został przedstawiony do konsultacji społecznych, obejmuje 49 zawodów regulowanych, z których tylko niektóre to zawody zaufania publicznego.

W przypadku tych ostatnich nie proponuje się całkowitego zniesienia wymogów do ich wykonywania, lecz wyłącznie likwidację niektórych ograniczeń. Dlatego aby zrozumieć, na czym polega deregulacja, warto się pochylać nad każdym zawodem z osobna.

W dyskusji o otwieraniu dostępu do zawodów nie możemy jednak zapominać o liczbach. Te zaś, wedle raportu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, pokazują wyraźnie, że mamy w Polsce największą spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej liczbę zawodów regulowanych. Jest ich w Polsce aż 380, gdy tymczasem w Estonii tylko 48, a w Niemczech 152. W innych raportach ta liczba może się nieco różnić, ale nie zmienia to faktu, że jesteśmy w UE liderem pod względem ograniczenia dostępu do wybranych zawodów. Jakie ma to znaczenie? Z pewnością nie pomaga to wizerunkowi Polski jako szybko rozwijającego się kraju w Europie.

Arkadiusz Bereza,  kierownik Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji Krajowej Rady Radców Prawnych

Wszystkie zaproponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany wzbudzają dużo emocji wśród głównych zainteresowanych. Szczerze wątpię, czy doprowadzą jednak do obniżenia cen. Każda usługa lub towar ma bowiem cenę uzależnioną od jakości. Najlepszą zaś gwarancją jakości jest profesjonalizm osoby świadczącej usługę. Uważam, że projekt, choć zapewne oparty na dobrych intencjach, nie zawsze jest przemyślany w szczegółach. Oczywiście, istnieje wiele barier, które mogą prowadzić do patologii, i należy je likwidować. Są jednak profesje, które nie mogą być poddawane swobodnej grze sił rynkowych. Są to zawody zaufania publicznego: radcy prawnego, adwokata, lekarza, które w projekcie określane są mianem zawodów sektorowych.

Tomasz Matuszewski, Krajowe Stowarzyszenie Dyrektorów Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego

Jestem przekonany, że sama idea deregulacji życia gospodarczego jest słuszna. Natomiast trzeba się bardzo dokładnie przyjrzeć zawodom, które chcemy otwierać, tak aby deregulacja nie prowadziła do szkód dla bezpieczeństwa.