Znani radcowie z długami

Janusz P., autor komentarza do kodeksu cywilnego, oraz jego wspólnik Piotr S., współautor komentarza do „Kodeksu postępowania cywilnego”, prowadzą spółkę świadczącą usługi w zakresie m.in. negocjacji z dłużnikami.

Jak na ironię radcowie usłyszeli od rzecznika dyscyplinarnego zarzuty zalegania z opłatami za lokal i unikania wierzycieli.

Wyższy Sąd Dyscyplinarny Krajowej Rady Radców Prawnych w 2011 r. ukarał ich zakazem prowadzenia przez rok działalności i szkolenia aplikantów. Złożyli oni kasację do Sądu Najwyższego, zarzucając, że wysokość kary jest rażąco niewspółmierna do wagi popełnionych czynów.

Sąd nie przyznał im racji uzasadniając to m.in. postawą obwinionych w toku postępowania sądowego oraz faktem, iż nie są to ich pierwsze przewinienia dyscyplinarne. Sędziowie SN uznali, że taka kara jest normalnym następstwem działania radców, którzy dopuścili się uchybienia godności zawodu radcy prawnego.

Działając sprzecznie z zasadami etyki zawodowej, również w życiu prywatnym, radca musi się liczyć z odpowiedzialnością dyscyplinarną. Kara jest więc prawomocna.

Wpływowy adwokat

Adwokat, podobnie jak radca prawny, jako przedstawiciel zawodu zaufania publicznego powinien przestrzegać norm etycznych, strzec godności zawodowej i chronić interesy klientów w sposób honorowy.

Tych wymogów nie spełniał adwokat Roman L., którego sprawę rozpatrywał Sąd Dyscyplinarny Izby Adwokackiej we Wrocławiu.

Sędziowie uznali, że adwokat w latach 2002 – 2004 powoływał się na swoje wpływy w sądach i w Kancelarii Prezydenta, żeby w zamian za korzyść majątkową załatwić przerwę w karze pozbawienia wolności i ułaskawienie dla syna swojej klientki.

Została mu wymierzona za to w 2011 r. najostrzejsza kara przewidziana przez ustawę – Prawo o adwokaturze (Dz.U. z 2009 r. nr 146, poz. 1188 ze zm.) – wydalenie z zawodu, co pociąga za sobą bezpowrotnie skreślenie z listy adwokatów.

W wyniku podtrzymania tego orzeczenia przez wyższą instancję odwoławczą prawnik wniósł kasację do SN. Powoływał się w niej na pozbawienie go fundamentalnego prawa do obrony przez uniemożliwienie skorzystania z pomocy obrońcy z wyboru, który reprezentowałby jego interesy.

Jego obrońca przed sądami dyscyplinarnymi zmarł w toku postępowania, adwokatowi przyznano obrońcę z urzędu, którego zwolnił i nie ustanowił następcy.

Sąd Najwyższy oddalił kasację, uznając ją oczywiście za bezzasadną. Jak wskazał – obwiniony, który jest adwokatem, wie, jak powinny wyglądać relacje z obrońcą, jak się z nim skontaktować, a takie działanie, które ma na celu przewlekanie sprawy, nie ma nic wspólnego z prawem do obrony.

Koleżeński prokurator

Kolejna sprawa, którą rozpatrywał SN, dotyczyła prokuratora. Osoba wykonująca ten zawód musi uwzględniać szczególne obowiązki i ograniczenia osobiste w służbie oraz poza służbą i powinna w każdej sytuacji zachowywać się nienagannie, przestrzegać zasad obiektywizmu, bezstronności oraz dobrych obyczajów.

Za nadużywanie przysługujących uprawnień obecnie były już prokurator został ukarany w ubiegłym roku przez Sąd Dyscyplinarny dla Prokuratorów.

Pomógł on swojemu podwładnemu – zastępcy prokuratora okręgowego w Nowym Sączu, gdy ten jadąc samochodem, zjechał na przeciwny pas ruchu i wpadł do rowu. Policja, która pierwsza przybyła na miejsce wypadku, powiadomiła o incydencie przełożonego prokuratora, który siedział za kierownicą. Gdy ten przyjechał, stwierdził, że nic się nie stało.

Nakazał policjantom zakończenie wszystkich czynności, pomimo podejrzeń, że sprawca wypadku jest nietrzeźwy. Sądy dyscyplinarne obu instancji uznały za właściwą karę upomnienie.

Prokurator generalny wniósł kasację, wskazując, że wymierzenie najłagodniejszej kary to zdecydowanie za mało. Za naruszenie bezstronności i zagrożenie wizerunkowi prokuratury kara powinna być surowsza – nagana.

SN uchylił orzeczenie sądu dyscyplinarnego w części dotyczącej kary i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Odwoławczemu Sądowi Dyscyplinarnemu dla Prokuratorów.

Wskazał przy tym, że zachowanie prokuratora zostało ukarane upomnieniem – które to stosuje się również w przypadku całkiem drobnych przewinień dyscyplinarnych.

Tymczasem zdaniem SN sądy dyscyplinarne powinny wymierzać karę uwzględniającą wagę czynu i mieć powód, żeby zastosować najłagodniejszą.