W Rządowym Centrum Legislacyjnym trwają prace nad nowelizacją prawa zamówień publicznych. Urząd Zamówień Publicznych już rozpoczął jednak dyskusję nad kolejną modernizacją systemu. Jednym z jej elementów ma być elektronizacja.

Dzisiaj przepisy przewidują możliwość wykorzystania internetu, ale zarówno w licytacji elektronicznej, jak i w aukcji nadal obowiązuje etap papierowy. W e-licytacji najpierw trzeba złożyć wnioski o dopuszczenie w formie pisemnej, z kolei e-aukcja jest jedynie dogrywką tradycyjnego przetargu.

– Naszym celem jest umożliwienie pełnego kontaktu między zamawiającym a wykonawcami w formie elektronicznej. Oczywiście, nie chcemy skakać bez przygotowania na głęboką wodę, dlatego planujemy przeprowadzić ten proces w trzech etapach – ujawnił na zorganizowanej wczoraj konferencji Jacek Sadowy, prezes UZP.

Trzy etapy

Pierwszym etapem mają być zmiany w prawie zmierzające do tego, że elektroniczna forma porozumiewania się będzie formą podstawową. W planach jest także rezygnacja z obowiązku posługiwania się bezpiecznym podpisem elektronicznym.

Drugi etap to przygotowanie systemu do porozumiewania się zamawiających z wykonawcami. Ma do tego posłużyć platforma ePUAP. Dzisiaj profil zaufany, który w kontaktach z administracją zastępuje bezpieczny e-podpis, mogą na nim zakładać wyłącznie osoby fizyczne. UZP chciałby, aby umożliwić to także firmom, co pozwoliłoby im na uwiarygodnianie się w przetargach.

Trzeci etap zakłada krok radykalny – obowiązkowe stosowanie formy elektronicznej. Wszystko, począwszy od zadawania pytań do specyfikacji, przez składanie ofert, aż do przesyłania informacji o wyborze najkorzystniejszej z nich, odbywałoby się za pośrednictwem internetu.

– Na ten krok zdecydujemy się dopiero po zebraniu doświadczeń na wcześniejszych etapach i sprawdzeniu, jak to działa w praktyce. Niemniej jednak przewiduję, że jest to możliwe w ciągu czterech lat – mówił Sadowy. Polska byłaby wówczas w awangardzie UE, gdyż pełną elektronizację zamówień publicznych wprowadzono jak na razie jedynie w Portugalii.

Zmiany bez emocji

Równie zasadniczą zmianą rozważaną przez UZP jest rezygnacja z obowiązku składania dokumentów świadczących o spełnianiu warunków postawionych w przetargu. Na etapie składania ofert wystarczałyby jedynie oświadczenia firm. Jedynie firma, której ofertę wybrano, przedstawiałaby wymagane dokumenty.

– Zdajemy sobie sprawę, że wiąże się to z pewnymi niebezpieczeństwami, np. w sytuacji gdy zwycięski wykonawca nie przedstawi dokumentów. Dlatego propozycji tej towarzyszy na razie znak zapytania – zastrzegł Sadowy. UZP zamierza się także przyjrzeć problemowi zaniżania cen w przetargach. Najgłośniejszym przypadkiem było rozwiązanie umowy na budowę dwóch odcinków autostrady A2 z chińskim konsorcjum COVEC, ale przykładów takich jest więcej.

– Nie można formułować propozycji zmian w prawie pod wpływem emocji. Niemniej trudno nie zauważyć, że zamawiający mają problem z udowadnianiem wykonawcom, że ich ceny są rażąco niskie – powiedział prezes UZP, zachęcając różne środowiska do przesyłania propozycji zmian w prawie.

Forma elektroniczna nie będzie stosowana przy negocjacjach czy dialogu konkurencyjnym, które z założenia wymagają bezpośredniego kontaktu