Coraz więcej zamawiających nie poprzestaje na papierowym przetargu, ale urządza po nim aukcję elektroniczną. Podczas internetowej dogrywki firmy mogą bowiem zaproponować korzystniejsze niż wcześniej warunki.
Problem w tym, że technologie czasem szwankują. A przedsiębiorca, który domaga się powtórzenia e-aukcji, znajduje się na z góry straconej pozycji. Musiałby dowieść, że wina leży po stronie zamawiającego. Tymczasem wszystkie dane (np. logi) ma zamawiający.
– Nawet jeśli przyniesie je na rozprawę przed Krajową Izbą Odwoławczą, to wykonawca nie ma żadnej pewności, że są one kompletne – mówi Piotr Trębicki, radca prawny w kancelarii Czublun Trębicki.