Prawo nie nadąża za rzeczywistością. Nie ma ani przepisów, ani wytycznych, które regulowałyby postępowanie z elektronicznymi dowodami.
Coraz częściej e-maile, SMS-y, gromadzone na komputerze zdjęcia, filmy, pliki tekstowe czy pliki w formacie mp3 są dowodami popełnienia czynu zabronionego. Przedstawiane są na salach sądowych w bardzo różnych sprawach. Wykorzystują je rozwodzący się małżonkowie oraz firmy procesujące się z byłymi pracownikami.
– Przykładem sprawy, w której dowody elektroniczne okazały się najważniejsze, jest spór firmy Komputronik SA i Clean & Carbon Energy SA – mówi Paweł Odor, główny specjalista z Kroll Ortrack, firmy zajmującej się odzyskiwaniem danych i informatyką śledczą.