Informacja o obowiązującym planie miejscowym jest informacją publiczną, ale nie jest taką informacją jego wykładnia. Dlatego organ gminy nie ma obowiązku udzielania wyjaśnień o zapisach w takim planie.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie oddalił skargę dotyczącą bezczynności w udzieleniu informacji publicznej. Sąd potwierdził, że wójt gminy nie musiał udzielać wyjaśnień o zapisie w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Prawo do informacji publicznej nie obejmuje wykładni planu miejscowego, gdyż jest on źródłem prawa. Sąd przypomniał, że zgodnie z ustawową definicją każda informacja o sprawach publicznych stanowi informację publiczną.

Prawo do informacji

Co do zasady prawo do informacji publicznej przysługuje każdemu, a od osoby wykonującej to prawo nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego.
Reklama
Sąd zauważył, że informacje o obowiązującym prawie są informacjami publicznymi, gdyż stanowią informację o działalności organów władzy publicznej. Nie stanowi natomiast tego typu informacji polemika z zapadłym rozstrzygnięciem czy żądanie dokonania przez organ wykładni prawa. W związku z tym obywatel ma prawo domagać się informacji o planie miejscowym, bo stanowi on obowiązujące prawo. Jednak w ocenie sądu jego wykładnia wykracza poza ramy informacji publicznej. Ponieważ wniosek skarżącego nie dotyczył informacji publicznej, organ, tj. wójt, nie dopuścił się bezczynności – wyjaśnił sąd.

Bez odpowiedzi

W lipcu 2010 r. jeden z mieszkańców gminy zwrócił się do wójta o udostępnienia informacji publicznej. Konkretnie chodziło o wyjaśnienie jednego z zapisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Obywatel chciał dowiedzieć się co znaczy: „obowiązuje zachowanie określonych przepisami szczegółowymi warunków związanych z położeniem w strefie ochrony zewnętrznej ujęć wody”.
Wójt nie ustosunkował się do pisma mieszkańca. Poinformował go tylko, że nie jest obowiązany ani uprawniony do wyjaśniania pojęć użytych w części tekstowej planu i wykluczone jest interpretowanie jego zapisów.
Ostatecznie sprawa trafiła do sądu administracyjnego, gdzie wnioskodawca poskarżył się na bezczynność organu. Jednak WSA w Rzeszowie się jej nie dopatrzył i oddalił skargę obywatela. Wyrok nie jest prawomocny.
Sygn. akt II SAB/Rz 50/10.