Już wkrótce łatwiej będzie pozbyć się z przetargu nierzetelnej firmy. Nie będzie potrzebny do tego prawomocny wyrok sądu. Nie trzeba będzie nawet udowadniać przedsiębiorcy wyrządzenia szkody przy wykonywaniu wcześniejszego zamówienia. Decyzje w tej sprawie będzie mógł podjąć sam organizator przetargu. Wystarczy, że już kiedyś rozwiązał z wykonawcą umowę z powodu okoliczności, za które odpowiedzialność ponosi wykonawca, a wartość niezrealizowanego zamówienia wynosiła co najmniej 5 proc. wartości umowy. W takim wypadku zamawiający będzie mógł wykluczyć firmę z kolejnego postępowania. Wykonawca będzie więc u niego spalony. Ale tylko u niego. Zachowa szanse na kontrakty u innych (do czasu prawomocnego wyroku). Takiej zmiany chcą posłowie, którzy przedstawili w tej sprawie projekt nowelizacji prawa zamówień publicznych. Odbyło się już jego pierwsze czytanie w sejmowej komisji gospodarki. Zmianę pochwala rząd.

– Wprowadzenie regulacji w tym zakresie Urząd Zamówień Publicznych ocenia pozytywnie – informuje Anita Wichniak-Olczak, rzecznik prasowy UZP.

Podkreśla, że nowe rozwiązanie zapewni ochronę zamawiających przed wykonawcami, którzy w przeszłości nie wykonali lub nieprawidłowo wykonywali zamówienie, a fakt ten nie został jeszcze potwierdzony prawomocnym orzeczeniem sądu.

– Dzięki temu umowa nie będzie realizowana przez podmiot, w odniesieniu do którego istnieją poważne i uzasadnione wątpliwości dotyczące jego rzetelności oraz zdolności do wykonania zamówienia. Oczywiście od decyzji o wykluczeniu wykonawcy będzie przysługiwało prawo wniesienia odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej niezależnie od wartości zamówienia – wyjaśnia Anita Wichniak-Olczak.

Wskazuje, że proponowany przepis jest zgodny z prawem unijnym.

Niezadowolone firmy

Dziś nawet gdy wina wykonawcy jest ewidentna, zamawiający musi czekać do prawomocnego wyroku. Gdy jednego dnia firma z hukiem zostaje wyrzucona z placu budowy, nie ma przeszkód, aby następnego dnia ubiegała się u tego samego zamawiającego o kontrakt. Zgodnie z pomysłem posłów zamawiający będzie mógł w takiej sytuacji wykluczać firmy przez okres 3 lat, liczony od dnia rozwiązania, wypowiedzenia albo odstąpienia od umowy.

Nowe rozwiązanie ostro krytykują przedsiębiorcy.

– Projektowany przepis pozwoli wyeliminować z przetargów wykonawców pod błahym powodem, tj. w przypadku nieistotnego naruszenia postanowień umowy w trakcie jej realizacji, o ile tylko zamawiający zastrzegł sobie w umowie prawo odstąpienia od umowy z takiego błahego powodu – argumentuje Ewa Maciuk, dyrektor Pionu Klientów Kluczowych Grupy TP.

– Natomiast wykonawca, który zrealizował całą umowę, ale w sposób urągający zasadom rzetelnego wykonywania kontraktów (np. nie zastosował się do wymagań normy co do składu nawierzchni bitumicznej, czyli zastosował „za mało asfaltu w asfalcie”), pozostanie całkowicie bezkarny – dodaje.

Jej zdaniem rozwiązanie jest bardzo niebezpieczne i sprzeczne z prawem europejskim. Zgodnie z dyrektywą 2004/18/WE z postępowania można wykluczyć wykonawcę, który jest winien poważnego wykroczenia zawodowego. – Nie chodzi więc tu o jakikolwiek przypadek niewykonania umowy, ale o przypadek kwalifikowanego niewykonania umowy (poważne wykroczenie) – uważa Ewa Maciuk.