Większość z nas, podpisując umowę – czy to na kartę kredytową, czy na kredyt hipoteczny – nawet nie zauważa, że gdzieś na przedostatniej stronie znajduje się napisana maczkiem tajemnicza klauzula – „Oświadczam, że poddaję się w zakresie zobowiązań wynikających z umowy egzekucji prowadzonej według przepisów k.p.c. Na mocy tego oświadczenia Bank X będzie mógł wystawić bankowy tytuł egzekucyjny do kwoty Y”.
Nikt z nas o specjalnie nie deliberuje nad tym, co takie „oświadczenie się” w praktyce oznacza. Zresztą przecież nie mamy wyboru, bank daje kredyt, bank dyktuje warunki. Schody zaczynają się jednak dopiero, gdy bank sięga po ten zapis, a dłużnik dowiaduje się o egzekucji i zajęciu konta z sądu lub od komornika. Nie ma wtedy dyskusji i to nawet gdy bank się pomylił. A bankom także zdarzają się błędy.
Taka jest moc tej klauzuli. Bo bankowy tytuł egzekucyjny (BTE) to najpoważniejsza broń w rękach banków. W założeniu broń przeciwko dłużnikom. W praktyce broń mocno nadużywana przeciwko przedsiębiorcom i konsumentom. Chodzi np. o wymuszanie zgody na występowanie przez bank z wnioskiem o nadanie klauzuli wykonalności po upływie terminu przedawnienia czy niezgodnie z prawem rozszerzanie zakresu BTE o koszty windykacji i zastępstwa prawnego. Lub zawyżanie BTE do 200 proc. zadłużenia. Dlatego rząd chce ograniczyć możliwość jej stosowania. Proponuje także rozszerzenie obowiązków informacyjnych, czyli będziemy bardziej uświadamiani przez same banki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.