Włodzimierz Chróścik został nowym prezesem samorządu radców prawnych. Był jedynym kandydatem
Sobotni krajowy zjazd był już XII w historii samorządu radcowskiego. Po raz pierwszy odbywał się jednak w formie hybrydowej – organy zjazdu (prezydium i komisje) obradowały w Warszawie, a delegaci z izb łączyli się zdalnie za pomocą dwóch platform – jednej do komunikacji, drugiej do głosowania. Wydarzenie otworzył ustępujący prezes Krajowej Rady Radców Prawnych Maciej Bobrowicz. W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę na to, że samorząd w ostatnim czasie musi sobie radzić nie tylko z trudnościami spowodowanymi pandemią, ale też z coraz mocniejszym wchodzeniem świata politycznego w prawniczy.
– Życzę nowym władzom rozwagi, roztropności i twardego kręgosłupa – podsumował mec. Bobrowicz.
Delegaci bez uwag czy pytań przyjęli sprawozdania ustępujących organów, w tym krajowej rady. Jednym z kluczowych punktów obrad był wybór nowego prezesa KRRP. O to stanowisko ubiegał się tylko Włodzimierz Chróścik, wcześniej wieloletni dziekan OIRP w Warszawie.
Wskazał on, że w nadchodzącej kadencji najważniejsze będzie zapewnienie radcom prawnym wsparcia w wykonywaniu zawodu, zwłaszcza w wymiarze praktycznym, poprzez różnego rodzaju szkolenia i pomoc przy wykorzystaniu nowych technologii. Ważne też będzie wzmocnienie prestiżu zawodu i obrona niezależności samorządu.
Tylko jedna delegatka (z OIRP Kraków) zadała kandydatowi pytania: o ewentualne działania wspierające protesty przeciw orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji oraz o udział w centralnych organach przedstawicieli wszystkich izb. W odniesieniu do pierwszego zagadnienia mec. Chróścik stwierdził, że mimo różnic poglądów wewnątrz samorządu powinien on w tak ważnych kwestiach zajmować „wyważone, ale zdecydowane stanowisko”. Podkreślił też, że we wspólnocie samorządowej jest miejsce dla każdego i dlatego zamierza korzystać z wiedzy przedstawicieli wszystkich izb. Wewnętrzną debatę mają też ułatwić narzędzia techniczne.
Także o stanowisko głównego rzecznika dyscyplinarnego ubiegał się tylko jeden kandydat – Gerard Dźwigała. W swoim wystąpieniu podkreślił on rolę odpowiedzialności dyscyplinarnej w budowaniu zaufania – klientów do zawodu oraz wzajemnego między radcami. – Jeśli damy dowód, że nie potrafimy sami tego postępowania dyscyplinarnego prowadzić, funkcja ta zostanie nam odebrana i kto inny będzie nas oceniał – wskazał Gerard Dźwigała.
Obaj kandydaci zostali wybrani zdecydowaną większością głosów (nowego prezesa poparło 253 delegatów, przeciw było 32, a 33 osoby wstrzymały się). Cały zjazd udało się przeprowadzić bez poważniejszych opóźnień lub problemów technicznych.
– Wszystko było profesjonalnie zorganizowane, a zjazd zakończył się bardzo szybko, bo właściwie w ciągu pięciu godzin – relacjonuje Krystian Mularczyk, wicedziekan OIRP we Wrocławiu, na zjeździe obecny osobiście.
– Obawialiśmy się zakłóceń albo tego, że system nie utrzyma takiej liczby łączących się z nim delegatów. Cieszę się, że tak sprawnie dostosowaliśmy się jako samorząd do nowych warunków – mówi Ewa Gryc-Zerych, delegat z izby wrocławskiej. – Myślę, że na żywo dyskusja byłaby znacznie bardziej nasilona, ale wiem też, że poprzednie zjazdy trwały po kilkanaście godzin, a debata nie zawsze przynosiła pożądany rezultat. Być może też po prostu uczestnicy nie mieli kontrowersyjnych spostrzeżeń i dopiero oswajali się z tą formą przeprowadzania zjazdu – dodaje prawniczka.
opinia

Nasz samorząd stanął na wysokości zadania

Mimo dużych obaw zdalny zjazd udało się przeprowadzić bardzo sprawnie, już przed rozpoczęciem zalogowali się wszyscy delegaci. Samorząd stanął na wysokości zadania i wykonał wszystkie swoje ustawowe obowiązki. Jestem bardzo zadowolony, że udało mi się uzyskać poparcie zdecydowanej większości delegatów z różnych izb. To dobry początek nowej kadencji. Liczę na to, że wiele ważnych inicjatyw uda nam się w tej kadencji wspólnie zrealizować.
Głosowaliśmy na podstawie art. 14hb ustawy covidowej, co oznacza, że przedstawionych projektów uchwał nie można było już zmienić. Dobrze to rozumiemy, więc nikt z kolegów i koleżanek delegatów nie wnosił uwag, jedynie wyraził swoje zdanie w głosowaniu. W sprawach wyborczych było łatwiej, bowiem kandydaci byli osobami dobrze znanymi ze swojej działalności samorządowej. Bardzo brakowało mi tego, co dzieje się poza oficjalnymi wystąpieniami i głosowaniami – spotkania z kolegami i rozmów z nimi. To największy minus zdalności.
Mam nadzieję, że następnym razem uda nam się spotkać w sposób tradycyjny – i to może już za rok, bowiem planujemy zjazd nadzwyczajny na przyszłą jesień. Pozostała nam ważna dyskusja o naszej ordynacji wyborczej i kodeksie etyki. To sprawy bardzo istotne, a myślę, że w najbliższym czasie czekają nas w naszym otoczeniu duże zmiany i będziemy musieli reagować na nie bardzo zdecydowanie.