Takie wnioski płyną z piątkowej konferencji fundacji Court Watch pt. „(Nie)dostępne sądy”. Tymczasem, jak podkreślają eksperci, jawność postępowań sądowych to istotna wartość, o którą należy dbać także w czasach epidemii.

Publiczność (nie)mile widziana

Z przeprowadzonego przez tę fundację monitoringu dostępności sądów dla publiczności wynika, że aż 94 proc. prezesów sądów wydało zarządzenia ograniczające dostęp do nich osób innych niż wezwane na sprawę. Miało to oczywiście związek z ogłoszeniem stanu epidemii i wydaniem odpowiednich zaleceń przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Z tych też powodów w jednej trzeciej odwiedzonych przez wolontariuszy Court Watch sądów w ogóle wykluczono udział publiczności, w innych przypadkach trzeba było zgłaszać się po kartę wstępu na rozprawę z tygodniowym wyprzedzeniem. W niektórych sądach widownia nie była wpuszczana nawet na ogłoszenie wyroku, choć zgodnie z konstytucją powinno się ono odbywać publicznie. Zdarzało się też, że wolontariusze w ogóle nie otrzymywali odpowiedzi na e-maila, w którym zgłaszali chęć udziału w sprawie.

Pocieszające było to, że sytuacja ulegała stopniowej poprawie. W czerwcu obserwatorzy mogli wejść do 4 z 30 odwiedzanych sądów. W lipcu i sierpniu odwiedzili 110 sądów, z czego udało im się wejść do 66. W 44 z nich stwierdzono nieprawidłowości w realizacji zasady jawności

Tymczasem, jak podkreślają eksperci, jawność postępowania jest ważna i nawet epidemia nie może być pretekstem do całkowitego wyłączenia jawności.

– Niewątpliwie czasami obecność publiczności jest problematyczna, np. zwiększa presję na sędziego. Zainteresowanie mediów jest kłopotliwe. I tak powinno być, dlatego że ich funkcją jest kontrola społeczna – mówi DGP prof. Stanisław Burdziej z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, członek zarządu Court Watch.

– Natomiast wydaje mi się, że długofalowo sędziowie mają w publiczności sojuszników, a przynajmniej tak wynika z obserwacji wolontariuszy fundacji. W raportach koncentrujemy się często na przypadkach naruszeń zasad, ale ogromna większość obserwacji kończy się konkluzją, że postępowanie jest prowadzone w sposób zrozumiały, profesjonalny i raczej buduje zaufanie, niż je podważa – dodał ekspert.

Niestety, nieczęsto zdarza się, żeby w sądach pojawiała się autentyczna publiczność. Chodzi tutaj, jak tłumaczy prof. Burdziej, o osoby niezwiązane ze sprawą, a więc takie, które nie mają interesu w rozstrzygnięciu. Tymczasem ich obserwacje mogą być cenne, gdyż mogą one przekazać obiektywny feedback uczestnikom postępowania.

Niewielkie zainteresowanie publiczności udziałem w rozprawach potwierdził też podczas konferencji Mirosław Wróblewski z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Jak mówił, choć od ogłoszenia stanu epidemii znacznie wzrosła liczba skarg wpływających do RPO, to tylko kilka z nich dotyczyło jawności.

Problemy online

Podczas dyskusji prelegenci wskazywali także, że szansą na zwiększenie zainteresowania obywateli udziałem w wymiarze sprawiedliwości jest transmitowanie rozpraw w internecie. Pojawiły się jednak liczne wątpliwości z tym związane – np. jak zapobiec temu, by jeden świadek nie poznał w ten sposób treści zeznań innego świadka w tej samej sprawie.

– Jeśli połowa, czy jedna trzecia społeczeństwa w ogóle nie uczestniczy w świecie cyfrowym, to jeśli przeniesiemy rozprawy do internetu, ludzie w to nie uwierzą. Nie będą tego traktować poważnie, tylko jak film czy telewizję, zwłaszcza jeśli wyrok będzie dla nich negatywny – mówi DGP prof. Włodzimierz Wróbel, sędzia Sądu Najwyższego. Wskazał też na poważne problemy z oceną wiarygodności świadka podczas rozpraw prowadzonych online.

Kwestie te były też poruszane podczas drugiego panelu poświęconego właśnie posiedzeniom online obecnie i w przyszłości. Krzysztof Kurosz, prezes Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia, wskazał, że rozwiązaniem tego problemu mogłoby być korzystanie z dużych ekranów dobrej jakości pozwalających widzieć całą sylwetkę świadka.

Sędzia Kurosz został też wyróżniony w plebiscycie na Obywatelskiego Sędziego Roku 2020 m.in. za organizację akcji informacyjnej o możliwości uczestnictwa publiczności w rozprawach online. Zwycięzcą plebiscytu został SSN Włodzimierz Wróbel, za działalność popularyzatorską oraz „uzasadnianie wyroków, patrząc obywatelowi w oczy”.