Nie można skazać byłego funkcjonariusza Straży Granicznej za skserowanie legitymacji służbowej, skoro nie została ona użyta. Niedopuszczalne byłoby też przypisanie mu czynu zabronionego w postaci ukrycia odznaki przeznaczonej do zwrotu, bo niczym nadzwyczajnym nie jest jej zgubienie. Uznał tak Sąd Rejonowy we Włocławku.
Sprawa dotyczyła mężczyzny, który zakończył służbę w Straży Granicznej. Nie zdał on odznaki służbowej, twierdząc, że ją zgubił. Zdał za to legitymację. Dział kadr straży jednak powziął wątpliwości, których efektem było przeszukanie samochodu oraz domu byłego już funkcjonariusza. Odznakę znaleziono w samochodzie jego syna. W domu z kolei znaleziono kserokopię legitymacji. Mężczyzna został oskarżony o dwa przestępstwa: podrobienie dokumentu w postaci legitymacji (art. 270 par. 1 kodeksu karnego) oraz ukrycie dokumentu, którym oskarżony nie miał prawa rozporządzać w postaci odznaki (art. 276 kodeksu karnego).
Sąd jednak uniewinnił mężczyznę od obu zarzucanych mu czynów. Sąd dał wiarę oskarżonemu, że mógł on zgubić odznakę podczas przeprowadzki. Fakt zagubienia „blachy” nie jest bowiem niczym nadzwyczajnym. To, że się ona znalazła w samochodzie, nie oznacza jeszcze celowego przywłaszczenia sobie rzeczy. Mogło być przecież tak, że odznaka zaginęła właśnie w aucie. Oskarżony zresztą wyjaśnił, że dokument znalazł w aucie i chciał go oddać. Po prostu nie zdążył, bo zanim pojechał do swojego byłego pracodawcy, dokonano przeszukania.
Reklama
Gdy zaś chodzi o legitymację, kluczowe jest to, że nie ma żadnego dowodu na to, by została ona użyta. Sąd zaznaczył, że przestępstwem jest dopiero używanie podrobionego dokumentu jako autentycznego. A przez to pojęcie należy rozumieć użycie funkcji dokumentu (jego prawnego znaczenia), a nie fizyczne użycie go jako przedmiotu.
„Nie ma więc charakteru przestępnego używania samo posiadanie przy sobie sfałszowanego prawa jazdy czy dowodu rejestracyjnego, będzie nim natomiast okazanie tego dokumentu; ergo samo dokonanie kserokopii dokumentu nie jest czynem zabronionym” – wyjaśnił tytułem przykładu sąd w niedawno opublikowanym uzasadnieniu wyroku. Podkreślił zarazem, że kserokopia była marnej jakości, co dowodzi prawdziwości twierdzeń oskarżonego, że wykonał ją na pamiątkę, a nie w celu posłużenia się dokumentem.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Rejonowego we Włocławku z 12 marca 2020 r., sygn. II K 1830/19.