Świadomość, że postanowienia o tymczasowym aresztowaniu są jawne, mogłaby zwiększyć rzetelność i poczucie, że ostatecznie to sędzia będzie rozliczany z podjętej decyzji, a nie prokurator.
W naszym stowarzyszeniu krąży opowieść o tym, jak – w 2000 lub 2001 roku, podczas prac nad ustawą o dostępie do informacji publicznej – nieżyjąca już prof. Teresa Górzyńska nazwała jedną z propozycji „przepisem gumą”. W proteście przeciwko jego przyjęciu miała zrezygnować z prac w komisji sejmowej. Przepis ten zawarty jest w art. 1 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej. „Przepisy ustawy nie naruszają przepisów innych ustaw określających odmienne zasady i tryb dostępu do informacji będących informacjami publicznymi”. Jest on często interpretowany przez podmioty zobowiązane jako całkowite wyłączenie prawa do informacji. Skoro jakaś ustawa reguluje tryb udostępniania informacji i nie odnosi się do konkretnego sposobu jej udostępniania, to znaczy, że go zabrania.
Taki przypadek mieliśmy w sprawie słynnych list poparcia kandydatek i kandydatów na członków KRS. Ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa, w art. 11c regulowała, że „zgłoszenia kandydatów dokonane zgodnie z art. 11a i art. 11b Marszałek Sejmu niezwłocznie przekazuje posłom i podaje do publicznej wiadomości, z wyłączeniem załączników”. To zaś zdaniem Kancelarii Sejmu wyłączało możliwość udostępnienia tej informacji na wniosek. Sąd orzekł, że fakt, iż coś nie jest z automatu dostępne on-line w trybie danej ustawy, nie oznacza, że nie jest dostępne na wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. „W przypadku kolizji ustaw pierwszeństwo nad przepisami ustawy o dostępie do informacji publicznej mają przepisy ustaw szczególnych, ale tylko w przypadku odmiennego uregulowania zasad i trybu dostępu do informacji publicznych. Odrębna regulacja dotyczy tylko tego, co wyraźnie wynika z ustawy szczególnej w trybie ustawy” (sygn. akt II SA/Wa 520/18).