Resort sprawiedliwości do spółki ze Służbą Więzienną, „biorąc pod uwagę aktualną sytuację epidemiologiczną”, podjęli decyzję, aby od 1 lipca sukcesywnie przywracać możliwość wykonywania pracy w przywięziennych zakładach pracy.

– Następnie, w porozumieniu z pracodawcami, wznowione zostanie zatrudnienie zewnętrzne z zachowaniem reżimu sanitarnego. Ostatnim etapem będzie powrót widzeń osadzonych z najbliższymi – mówi Bartłomiej Turbiarz ze Służby Więziennej.

Dodaje, że daty znoszenia kolejnych ograniczeń będą podane w najbliższym okresie.

Zakaz odwiedzin nie dla wszystkich

Zakaz widzeń we wszystkich zakładach penitencjarnych wprowadzono 19 marca. Podstawą do jego wprowadzenia jest art. 247 kodeksu karnego wykonawczego. Zgodnie z jego brzmieniem w wypadkach uzasadnionych szczególnymi względami sanitarnymi lub zdrowotnymi albo poważnym zagrożeniem bezpieczeństwa dyrektor zakładu karnego lub aresztu śledczego może na czas określony wstrzymać lub ograniczyć zatrudnienie osadzonych, kontakty między nimi, udzielanie widzeń i spacerów, przeprowadzanie zajęć o charakterze zbiorowym, odprawianie nabożeństw i udzielanie posług religijnych, dokonywanie zakupów, otrzymywanie paczek, a nawet korzystanie z automatów telefonicznych.

– Widzenia realizowane są jedynie z adwokatami z zachowaniem zasad reżimu sanitarnego – tłumaczy Bartłomiej Turbiarz.

Oznacza to, że osoby bliskie, które mają zgodę na widzenia wydane przez prokuratora, nie dostają zgody na jej realizację.

– Rozumiem intencje związane z potrzebą ograniczenia wizyt w aresztach, ale trudno upatrywać w tym logiki. Przykładowo ja, jako obrońca, mając zgodę prokuratora na kontakt z zatrzymanym, mogę się z nim spotkać, a dysponująca dokładnie taką samą zgodą matka tego człowieka już nie. Tymczasem akurat w tym przypadku to ja, jako prawnik odbywający dużo spotkań i często goszczący w sądach, mógłbym stanowić większe ryzyko przeniesienia wirusa niż starsza kobieta, która w obawie przed zarażeniem praktycznie nie wychodzi z domu – zwraca uwagę mec. Paweł Matyja, adwokat z Katowic.

Przypomina, że wszystkie osoby przychodzące do aresztów śledczych muszą przestrzegać reżimu sanitarnego i wszystkim mierzona jest temperatura.

Utrudniony kontakt nawet przez internet

Jak przyznaje Ewa Dawidziuk z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, do RPO trafiają skargi nie tylko na brak widzeń z rodziną i osobami bliskimi w okresie pandemii, ale także na uniemożliwianie kontaktów w postaci bezpośrednich spotkań z obrońcą na terenie aresztu śledczego czy zakładu karnego. Tego typu przypadki były np. w areszcie śledczym w Gdańsku i na warszawskiej Białołęce.

– Decyzje podejmowane przez poszczególnych szefów jednostek penitencjarnych o ograniczeniu widzeń z bliskimi są zrozumiałe, bo zakażenie w zakładzie zamkniętym byłoby bardzo niebezpieczne. Problem jednak w tym, że tymczasowo aresztowani – w odróżnieniu do osób skazanych – nie mają prawa do widzeń przez Skype’a – mówi Ewa Dawidziuk.

Zasady korzystania z komunikatorów internetowych nie są uregulowane ani ustawowo, ani na poziomie rozporządzeń. W drodze zarządzenia regulują to dyrektorzy poszczególnych jednostek penitencjarnych. Zwykle w pierwszej kolejności możliwość korzystania z kontaktu przez internet mają skazani będący rodzicami dzieci do lat 15 oraz cudzoziemcy, których rodziny nie mogą przybyć na widzenie. W zależności od typu zakładu karnego skazani mogą korzystać ze Skype’a od jednego do kilku razy w miesiącu, od 10 minut do godziny.

RPO: potrzeba więcej wizyt online

Po wprowadzeniu obostrzeń związanych z koronawirusem rzecznik praw obywatelskich zwrócił się do Ministerstwa Sprawiedliwości o zmianę przepisów kodeksu karnego wykonawczego w ten sposób, aby doprecyzować zasady odbywania widzeń online oraz umożliwić ich odbywanie osobom tymczasowo aresztowanym.

Doktor Adam Bodnar podkreśla, że rozwiązanie tego problemu jest konieczne nie tylko z powodu wyjątkowej sytuacji związanej z pandemią. Nawet w okresie, gdy widzenia nie są zakazane ani reglamentowane (w przypadku osób skazanych), bez komunikatorów internetowych osadzeni często nie są w stanie utrzymywać kontaktu z rodziną.

Zasady korzystania z komunikatorów internetowych regulują dyrektorzy poszczególnych jednostek penitencjarnych

RPO podaje przykład skazanego, który został przeniesiony do zakładu karnego oddalonego o 450 km od miejsca zamieszkania żony i trójki małoletnich dzieci.

„Do momentu przetransportowania rodzina utrzymywała bliskie relacje. Żona, choć była w ciąży, razem z dziećmi, mimo że jedno z nich ma orzeczoną niepełnosprawność, regularnie odwiedzała skazanego w zakładzie karnym. Po zmianie miejsca odbywania kary realizacja widzeń nie była już możliwa, bo przeszkodę stanowiła odległość pomiędzy zakładem karnym a miejscem zamieszkania rodziny skazanego.

Należy mieć na uwadze, iż niekiedy rodzina osoby będącej w izolacji więziennej na stałe zamieszkuje poza granicą naszego kraju. Odwiedziny w takim przypadku, dwa albo trzy razy w miesiącu, zgodnie z przysługującym skazanemu prawem wiążą się nie tylko ze znacznymi kosztami podróży i zakwaterowania, ale ich realizacja jest właściwie nie do pogodzenia z organizacją codziennego życia. Biorąc pod uwagę zwiększoną w obecnych czasach mobilność społeczeństwa, takie zjawisko może być coraz częstsze” – sygnalizuje rzecznik.

Widzenia online są też jedyną możliwością do kontaktu face to face np. małżonków czy partnerów, którzy obydwoje przebywają za kratami, albo skazanych rodziców z ich dziećmi przebywającymi w domu dziecka bądź innych placówkach wychowawczych.

MS: nie ma takiej potrzeby

Ministerstwo Sprawiedliwości jest na te argumenty głuche. – MS nie planuje obecnie podjęcia inicjatywy ustawodawczej w celu zmiany kodeksu karnego wykonawczego w ten sposób, aby jego przepisy umożliwiały odbywanie widzeń w trybie wideokonferencji osobom tymczasowo aresztowanym – informuje biuro prasowe resortu.

Wcześniej w korespondencji z RPO przedstawiciele resortu twierdzili, że „umożliwienie osobom tymczasowo aresztowanym korzystania z systemów łączności stoi w sprzeczności z celem wykonywania tymczasowego aresztowania, jakim w myśl art. 207 k.k.w. jest zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania karnego”.

– Tymczasem akurat w przypadku rozmów przez internet funkcjonariusze Służby Więziennej łatwiej mogą skontrolować, z kim rzeczywiście rozmawia osoba tymczasowo aresztowana. W przypadku rozmów telefonicznych (do których tacy osadzeni rzadko, bo rzadko, ale mają prawo) jest bardzo utrudnione. Tym bardziej więc nie potrafię zrozumieć sprzeciwu MS w tym względzie – konkluduje Ewa Dawidziuk.