statystyki

Giezek: Naszą rolą nie jest rozgrzeszanie klientów, lecz udzielenie im pomocy prawnej [WYWIAD]

autor: Szymon Cydzik30.06.2020, 08:30; Aktualizacja: 30.06.2020, 08:30
Adwokaci nie mogą być jednak postrzegani jak wspólnicy przestępców, bo tak – co oczywiste – przecież nie jest.

Adwokaci nie mogą być jednak postrzegani jak wspólnicy przestępców, bo tak – co oczywiste – przecież nie jest.źródło: ShutterStock

- Nieporozumieniem jest krytykowanie adwokatów za to, że podejmują się obrony osób, które – zdaniem opinii publicznej – na obronę nie zasługują - mówi w rozmowie z DGP prof. dr hab. Jacek Giezek, adwokat, przewodniczący Komisji Etyki Naczelnej Rady Adwokackiej

Często społeczne oburzenie wobec osób, które są oskarżone o poważne przestępstwa, przerzuca się także na ich pełnomocników. Niedawno krytyka spadła na kancelarię, która podjęła się reprezentowania firmy prowadzącej Zatokę Sztuki w Sopocie – lokal, który miał być powiązany z aferą pedofilską. Czy można powiedzieć, że etyka ogólna, która źle ocenia bronienie pewnych czynów, pozostaje w sprzeczności z etyką adwokacką, według której nie można odmówić klientowi pomocy?

Ci, którzy źle oceniają adwokatów świadczących pomoc prawną osobom oskarżonym o poważne, bulwersujące opinię publiczną przestępstwa, zdają się zapominać, że każdy, komu postawiono zarzuty, ma konstytucyjnie zagwarantowane prawo do obrony oraz do korzystania z pomocy wybranego przez siebie obrońcy. Z prawem tym koreluje spoczywający na adwokacie obowiązek udzielenia takiej pomocy. Nie oznacza to oczywiście, że jako obrońca muszę aprobować zachowanie klienta, utożsamiać się z nim, a – tym bardziej – pochwalać je. Nie muszę nawet darzyć klienta sympatią, ale konieczne jest, abym – zachowując się w sposób etyczny i profesjonalny – pozyskał jego zaufanie. Mam bowiem określone obowiązki, z których podstawowym jest udzielanie pomocy prawnej najlepiej jak potrafię, lecz z wykorzystaniem dozwolonych prawem instrumentów. Nieporozumieniem jest krytykowanie adwokatów za to, że podejmują się obrony osób, które – zdaniem opinii publicznej – na obronę nie zasługują, bo dokonały czynów tak haniebnych, że najchętniej skazano by je bez przeprowadzania rzetelnego procesu. Tak być nie może, choć ja również spotykam się niekiedy z niechęcią ze strony pokrzywdzonych, jeśli w sposób mniej lub bardziej skuteczny bronię tych, którzy postrzegani są jako sprawcy ich krzywd. Nawet studenci prawa pytają mnie, czy dobrze się z tym czuję, że podejmuję się obrony osób, co do których nie ma wątpliwości, że popełniły zarzucany im czyn.


Pozostało 67% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane