Nawet na osiem lat więzienia będzie można skazać złodzieja sklepowego lub kieszonkowca. I to niezależnie od wartości skradzionych rzeczy. Handlowcy się cieszą, prawnicy załamują ręce.
Zdaniem prawników nowe przepisy są nieprecyzyjne i rodzą ryzyko nadużyć. W praktyce każdą kradzież będzie można podciągnąć pod ten paragraf. Osiem lat za kratkami spędzić może choćby drobny kieszonkowiec albo ktoś, kto wyniósł ze sklepu batonika. Kontrowersje budzi też to, że przepis, choć wprowadzany w tarczy 4.0, ma zostać z nami dłużej niż koronawirus.
Takie kary będzie można wymierzać sprawcom nowego przestępstwa – kradzieży szczególnie zuchwałej. Ma ono zostać dodane do kodeksu karnego ustawą o tzw. tarczy 4.0 (czyli w ramach projektu ustawy o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19).