Polityka utajniania informacji o stanie państwa być może jest korzystna na krótszą metę dla rządzących, ale na dłuższą - szkodliwa dla państwa. Gdy więc premier Mateusz Morawiecki przyznaje, że ograniczono prawo do informacji publicznej z powodu walki z koronawirusem, to nie mam jakichkolwiek wątpliwości, że zrobiono źle.

Ile testów na obecność koronawirusa jest codziennie wykonywanych? Ilu pracowników ochrony zdrowia jest zakażonych? Kiedy państwo zaczęło się przygotowywać do epidemii? Ile pieniędzy wydano na przylot do Polski największego samolotu na świecie i czy podobnego efektu nie dałoby się osiągnąć taniej?

Na część z tych pytań znamy odpowiedź. Na część - nie.