W poniedziałek prezydent podpisał nowelizację kodeksu postępowania cywilnego, która ustanawia wyspecjalizowane sądy ds. własności intelektualnej. Z początkiem lipca 2020 r. już tylko do nich trafiać będą spory dotyczące praw autorskich, własności przemysłowej i nieuczciwej konkurencji.
Nowelizacja wzbudza powszechne zadowolenie w środowisku prawników, którzy od lat przekonywali o potrzebie przekazania tych spraw w ręce wąskiej grupy sędziów ze względu na ich specjalistyczny i nierzadko skomplikowany charakter. Równie powszechne zdziwienie wywołała jednak propozycja lokalizacji jednego z czterech sądów okręgowych, które będą orzekać w pierwszej instancji. Poza Warszawą, Gdańskiem i Poznaniem ma on powstać w Lublinie. Początkowo Ministerstwo Sprawiedliwości proponowało Katowice, ale później zmieniło zdanie i w projekcie skierowanym do Sejmu mowa już była o Sądzie Okręgowym w Lublinie.
– Trudno mi znaleźć jakikolwiek sens w takim umiejscowieniu sądu. Zarówno liczba spraw, jak i doświadczenie sędziów, a także oczywiste względy geograficzne wskazywałyby na Kraków lub Katowice. Osobiście, ze względu na znaczenie Uniwersytetu Jagiellońskiego w dziedzinie własności intelektualnej, optowałabym za Krakowem. Jeśli, z jakichś względów, nie jest on jednak brany pod uwagę, to oczywistym wyborem powinien być Sąd Okręgowy w Katowicach. Inaczej cała południowa Polska będzie musiała dojeżdżać do Lublina – mówi prof. Elżbieta Traple, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego i partner w kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy.