Nowelizacja wzbudza powszechne zadowolenie w środowisku prawników, którzy od lat przekonywali o potrzebie przekazania tych spraw w ręce wąskiej grupy sędziów ze względu na ich specjalistyczny i nierzadko skomplikowany charakter. Równie powszechne zdziwienie wywołała jednak propozycja lokalizacji jednego z czterech sądów okręgowych, które będą orzekać w pierwszej instancji. Poza Warszawą, Gdańskiem i Poznaniem ma on powstać w Lublinie. Początkowo Ministerstwo Sprawiedliwości proponowało Katowice, ale później zmieniło zdanie i w projekcie skierowanym do Sejmu mowa już była o Sądzie Okręgowym w Lublinie.

– Trudno mi znaleźć jakikolwiek sens w takim umiejscowieniu sądu. Zarówno liczba spraw, jak i doświadczenie sędziów, a także oczywiste względy geograficzne wskazywałyby na Kraków lub Katowice. Osobiście, ze względu na znaczenie Uniwersytetu Jagiellońskiego w dziedzinie własności intelektualnej, optowałabym za Krakowem. Jeśli, z jakichś względów, nie jest on jednak brany pod uwagę, to oczywistym wyborem powinien być Sąd Okręgowy w Katowicach. Inaczej cała południowa Polska będzie musiała dojeżdżać do Lublina – mówi prof. Elżbieta Traple, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego i partner w kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy.

Trwają analizy

Ministerstwo Sprawiedliwości zaznacza, że ostateczne decyzje w sprawie lokalizacji jeszcze nie zapadły.

„Mogą podlegać zmianom po analizie najnowszych danych statystycznych za 2019 r. Ostatecznie zarówno liczba lokalizacji, jak i ich umiejscowienie będą ustalone w procesie legislacyjnym zmierzającym do wydania rozporządzeń wykonawczych” – odpowiedział nam zespół prasowy MS.

W dołączonych do nowelizacji skierowanej do Sejmu projektach rozporządzeń wskazano jednak właśnie Lublin jako lokalizację czwartego sądu. Resort nie odpowiedział na nasze pytania, co zadecydowało o takim wyborze i dlaczego Katowice zastąpiono Lublinem. Przyczyn zmian próżno także szukać zarówno w uzasadnieniu projektu samej ustawy, jak i w załączonych projektach rozporządzeń wykonawczych.

– To oczywiście jedynie moje przypuszczenia, ale powodem takiej, a nie innej decyzji może być chęć aktywizacji ściany wschodniej, można by to wręcz wpisać w element ciekawej idei Trójmorza. Z politycznego punktu widzenia rządu byłoby to więc jak najbardziej uzasadnione – zauważa Janusz Piotr Kolczyński, radca prawny z Kancelarii Radcowskiej CROPA.

– Trudno w tym natomiast dostrzec sens, patrząc przez pryzmat liczby spraw z zakresu własności intelektualnej wpływających do poszczególnych sądów. Okręg katowicki wiedzie pod tym względem prym w tym regionie i patrząc pod tym kątem, przekazanie tych spraw temu sądowi byłoby najbardziej sensowne – zastrzega.

Kiepski dojazd

Przed ponad rokiem, gdy pytaliśmy o przekazanie spraw dotyczących własności intelektualnej w gestię Sądu Okręgowego w Katowicach, resort sprawiedliwości uzasadniał swój ówczesny wybór właśnie m.in. liczbą spraw tego typu kierowanych do ówczesnych sądów.

„O lokalizacji poszczególnych sądów zdecydowały względy natury organizacyjnej, takie jak analiza bieżącego wpływu spraw z zakresu własności intelektualnej w poszczególnych częściach kraju czy skomunikowanie z okręgami sądowymi, z których sprawy będą rozpoznawane w wytypowanych ośrodkach” – odpowiedział nam wówczas zespół prasowy MS.

Argumentacja ta znajdowała uzasadnienie w liczbie spraw kierowanych do poszczególnych sądów przez ZAiKS (patrz: infografika). Dane te są o tyle miarodajne, że wspomniane stowarzyszenie prowadzi w Polsce najwięcej sporów dotyczących prawa autorskiego. W 2018 r. do sądów okręgowych z apelacji lubelskiej trafiły 43 takie pozwy. Do tych z apelacji katowickiej już 103. Po dodaniu pozwów z blisko położonej apelacji krakowskiej okazuje się, że łącznie było ich trzykrotnie więcej od spraw rozpoznanych przez sądy podlegające apelacji lubelskiej.

W Krakowie i Katowicach działa wielu prawników specjalizujących się w prawie autorskim czy przemysłowym.

– Z jednej strony Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie również można uznać za ośrodek myśli dotyczącej prawa własności intelektualnej, głównie ze względu na działalność prof. Ryszarda Skubisza. Z drugiej jednak – śledząc orzecznictwo sądów w tym zakresie, niezbyt często napotykam sprawy rozstrzygane przez sąd w Lublinie – mówi dr Zbigniew Okoń, radca prawny i partner w kancelarii Maruta Wachta.

– Patrząc zaś stricte geograficznie, nie znajduję żadnego uzasadnienia dla wyznaczenia tego sądu. Cała południowo-wschodnia część Polski będzie musiała dojeżdżać do Lublina, który co gorsza jest wyjątkowo słabo skomunikowany – dodaje.

Prawnicy z południa Polski mówią wprost, że woleliby już, żeby sprawy z tego rejonu przekazać do sądu warszawskiego. Dojazd z Krakowa do stolicy zajmuje dwie i pół godziny, a pociągów jest tak wiele, że wystarczy wyjechać wcześnie rano, by zdążyć na rozprawę i wrócić popołudniowym pociągiem. Z Krakowa czy Katowic do Lublina niewiele jest bezpośrednich połączeń (proponowane przesiadki m.in. w Warszawie), te, które są, jadą dwa, a nawet trzy razy dłużej i nie ma możliwości, by dojechać nimi na poranną rozprawę.

W drugiej instancji, według projektu rozporządzenia dołączonego do nowelizacji, orzekać mają Sądy Apelacyjne w Warszawie i Poznaniu.