W ubiegłym tygodniu pisaliśmy, że Trybunał Konstytucyjny nie wyznaczył ani jednej rozprawy na ten rok („O pożytkach (nie)działania Trybunału Konstytucyjnego słów kilka”, DGP 10/2020).
Teraz sąd konstytucyjny postanowił przerwać bezruch i zaplanował publiczne ogłoszenie rozstrzygnięcia w sprawie o sygnaturze P 22/19. Trafiła ona do TK w grudniu 2019 r., a już 10 stycznia br. opinię przygotował prokurator generalny. Skład, któremu przewodniczy Julia Przyłębska, wyda orzeczenie już 13 lutego – mimo że okres oczekiwania na wydanie wyroku TK zwykle liczy się teraz w latach.
Sprawa została zainicjowana przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Skierowała ona pytanie prawne o to, czy przepisy, na podstawie których w postępowaniach dyscyplinarnych składane są wnioski o wyłączenie sędziów z powodu wadliwości ich powołania, są zgodne z ustawą zasadniczą.
Reklama
Chodzi o art. 41 par. 1 kodeksu postępowania karnego w zw. z 741 pkt 1 ustawy o radcach prawnych (pytanie prawne zostało zadane na gruncie postępowania dyscyplinarnego jednego z przedstawicieli tego zawodu). Zdaniem prokuratora generalnego przepis ten rozumiany w ten sposób, że podlega rozpoznaniu wniosek o wyłączenie sędziego z powodu podniesienia okoliczności wadliwości powołania go przez prezydenta RP na wniosek KRS, jest niezgodny z konstytucją.
– Patrząc na tryb doboru spraw poddawanych rozpoznaniu, można formułować zastrzeżenie, że odbywa się to w sposób niewynikający z prawnie przewidzianej procedury postępowania. Nie ma wątpliwości, że trybunał działa ad hoc, jedne sprawy są w sposób arbitralny wybierane do szybkiego rozpoznania, inne z kolei, jak mówią Rosjanie, odkładane są do głębokiej skrzyni. Przez długi czas nic się z nimi dzieje, dzięki czemu po latach jest pretekst do umorzenia postępowania. Ten sposób działania TK pogłębia tylko utratę znaczenia tego organu. Jest to kolejny argument na rzecz tezy, że TK w dzisiejszej postaci jest organem, który sam siebie marginalizuje – komentuje prof. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Jak dodaje, obecna praktyka TK jest ważną okolicznością z punktu widzenia podmiotów, które chcą do niego wystąpić ze skargą, pytaniem czy wnioskiem. – Zwłaszcza jest to istotne dla sądu, który analizując wydarzenia ostatnich kilku lat, ma prawo stwierdzić, że jedne pytania prawne są rozpoznawane bez zwłoki, a inne ze zwłoką. Sąd musi się więc zastanowić, jak wpłynie ewentualne zadanie pytania prawnego na sprawę, którą rozstrzyga. Czy nie spowoduje, że w danej sprawie prawo do sądu, z którego wynika konieczność wydania wyroku bez zbędnej zwłoki, stanie się prawem iluzorycznym – tłumaczy prof. Zaleśny.