Krajowa Rada Komornicza wybrała pana na nowego prezesa. Jakie najważniejsze wyzwania stoją przed KRK w tej kadencji?

Wyzwania, które przed nami stoją, podzieliłbym na wewnętrzne i zewnętrzne. Do tych pierwszych zaliczam utrzymanie jedności środowiska i jego organów w trudnej rzeczywistości, w której funkcjonujemy, i w obliczu zadań, które przed nami stoją. Z zewnętrznych i tych najważniejszych wymienię konieczność kompleksowej analizy ustawy o komornikach sądowych i kosztach komorniczych oraz podjęcie próby przekonania ustawodawcy o konieczności wprowadzenia zmian lub wyeliminowania instytucji, które po nieco ponad roku ich funkcjonowania okazały się wadliwe i dysfunkcjonalne. Ponadto za bardzo istotne uważam pilne doprowadzenie do stanu, w którym możliwe będzie prowadzenie akt w postaci elektronicznej, niszczenie akt w formie papierowej oraz wdrożenie i funkcjonowanie systemu e-licytacji i jego rozwój w tym kierunku, aby możliwe było w przyszłości prowadzenie licytacji nieruchomości za pomocą tego systemu. Konieczne jest też wreszcie całościowe uregulowanie stanu prawnego dotyczącego archiwizacji akt postępowań egzekucyjnych i kosztów z tym związanych. Za niezwykle ważkie uważam upodmiotowienie asesorów komorniczych poprzez rozszerzenie, wcześniej bardziej ograniczonych, kompetencji. Jest to postulat zarówno samego środowiska asesorów komorniczych, jak i realna ocena potrzeb wymiaru sprawiedliwości w zakresie sprawnego i rzetelnego wykonywania wyroków sądowych. Ponadto należałoby wyeliminować rozwiązania, które zmuszają asesorów do otwarcia własnych kancelarii po upływie sześciu lat pod rygorem utraty uprawnień. Należy tym ludziom pozostawić wolność wyboru, a nie ich ubezwłasnowolniać w tak ważnej życiowo decyzji, brzemiennej w skutkach zarówno dla nich, jak i ich rodzin. Komorników w Polsce jest najwięcej w historii i na pewno ich nie brakuje.

W poprzedniej kadencji był pan wiceprezesem. Czy to oznacza, że można się spodziewać raczej kontynuacji, czy może są jednak kwestie, na które patrzy pan inaczej niż prezes Rafał Fronczek?

Jeżeli przez kontynuację rozumiemy profesjonalizm, konsekwencję i upór w realizacji celów, odpowiedzialność i rozwagę, to bardzo chciałbym, aby moje działania były postrzegane jako kontynuacja.

Powiedział pan, że komorników jest najwięcej w historii. To prawda. Za to chętnych do zawodu nie ma praktycznie wcale. Aplikantów jest tyle, że można ich z nazwiska wymienić. W jaki sposób zamierza pan to zmienić?

Ewentualna zmiana nie leży ani w możliwościach moich, ani całego samorządu. Sytuacja ta jest wynikiem całego kontekstu sytuacyjnego, w którym działamy od kilku lat: permanentnej niepewności co do przyszłości zawodu, ciągłych zmian ustawodawczych, niejednokrotnie nieopartych na żadnych analizach i realnych badaniach, a raczej wyobrażeniach, wreszcie – budowaniu, na jednostkowych przykładach nadużyć, fałszywego i pejoratywnego obrazu całej korporacji i jej członków. Proszę zwrócić uwagę, że na podstawie pojedynczych – przyznaję, że skandalicznych, ale przez nas już dawno jednoznacznie ocenionych i surowo osądzonych – wypadków przekreślono budowany przez lata przekaz o komornikach sądowych i ich ciężkiej, odpowiedzialnej pracy. Przykład tzw. ciągnika spod Mławy był latami wałkowany, aż stał się podstawą reformy zawodu komornika. Od wielu lat każdego roku do kancelarii komorniczych wpływa co najmniej 4 mln spraw, w których corocznie wykonywanych jest kilkanaście milionów czynności, komornicy sądowi prowadzą postępowania o alimenty dla około miliona dzieci, a my ciągle słyszeliśmy o sprawie spod Mławy jako w zasadzie jedynym wyznaczniku naszej pracy. To nie tylko skrajnie niesprawiedliwe, ale najzwyczajniej w świecie nieuczciwe. Mój zawód nie należy do najpopularniejszych, ale bez nas nie istnieje wykonywanie wyroków sądowych wydanych w sytuacjach, w których rodzice nie chcą utrzymywać swoich dzieci, pracownicy nie mogą się doczekać niewypłaconych im wynagrodzeń, a przedsiębiorcy nie mogą utrzymać swojej działalności ze względu na nieuczciwych kontrahentów.

Skoro mowa o odzyskiwaniu należności, to na pewno w jakiś sposób pomogłoby usprawnienie licytacji zajętych ruchomości. Tymczasem niedługo miną trzy lata od momentu, w którym KRK miała uruchomić portal do e-licytacji. Co jest powodem opóźnienia i kiedy wreszcie on ruszy?

Odpowiedź na to jest prosta. Po raz kolejny mieliśmy tutaj do czynienia z sytuacją, w której na samorząd nałożono obowiązek, nie wskazując jednocześnie źródła finansowania jego realizacji. Ze wszystkich zawodów prawniczych korporacja, do której należę, jest najmniej liczebna i dysponuje najmniejszymi środkami finansowymi. Przygotowanie i wdrożenie tego systemu to dla nas olbrzymie obciążenie, długo jeszcze będziemy się z nim borykać. Podmioty, które dysponują nieporównywalnie większymi zasobami ludzkimi i finansowymi, często nie są w stanie zrealizować wielu zadań w sferze informatycznej. My od wielu lat czekamy na możliwość archiwizacji akt poprzez ich digitalizację czy też prowadzenie ich w formie elektronicznej. Systemów teleinformatycznych i rozwiązań cyfryzacyjnych, które by to umożliwiały, nadal nie ma. Jesteśmy na ostatniej prostej – system e-licytacje powinien ruszyć z końcem stycznia tego roku.

W ubiegłym roku weszła w życie duża reforma k.p.c., która w pewnym zakresie dotknęła też komorników. Według nowych przepisów mają oni doręczać pozwy czy badać przedawnianie tytułów egzekucyjnych. Czy zwłaszcza ta ostatnia kwestia nie nastręcza zbyt dużych trudności praktycznych?

Kilkumiesięczny okres obowiązywania przepisów o doręczeniach przez komorników sądowych jednoznacznie wskazuje na to, że stanęliśmy na wysokości zadania i dobrze realizujemy zadanie, które nam wyznaczono. My nie narzekamy – my myślimy nad pragmatycznym rozwiązywaniem problemów. Natomiast w kwestii przedawnień stoimy na stanowisku, że przepis, który wprowadził obowiązek badania przedawnienia przez komornika, jest na tyle wadliwie skonstruowany, że wymaga natychmiastowej zmiany. W doktrynie już pojawiły się postulaty jego uchylenia. Jest to spowodowane koniecznością ochrony praw stron. Pojawiają się ciągle nowe interpretacje tego, jak ma być ta regulacja stosowana w praktyce. Ponadto jest nie do akceptacji pod względem doktrynalnym, gdyż de facto i de iure nakłada na komorników sądowych konieczność przeprowadzenia postępowania dowodowego, co powinno być wyłączną domeną sądu.

Niedawno okazało się, że wyspecjalizowanych wydziałów egzekucyjnych nie będzie już trzeba tworzyć we wszystkich sądach. Jak pan ocenia wycofanie się z tego pomysłu?

W tym przypadku chodzi raczej o przesunięcie wejścia w życie przepisów. Jestem zwolennikiem wydziałów egzekucyjnych – tak jak ja je rozumiem – jako jednostek obsadzonych przez sędziów i referendarzy, którzy specjalizują się w tej rozległej i trudnej tematyce, i zapewniających w ten sposób wysoki poziom orzeczniczy. Z tego punktu widzenia oczywiście nie jestem zadowolony, że te wydziały nie zaczęły funkcjonować, jednak wolę poczekać, aby spełniły one te założenia, o których wspomniałem, niż aby zaczęły działać w sposób nieprzygotowany i obsadzone w sposób przypadkowy i w pośpiechu.

A czy po roku funkcjonowania reformy komorniczej dostrzega pan konieczność zmian w k.p.c. lub ustawie ustrojowej czy kosztowej, które należałoby szybko wprowadzić?

Oczywiście. Natychmiast należy uchylić przepisy o corocznym wydawaniu postanowień o kosztach w toczących się postępowaniach. Generuje to, również dla Skarbu Państwa np. w sprawach alimentacyjnych, gigantyczne koszty. Zarówno w sferze finansowej, jak i obciążenia pracą, nie wspominając już o ekologii. Wydanie kilku milionów postanowień, których adresaci, w przytłaczającej większości, najzwyczajniej w świecie wyrzucą pisma do kosza na śmieci, jest dysfunkcjonalne i uniemożliwi kancelariom komorniczym na pewien czas wykonywanie zadań, którymi tak naprawdę powinny się zająć. Jeżeli ktoś rzeczywiście jest zainteresowany taką informacją, co zdarza się w praktyce – choć rzadko, to po prostu występuje do komornika o udzielenie informacji i ją uzyskuje, ponadto zgodnie z wymogami, które wprowadzono od 1 stycznia 2019 r., informacja o kosztach egzekucyjnych jest zawarta w każdym piśmie kierowanym do stron postępowania. Natychmiast należałoby także zmienić niektóre przepisy o „przymusowym” zastępstwie komornika i likwidacji kancelarii. O przepisie o badaniu przedawnienia już wspomniałem. Bezzwłocznie należałoby także rozwiązać kwestię archiwizacji zbędnych akt zakończonych postępowań egzekucyjnych – mówimy o milionach złotych wyrzucanych w błoto, wydawanych zarówno przez poszczególnych komorników, jak i KRK, vna skutek zablokowania niszczenia akt. Byłaby to też szansa na wyjście z zaścianka informatycznego poprzez digitalizację akt. Tych kwestii jest bardzo dużo, na pewno będzie okazja jeszcze o tym porozmawiać.