We wrześniu tego roku adwokat dr Marek Stańko został wezwany przez klienta, który padł ofiarą napadu w siedzibie swojej firmy. Gdy prawnik przybył, przedstawił się obecnemu już na miejscu patrolowi policji i okazał legitymację adwokacką, tłumacząc, że jest pełnomocnikiem pokrzywdzonego. Funkcjonariusz jednak domagał się dowodu osobistego, wskazując, że potrzebny jest numer PESEL, data urodzenia i miejsce zamieszkania.

Adwokat odmówił, mimo że dowód osobisty miał ze sobą. Skończyło się to wszczęciem przez policję postępowania wykroczeniowego z art. 65 par. 2 kodeksu wykroczeń. Przewiduje on karę grzywny lub ograniczenia wolności za nieudzielenie uprawnionemu organowi informacji m.in. o tożsamości, zawodzie, obywatelstwie czy miejscu zamieszkania. Czy odmowa przekazania dowodu osobistego, przy jednoczesnym potwierdzeniu personaliów innym dokumentem, rzeczywiście narusza wspomniany przepis.

Chaos prawny

W piśmie skierowanym do komendanta komisariatu, mec. Stańko powołuje się na par. 4 rozporządzenia Rady Ministrów z 2015 r. w sprawie postępowania przy wykonywaniu niektórych uprawnień policjantów (Dz.U. z 2015 r. poz. 1565.). Zgodnie z nim policjant ustala tożsamość osoby legitymowanej na podstawie m.in. dowodu osobistego, innego dokumentu zawierającego fotografię i oznaczonego numerem lub serią (jest nim niewątpliwie legitymacja adwokacka) lub oświadczenia innej osoby, której dane zostały ustalone na podstawie dokumentów (w tym przypadku personalia adwokata potwierdził dodatkowo klient, wcześniej wylegitymowawszy się dowodem).

Ten sam przepis przywołuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poproszone przez DGP o ocenę sytuacji. Wydawałoby się to wspierać argumentację adwokata. Problem w tym, iż par. 7 tego samego rozporządzenia przewiduje, że czynność legitymowania musi zostać udokumentowana w notatce służbowej. Funkcjonariusz, oprócz miejsca, czasu i przyczyny dokonywania kontroli, musi w niej wskazać imię i nazwisko legitymowanej osoby, jej miejsce zamieszkania, a także numer PESEL, a przypadku braku informacji o nim – datę i miejsce urodzenia, imiona rodziców i nazwisko rodowe. Informacje takie znajdują się w dowodzie osobistym, nie ma ich natomiast w legitymacji adwokackiej – i to o nie policjant pytał pełnomocnika podczas interwencji.

Brak ustawowego katalogu

Chorzowska policja tłumaczy, że nie ma ustawowego katalogu dokumentów stwierdzających tożsamość, a w obecnym stanie prawnym bezsporne jest tylko to, że takim dokumentem jest dowód osobisty. – Okazanie legitymacji adwokackiej, w której widnieje jedynie imię i nazwisko, nie pozwala na ustalenie pełnych danych osobowych – zaznacza starszy aspirant Sebastian Imiołczyk, rzecznik Komendy Miejskiej w Chorzowie. Powołuje się przy tym na art. 4 pkt 1 RODO, który – definiując pojęcie danych osobowych – wykracza poza imię i nazwisko.

To samo RODO wprowadza jednak również zasadę minimalizacji danych, zgodnie z którą nie można domagać się podania większej ilości danych, niż jest to niezbędne do wykonania danej czynności. Tyle że, jak z kolei zauważa dr Paweł Litwiński, adwokat z kancelarii Barta Litwiński, RODO nie ma tu nic do rzeczy. Przetwarzanie danych przez policję w celu związanym ze zwalczeniem przestępczości, a więc w wykonaniu jej ustawowych uprawnień, nie jest bowiem objęte RODO, lecz ustawą o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości (Dz.U. z 2019 r. poz. 125). Zgodnie zaś z art. 13 ust. 1 tej ustawy właściwe organy – a więc także policja – przetwarzają dane osobowe wyłącznie w zakresie niezbędnym dla zrealizowania uprawnienia lub spełnienia obowiązku wynikającego z przepisu prawa. Nie ma więc wątpliwości, że policja może przetwarzać dane z dowodu osobistego w celu legitymowania osób.

Z kolei dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przypomina, że nie ma prawnego obowiązku posiadania przy sobie dowodu osobistego. – Na żądanie policji trzeba podać swoją tożsamość, ale nie trzeba potwierdzać jej żadnym dokumentem – wyjaśnia.

Adwokat na służbie

Sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej Rafał Dębowski mówi, że do rady nie wpłynęły żadne skargi dotyczące kwestionowania ważności legitymacji adwokackich. – To dokument potwierdzający przynależność do adwokatury, który jest drukowany w tym samym miejscu co dowody osobiste – tłumaczy.

Mecenas Stańko podkreśla zaś, że w państwie prawnym każdy organ powinien działać w granicach upoważnienia ustawowego.

– W sytuacjach prywatnych, gdy jestem np. kontrolowany jako kierowca, posługiwanie się legitymacją adwokacką zamiast dowodem osobistym mogłoby zostać uznane za nadużycie. Organu kontrolującego nie interesuje, czy jestem adwokatem, czy wykonuję inny zawód. Istotne jest, że jestem kierowcą. Gdy jednak działam służbowo, jako adwokat reprezentując klienta, np. poszkodowanego czy podejrzanego, moją tożsamość sprawdza się na podstawie legitymacji adwokackiej. Tak robi sąd, prokuratura lub organy administracji – mówi prawnik.

Izba Adwokacka w Katowicach zamierza oficjalnie interweniować u komendanta. Bo, jak wyjaśnia jej rzecznik prasowy Paweł Matyja, wymaganie od adwokata, by podczas wykonywania zawodowych czynności legitymował się innym dokumentem tożsamości niż legitymacja adwokacka, w tym w szczególności dowodem osobistym, jest nie tylko niezrozumiałe, ale i nie znajduje podstaw prawnych. Co budzi niepokój izby.

Matyja przypomina, że w zgodnie z art. 14 i 15 ustawy o policji (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 161) służba ta, przy wykonywaniu zadań określonych w tym akcie, np. rozpoznawaniu, zapobieganiu i wykrywaniu przestępstw, ma prawo legitymować osoby w celu ustalenia ich tożsamości.

– Adwokat, który okazuje legitymację adwokacką, w żaden sposób nie uniemożliwia policji realizacji tego uprawnienia – wyjaśnia rzecznik.

W myśl art. 7 prawa o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1513) adwokat podczas i w związku z wykonywaniem obowiązków zawodowych korzysta z ochrony prawnej podobnie jak sędzia i prokurator. Ochrona ta nie zawsze jednak zabezpiecza przed próbą wylegitymowania w trakcie czynności służbowych – o czym przekonała się niedawno sędzia jednego z poznańskich sądów, poproszona o okazanie dowodu tożsamości przez funkcjonariuszy, którzy po wezwaniu do „awantury przed salą sądową” wtargnęli na rozprawę (pisaliśmy o tym w tekście „RPO pyta o incydent w sądzie”, DGP nr 210/2019).

Rozstrzygnięcie sprawy adwokata z Chorzowa może być więc ważnym precedensem. Przepisy w tej kwestii są bowiem umieszczone w wielu aktach prawnych, a ponadto nieprecyzyjne, niespójne, a czasem nawet wzajemnie ze sobą sprzeczne.