statystyki

Kożuchowska-Warywoda: To nie czas na awanse sędziowskie [WYWIAD]

autor: Maciej Weryński15.10.2019, 12:45; Aktualizacja: 15.10.2019, 14:53
- Mam świadomość, że zawód sędziego „w szklanej wieży” trzeba odczarować - Marta Kożuchowska-Warywoda.

- Mam świadomość, że zawód sędziego „w szklanej wieży” trzeba odczarować - Marta Kożuchowska-Warywoda.źródło: ShutterStock

- Mam świadomość, że zawód sędziego „w szklanej wieży” trzeba odczarować - mówi Marta Kożuchowska-Warywoda, sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli, Obywatelska Sędzia Roku 2019.

Fundacja Court Watch Polska nagrodziła panią tytułem Obywatelskiego Sędziego Roku za organizację Dnia Edukacji Prawnej. Jak pokazuje przykład pewnego sędziego i prokuratora w stanie spoczynku, których rzecznicy dyscyplinarni ciągali do składania wyjaśnień, edukacja prawna obywateli jest dziś zajęciem ryzykownym…

Może to wzrost świadomości prawnej obywateli nie podoba się wszystkim? Zajęcia są ze wszech miar pożyteczne, merytoryczne i nie ma w nich cienia agitacji. Przede wszystkim staramy się oswoić młodzież z tematem sądownictwa, wytłumaczyć młodym ludziom, dlaczego mogą zostać wezwani do sądu, jak to wszystko działa, jak powinni się zachować, kiedy dostaną pierwsze pismo z sądu. Jak rozróżnić sytuacje, kiedy otrzymują zawiadomienie i ich obecność nie jest obowiązkowa, a kiedy są wzywani i mają obowiązek stawić się przed sądem. Z jednej strony edukując młodych, jesteśmy w stanie ich przygotować do roli świadka, pokrzywdzonego czy nawet oskarżonego w procesie karnym, a z drugiej strony jako sędziowie możemy mieć nadzieję, że w przyszłości będą w sposób świadomy uczestniczyć w machinie wymiaru sprawiedliwości. To ważne, aby wiedzieli, że wyrok nakazowy to nie jest wyrok wydany przez sąd kapturowy, że można wnieść sprzeciw, a sąd rozpozna ich sprawę na zasadach ogólnych na rozprawie itd. Staramy się mówić o takich podstawowych aspektach funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, także o tym, jak ważne jest odbieranie korespondencji sądowej. Kiedy ja prowadzę zajęcia w szkołach, często staram się koncentrować na prawach i obowiązkach uczestnika postępowania, przygotować tych młodych ludzi do tego, co może się wydarzyć, kiedy przyjdą do sądu, jakie mają obowiązki i jakie prawa, czego jako strona, pokrzywdzony czy świadek mogą się domagać, np. zwrotu kosztów przejazdu czy utraconego zarobku, co często nie jest dla nich jasne.

A nie jest trochę tak, że taki nieznający swoich praw, maluczki obywatel jest na rękę władzy, ale także sędziom?

Myślę, że w dobie internetu nie ma już osób niepoinformowanych. Do lekarzy przychodzą pacjenci, którzy sami się zdiagnozowali, u nas jest podobnie – prawie każdy jest w stanie przed przyjściem do sądu zasięgnąć informacji, dowiedzieć się, jakie wyroki zapadały w podobnych sprawach, jakie opinie wydano na dany temat, np. odpowiedzialności za powierzenia pojazdu do kierowania – to sprawa, która swego czasu, do czasu wydania orzeczenia przez Sąd Najwyższy, budziła duże emocje. To już nie są czasy, kiedy obywatel był wobec sędziego maluczki. Ważne jest, żeby dotrzeć do niego z rzetelną informacją, żeby to nie było jak z tą własną diagnozą pacjenta, który coś przeczytał i pochopnie zinterpretował. Trzeba pokazywać, kiedy i gdzie szukać dalszych informacji i pomocy. Warto też uświadamiać stronom, jak ważne jest korzystanie z profesjonalnego pełnomocnika w przypadku skomplikowanych spraw. Tak, aby strona była w stanie zważyć swoje interesy – czy to już jest moment, kiedy powinna się zapalić czerwona lampka i należy natychmiast udać się do prawnika po fachową pomoc, czy jeszcze sprawa błaha, np. z kodeksu wykroczeń i obywatel świetnie poradzi sobie sam. Nie jesteśmy w stanie tego rozróżnić bez podstawowej wiedzy.

Jak jest w Polsce z tą podstawową wiedzą? Co zrobić, żeby specjalne wydarzenia typu dni edukacji prawnej nie były potrzebne?

Gdyby wiedza o prawie była w programie nauczania, to nie byłoby tej niszy, którą zagospodarowaliśmy. W XX-leciu międzywojennym człowiek, który zdał maturę, dysponował taką wiedzą. W tej chwili podstawy prawoznawstwa są elementem przedmiotu wiedza o społeczeństwie, ale zakres nauczania jest bardzo niewielki. Nie znam dokładnego programu, który obowiązuje dzisiaj, ze swojej szkoły średniej pamiętam, że uczyliśmy się przebieg procesu legislacyjnego. To wiedza na wskroś potrzebna, ale w mało praktycznym wymiarze.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane