Fakt, że w mediach zaatakowano słownie dużą grupę osób, nie wymieniając ich indywidualnie, nie oznacza bynajmniej, że swego dobrego imienia nie może bronić jeden z członków spostponowanej grupy. Wynika tak z wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Lewit przeciwko Austrii.
Sprawa dotyczyła ocalałego z Holocaustu Aby Lewita, który w czasie drugiej wojny światowej przebywał w obozie koncentracyjnym położonym nieopodal Mauthausen. Poczuł się on urażony tekstem opublikowanym w jednym ze skrajnie prawicowych pism, w którym stwierdzono, że w obozie Mauthausen przebywali seryjni mordercy i kryminaliści. Ani bowiem nie był kryminalistą, ani mordercą, a jego jedyną „winą” było pochodzenie. Lewit uznał, że autor artykułu powinien odpowiedzieć karnie za zniewagę.
Sąd w Grazu stwierdził jednak, że w Mauthausen w 1945 r. przebywało ok. 20 tys. osób. Trudno zatem uznać, by obrażono konkretnie Abę Lewita. Zastosowano uogólnienie.
Lewit przed drugą instancją przekonywał, że żyją już nieliczni byli więźniowie obozu i dla nich takie słowa są obraźliwe. Sąd apelacyjny jednak potwierdził, że o naruszeniu prawa przez autora kontrowersyjnego tekstu nie należy mówić – nie tyle ze względu na słowa autora tekstu, ile na fakt, że Lewitowi nawet nie przysługuje legitymacja procesowa.
Reklama
Sprawa trafiła do ETPCz. Ten w wydanym wyroku doszedł do wniosku, że można mówić o naruszeniu art. 8 konwencji o ochronie praw człowieka, który stanowi o prawie do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Trybunał wskazał, że nie trzeba wymienić kogoś z imienia i nazwiska, by można było mówić o uderzeniu w jego godność. Zdaniem luksemburskich sędziów sąd krajowy co prawda może uznać, że nie doszło do naruszenia praw pokrzywdzonego, ale powinien to oceniać merytorycznie, a nie jedynie formalnie. Austriacki sąd powinien przykładowo odnieść się do argumentacji Lewita, wskazującego, iż twierdzenia o wielu tysiącach więźniów są nietrafione z uwagi na to, że żyje ich już zaledwie garstka.
Trybunał zasądził na rzecz byłego więźnia Mauthausen ponad 5,6 tys. euro, a także 6,8 tys. euro tytułem kosztów i wydatków związanych z prowadzonym postępowaniem.
Wyrok może być istotny dla większości państw, które poddały się pod jurysdykcję ETPCz. Przykładowo można wyobrazić sobie atak medialny na ludzi o określonym światopoglądzie (np. należących do grupy gorliwych katolików lub nieheteronormatywnych), w którym nie zostaną wymienione nazwiska konkretnych osób.
W świetle orzeczenia ETPCz w razie powództwa o naruszenie dóbr osobistych lub nawet wniesienia prywatnego aktu oskarżenia sąd nie powinien ograniczyć się do stwierdzenia, że dana osoba, czująca się znieważona, nie została indywidualnie wymieniona w publikacji.
Trybunał zasądził na rzecz byłego więźnia Mauthausen 5,6 tys. euro i 6,8 tys. euro z tytułu kosztów

orzecznictwo

Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 10 października 2019 r. w sprawie Lewit przeciwko Austrii, sygn. akt 4782/18.