Już przynajmniej w dwóch przypadkach sądy zwróciły zastępcom rzecznika dyscyplinarnego sprawy dyscyplinarne sędziów w celu uzupełnienia postępowania wyjaśniającego. Zaakcentowały przy tym istotne braki tego postępowania.

źródło: DGP

– To kompromitacja – stwierdza krótko i dosadnie Bartłomiej Starosta, przewodniczący Stałego Prezydium Forum Współpracy Sędziów. I dodaje, że jego zdaniem w przyszłości tego typu historii będzie więcej.

Sąd zwraca

Pierwsze postanowienie o przekazaniu sprawy zastępcy rzecznika dyscyplinarnego w celu uzupełnienia postępowania wyjaśniającego zapadło pod koniec czerwca br. Wydał je Sąd Dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Lublinie w sprawie poznańskiej sędzi Moniki Frąckowiak. Nakazał Przemysławowi Radzikowi umożliwić obwinionej złożenie wyjaśnień, ustalić okoliczności towarzyszące jej pracy orzeczniczej, przesłuchać świadków oraz pozwolić obwinionej i jej obrońcom na końcowe zapoznanie się z materiałami postępowania.

– Nie zdziwiło mnie to postanowienie. Zastępca rzecznika bowiem hurtowo oddalił wszystkie składane przeze mnie wnioski dowodowe, stwierdzając, że nie mają one znaczenia dla sprawy i służą tylko przedłużaniu postępowania, czym niejako z góry przesądził o mojej winie – mówi sędzia Frąckowiak. Jak zaznacza, zastępca rzecznika nie przeprowadził nawet jedynej obligatoryjnej czynności, jaką jest umożliwienie sędziemu złożenia wyjaśnień.

Monika Frąckowiak została obwiniona o 172 przewinienia dyscyplinarne, w tym m.in. niesporządzenie w terminie uzasadnienia orzeczeń w 168 sprawach.

Drugie postanowienie zostało wydane 6 września br. także przez Sąd Dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Lublinie. Dotyczy ono sprawy Pawła Strumińskiego, sędziego Sądu Rejonowego w Gliwicach. Usłyszał zarzuty, gdyż na Twitterze zestawił zdjęcia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego ze zdjęciem Włodzimierza Lenina. W tym przypadku sąd dyscyplinarny również nakazał zastępcy rzecznika uzupełnić postępowanie wyjaśniające przede wszystkim przez przeprowadzenie dowodu z wyjaśnień obwinionego oraz zapoznanie go z materiałami postępowania wyjaśniającego.

Sąd wytyka

W sprawie Moniki Frąckowiak sąd zwrócił uwagę na to, że sędzia chciała odnieść się do zarzutów, jednak jej to uniemożliwiono. Problemem było ustalenie terminu takiego wysłuchania. Wyznaczony przez zastępcę rzecznika zbiegał się z wokandą sędzi. Konieczne byłoby więc odwołanie zaplanowanych na ten dzień 13 rozpraw. Zastępca rzecznika przesunął więc termin, ale jedynie o jeden dzień. Jak tłumaczy sędzia Frąckowiak, ten termin z kolei kolidował z obowiązkami jej obrońców, poproszono więc o wyznaczenie kolejnego. Na to jednak Przemysław Radzik nie wyraził już zgody i poinformował, że niestawiennictwo na przesłuchanie nie będzie wstrzymywało dalszych czynności w sprawie. A następnie po upływie trzech dni od tego pisma złożył wniosek do sądu o rozpoznanie sprawy dyscyplinarnej.

Tymczasem, jak stwierdził sąd dyscyplinarny, zgodnie z art. 114 par. 4 prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 52 ze zm.; patrz: grafika) po sporządzeniu zarzutów dyscyplinarnych rzecznik ma obowiązek przesłuchać obwinionego, gdy ten o to wnioskował. „Oczywiście obowiązku tego nie należy absolutyzować, jednak gospodarz postępowania dyscyplinarnego na tym etapie musi dołożyć wszelkich starań, aby do tej czynności doszło” – czytamy w uzasadnieniu postanowienia. A, zdaniem sądu, Przemysław Radzik takich starań nie dołożył. Jak zauważył, ustalenie terminu, który nie kolidowałby z obowiązkami czy to sędziego, czy to jego obrońców, którzy przecież pochodzą z różnych miast Polski, mogło być trudne, ale przecież nie niemożliwe.

Z kolei w przypadku Pawła Strumińskiego, zdaniem sądu, doszło do uniemożliwienia obwinionemu zapoznania się z aktami po postawieniu mu zarzutów. A przecież, jak zaznaczył sąd, „bez wątpienia obwiniony sędzia ma w toku postępowania (wyjaśniającego – red.) takie uprawnienia procesowe jak podejrzany w toku postępowania karnego”. Dlatego też przysługuje mu uprawnienie, o którym mowa w art. 321 kodeksu postępowania karnego (patrz grafika). Dlatego też, zdaniem sądu, „niezaznajomienie obwinionego ze zgromadzonym w toku postępowania przygotowawczego materiałem dowodowym stanowi istotne uchybienie tego postępowania, mające istotny wpływ na możliwość podjęcia przez niego obrony”.

Bez dowodów

Sądowi w sprawie sędzi Frąckowiak nie spodobało się również to, że zastępca rzecznika swoje zarzuty oparł tylko na analizie akt postępowań sądowych oraz danych statystycznych dotyczących stabilności orzecznictwa czy terminowości sporządzanych uzasadnień. Tymczasem zdaniem sądu przy ocenie zachowania sędziego zastępca rzecznika nie powinien się ograniczać tylko do tych czynności. Jak bowiem zauważył, praca sędziego to nie tylko sporządzanie uzasadnień orzeczeń. „Z łatwością można sobie wyobrazić sytuację, w której sędzia jest chociażby przed konfliktem wartości: merytorycznego rozstrzygania dużej liczby spraw, a zachowaniem terminu do sporządzania pisemnych uzasadnień” – wskazano w uzasadnieniu rozstrzygnięcia. Tymczasem Przemysław Radzik w ocenie sądu nie wziął pod uwagę np. warunków, w jakich pracuje sędzia Frąckowiak, a jedynie skoncentrował się na wycinku jej pracy, ograniczając się do statystyk.

Argumenty rzeczników

Z postanowieniem sądu dyscyplinarnego w sprawie sędzi Frąckowiak zastępca rzecznika się nie zgodził i złożył zażalenie do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Domaga się w nim uchylenia postanowienia lubelskiego sądu dyscyplinarnego i przekazania sprawy temu sądowi do merytorycznego uzasadnienia.

Jego zdaniem postępowanie wyjaśniające w tej sprawie nie jest i nie było dotknięte istotnymi brakami. Zastępca rzecznika podkreśla, że wskazane przez sąd dyscyplinarne czynności procesowe, „bez jakichkolwiek trudności oraz konieczności poszukiwania nowych dowodów, można przeprowadzić w postępowaniu judykacyjnym pod warunkiem zachowania przez Sąd elementarnego pragmatyzmu rozumianego jako umiejętność planowania przebiegu rozprawy głównej, dyscyplinowania jej uczestników oraz dbałości o należytą koncentrację czynności procesowych (…)”. Zdaniem Michała Lasoty (to ten z zastępców podpisał pismo) u podstaw takiego, a nie innego rozstrzygnięcia sądu dyscyplinarnego „legło przekonanie, że powinnością oskarżyciela jest wyręczenie sądu i zapewnienie mu swoistego komfortu w realizacji jego obowiązków orzeczniczych, w tym obowiązku przeprowadzenia postępowania dowodowego”.

– Rzecznikom najwyraźniej bardzo się spieszy, aby te sprawy toczyły się przed sądami. Być może chodzi o to, żeby nabrały one jeszcze większego rozgłosu – zastanawia się sędzia Starosta. Jego zdaniem to właśnie ten pośpiech jest główną przyczyną błędów popełnianych przez rzeczników na etapie postępowań wyjaśniających.

DGP poprosił rzeczników o odniesienie się do opisywanych orzeczeń sądu dyscyplinarnego. Na odpowiedź nadal czekamy.