Środek karny w postaci dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów funkcjonuje w kodeksie karnym od prawie 20 lat, a od prawie dekady jego stosowanie jest obligatoryjne. Jednak do maja 2015 r. sąd musiał zastosować ten środek tylko, gdy pijany kierowca spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym lub w wyniku którego poszkodowany doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Natomiast wraz z wejściem w życie nowelizacji kodeksu karnego (Dz.U. z 2015 r. poz. 541), potocznie nazywanej ustawą o pijanych kierowcach, katalog przestępstw wymienionych w art. 42 par. 3 k.k., na podstawie którego orzekany jest dożywotni zakaz, znacznie się poszerzył. Obecnie sąd musi więc zastosować ten środek, gdy:

sprawca w stanie nietrzeźwości (lub odurzony narkotykami) powoduje zdarzenie drogowe, którego skutkiem jest śmierć lub ciężki uszczerbek na zdrowiu,

sprawca powoduje wypadek, w którym ktoś ginie lub jest ciężko ranny i ucieka z miejsca zdarzenia,

prowadzi pojazd w stanie nietrzeźwości po raz drugi,

prowadzi w stanie nietrzeźwości, a ma już na koncie spowodowanie wypadku (choćby nieumyślne) lub spowodował katastrofę w ruchu lądowym lub jej bezpośrednie niebezpieczeństwo.

I tu się zaczyna problem, ponieważ ustawodawca do jednego worka wrzucił zarówno przestępstwa umyślne, jak i nieumyślne, albo takie, które przyniosły tragiczne skutki (w postaci śmierci lub ciężkich obrażeń wypadków), a także przestępstwa bezskutkowe, w których poszkodowanych w ogóle nie ma.

Bez proporcji

Taka konstrukcja przepisu implikuje więc wątpliwości konstytucyjne. Ostatnio skargę dotyczącą art. 42 par. 3 k.k. wniósł do Trybunału Konstytucyjnego jeden z kierowców, na którego sąd nałożył zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów. Zdaniem skarżącego ustawodawca, nie wprowadzając żadnego rozróżnienia pomiędzy różnymi sytuacjami przy wymierzaniu środka karnego, ogranicza możliwość wykonania władzy sądowniczej.

„Sąd powszechny nie może w sposób swobodny zastosować sankcji tak pod względem jakościowym (wszelkie pojazdy), jak i ilościowym (dożywotnio). Sędzia pełni więc rolę swoistego automatu do wymierzania środka karnego. A to jest sprzeczne z art. 10 konstytucji, który określa zasady rozdziału władz i ich równowagę” – wskazano w uzasadnieniu skargi. Zakwestionowany przepis – zdaniem skarżącego – nie daje sądowi możliwości oceny danego przypadku pod kątem sądowego wymiaru kary i środków karnych oraz indywidualizacji odpowiedzialności karnej.

Co więcej, są poważne wątpliwości, czy przepis nie narusza zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 3 konstytucji), a także art. 65 ustawy zasadniczej gwarantującego wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy.

„Zaskarżona regulacja w sposób arbitralny ogranicza wolność dostępu do wykonywania zawodu we wszystkich rodzajach zatrudnienia z uwagi na zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Oznacza to, iż nie jest to tylko możliwość wykonywania klasycznego zawodu kierowcy, ale wielu innych jak np. motorniczy” – czytamy w skardze. Jak podkreśla skarżący, który mieszka w małym mieście, gdzie poruszanie się pojazdem mechanicznym jest nieodzowne do normalnego życia, orzeczenie dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów ma charakter odwetowy, a nie prewencyjny czy resocjalizacyjny.

Bez litości

Ponadto, ukarany kierowca wcale nie jest w swoich wątpliwościach konstytucyjnych odosobniony.

– Przyjęcie dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów przy jednorazowym popełnieniu przestępstwa z art. 178a par. 4 jest zbyt drastyczne. Jest wiele takich sytuacji, w których zastosowanie tego środka jest po prostu niesprawiedliwe. Można orzec zakaz prowadzenia pojazdu, nawet na długie lata, ale dożywotnio tylko wtedy, gdy naprawdę jest to uzasadnione, np. gdy ktoś spowodował śmiertelny wypadek pod wpływem alkoholu czy narkotyków. Choć nawet w takich przypadkach sąd powinien mieć możliwość, a nie obowiązek – mówi sędzia Paweł Pośpiech, przewodniczący II wydziału karnego w Sądzie Rejonowym w Wołowie, który zwraca też uwagę, że problem leży nie tylko w długości stosowania zakazu, lezc także w jego zakresie.

– Przykładowo w przypadku rolnika można przecież w niektórych sytuacjach pozbawić uprawnień do prowadzenia samochodu osobowego, ale orzeczenie zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów, czyli również traktorów czy różnych maszyn rolniczych, pozbawia go praktycznie źródła zarobkowania – dodaje sędzia Pośpiech.

Co prawda art. 42 par. 3 pozwala na odstępstwo od dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów, ale tylko gdy „zachodzi wyjątkowy wypadek, uzasadniony szczególnymi okolicznościami”.

Jednak zdaniem dr Michała Skwarzyńskiego z KUL wcale nie osłabia to automatyzmu w stosowaniu zakazu.

– Poczynione przez ustawodawcę zastrzeżenie od razu sugeruje stosującemu prawo, że co do zasady powinien orzec zakaz. Jednocześnie nie bierze się pod uwagę obiektywnego przypisania skutku, jakie jest konieczne przy wypadku drogowym – zaznacza dr Skwarzyński.

W myśl tej koncepcji każde naruszenie zasad ruchu drogowego może skutkować przypisaniem odpowiedzialności za spowodowanie wypadku. A tragiczne w skutkach zdarzenie drogowe nie musi być efektem szaleńczej jazdy pirata drogowego. Może być spowodowane nieuwagą.

Bez umiaru

– Może być tak, że nawet najbardziej błahe naruszenie zasad ruchu drogowego, które w normalnych warunkach nie skutkowałoby czymkolwiek, w konkretnym przypadku może być powiązane przyczynowo ze skutkiem śmiertelnym. Ten przepis powinien być stosowany wyłącznie do osób, które powodują wypadki pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Nie możemy jednak używać przestępstwa nieumyślnego, a takim co do zasady jest wypadek drogowy, do orzekania zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów. Dla mnie ten automatyzm jest niekonstytucyjny, bo życie nie jest czarno-białe. Zwłaszcza w ruchu drogowym – dodaje Skwarzyński.

Poza tym trzeba mieć na uwadze, że ten sam wypadek może mieć dwóch sprawców. Przykładowo sąd może orzec, że choć kierowca A wymusił pierwszeństwo, to gdyby kierowca B nie przekroczył dopuszczalnej prędkości, to mógłby uniknąć zdarzenia, więc też ponosi winę. Znamienne jest również to, że to właśnie osoby, które spędzają za kółkiem najwięcej czasu (kierowcy zawodowi, handlowcy etc.), są statystycznie znacznie bardziej narażone na udział w wypadku. I nawet jeśli dwukrotnie sąd uzna, że przyczyniły się do wypadku, będzie trzeba wobec nich zastosować dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów.

– To, że ustawodawca chce dyscyplinować użytkowników dróg, jest zrozumiałe. To, że chce, by sędziowie byli bardziej stanowczy, również. Ale dalej nie może to oznaczać automatyzmu. Zwłaszcza że z reguły ta sankcja jest stosowana wobec kierowców, którzy po prostu mieli pecha, a w mniejszym stopniu wobec tych, którzy rzeczywiście zasługują na wyeliminowanie z ruchu drogowego – uważa mec. Skwarzyński.

Opisana skarga to nie pierwszy przypadek zakwestionowania obligatoryjnego dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów. Pytanie prawne w tej sprawie skierował do TK Sąd Rejonowy w Chojnicach. I mimo że trafiło do TK na początku 2017 r., do tej pory sąd konstytucyjny nie zajął stanowiska.

Kapitał ludzki siłą Warszawy. Co przyciąga młodych do stolicy?