Łukasz Piebiak uchodził za obrońcę niezależności sądów. Zmienił zdanie, gdy trafił do resortu sprawiedliwości.
Atakował prezesów sądów, którzy nadużywali swojej pozycji, krytykował poprzednią Krajową Radę Sądownictwa za to, że jej wybory były nietransparentne, wreszcie wytykał poprzednim ekipom rządzącym w Ministerstwie Sprawiedliwości, że próbują niszczyć sędziowską niezawisłość i podporządkować sędziów władzy wykonawczej. Wszystko to skończyło się wraz z dojściem do władzy PiS i otrzymaniem posady w resorcie sprawiedliwości.
Tak pokrótce można streścić przemianę, jaką przeszedł w ciągu ostatnich kilku lat Łukasz Piebiak, kiedyś aktywny działacz Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, dziś wiceminister sprawiedliwości. Jak mówią niektórzy nasi rozmówcy, najgorszy wiceminister w historii. I nie chodzi im tylko o ujawnioną przez Onet.pl sprawę domniemanego inspirowania przez Piebiaka internetowego hejtu wymierzonego w sędziów krytykujących działania rządzących.