W marcu 2010 r. R.S., obywatel Węgier, brał udział w bójce przed klubem nocnym. Został później zatrzymany, prowadząc samochód. Odmówił poddania się badaniu alkomatem przesiewowym, został zatrzymany w celu przesłuchania i przetransportowany do szpitala w celu wykonania testu na obecność substancji odurzających oraz alkoholu we krwi i w moczu. W szpitalu poinformował lekarza, że nie jest w stanie oddać moczu. Policjanci poprosili służbę medyczną o założenie R.S. cewnika i pobranie krwi.
Reklama
Mężczyzna złożył skargę na działania policji. Prokuratura przesłuchała R.S., policjantów, kierowcę, który transportował zatrzymanego, oraz personel medyczny. Wszyscy świadkowie potwierdzili, że skarżący był pod wpływem alkoholu, ale opisywali różny przebieg wydarzeń. Część świadków wskazywała, że mężczyzna sam się rozebrał i poddał badaniu. Dopiero podczas cewnikowania zaczął się wyrywać i kontestować procedurę, w wyniku czego został przykuty do łóżka. Z kolei R.S. zeznał, że nie wyraził zgody na zabieg, ale nie stawiał oporu. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, opierając się na zeznaniach policjantów, że związanie mężczyzny miało na celu zapobieżenie uszkodzenia ciała. R.S. nieskutecznie odwoływał się do sądu. W listopadzie 2011 r. został skazany na karę więzienia w zawieszeniu za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu.
W skardze (nr 65290/14) do trybunału w Strasburgu R.S. wskazał, że cewnikowanie było naruszeniem art. 3 konwencji (zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania) oraz art. 8 konwencji (prawo do życia prywatnego).
W wyroku z 2 lipca 2019 r. strasburscy sędziowie podkreślili, że procedura cewnikowania w celu otrzymania próbki moczu mającej na celu potwierdzenie popełnienia przestępstwa nie była jasna ani wystarczająco udokumentowana. Jest to zabieg, który wymaga poinformowania i otrzymania zgody pacjenta. Trybunał podał w wątpliwość, czy mężczyzna miał jakiś inny wybór niż poddanie się interwencji policjantów. Zgodnie z prawem krajowym miał on prawo odwołania zgody na zabieg w każdym momencie i tak należy interpretować stawianie oporu przez skarżącego i potrzebę przywiązania go do łóżka w celu dokończenia procedury. ETPC uznał takie działanie policjantów za nadmierne, ponieważ R.S. i tak pobrano krew.
Nic nie wskazywało na to, że policjanci wzięli pod uwagę ryzyko, jakie niósł za sobą zabieg. Tym samym władze dopuściły się poważnej ingerencji w sferę psychiczną i fizyczną skarżącego. Sposób, w jaki dokonano badania, mógł wzbudzać poczucie niepewności, stresu i poniżenia. Tym samym R.S. został poddany cierpieniu fizycznemu i psychicznemu, które należy zakwalifikować jako nieludzkie i poniżające traktowanie. ETPC uznał, iż nie trzeba badać naruszenia art. 8. Skarżącemu przyznano 9 tys. euro zadośćuczynienia.
Według rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 2018 r. w sprawie warunków i sposobu dokonywania badań na zawartość alkoholu w organizmie policjant zatrzymujący osobę podejrzewaną o prowadzenie pod wpływem alkoholu może zażądać przeprowadzenia testu z krwi, jeżeli osoba ta nie wyraża zgody na badanie wydychanego powietrza lub nie jest w stanie go wykonać (bez możliwości odmowy). Taka regulacja zdaje się stać w sprzeczności z omawianym orzeczeniem trybunału.