Trybunał Konstytucyjny wydał 26 czerwca orzeczenie w sprawie zgodności z Konstytucją art. 138 kodeksu wykroczeń, stwierdzając, że przepis ten w części zawierającej słowa „albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany”, jest niezgodny z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej (art. 2 Konstytucji).
Reklama
Orzeczenie to jest bezpośrednim skutkiem tego, że wcześniej w głośnej sprawie łódzkiego drukarza prokurator generalny nie uzyskał akceptacji Sądu Najwyższego dla poglądu prawnego, że odmowa wykonania usługi, którą oferuje przedsiębiorca, może być uznana za spełniająca kryterium „uzasadnionej przyczyny”, o której mowa w tym przepisie, jeżeli wynika z pobudek religijnych lub światopoglądowych. SN oddalił w czerwcu 2018 r. kasację prokuratora generalnego (postanowienie II K 333/17), utrzymując tym samym w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi i w konsekwencji wyrok sądu I instancji, w którym uznano, że umyślnie odmawiając wykonania usługi – plakatu dla jednej z fundacji środowiska LGBT – drukarz popełnił wykroczenie z art. 138 k.w. Od wymierzenia kary w tej sprawie jednak odstąpiono (pisałem o tej sprawie już dwukrotnie w „Prawniku” z 23 sierpnia 2016 r. i 7 sierpnia 2018 r.).
Ogólnie rzecz ujmując, TK uznał art. 138 k.w. za niezgodny z Konstytucją we wskazanej części z powodu braku precyzji znaczeniowej, zatem niezgodności z wymogiem określoności przepisów prawa.
Według mnie – wbrew krytyce części środowiska zajmującego się ochroną praw człowieka – trybunał postąpił słusznie. Od samego początku prezentowałem pogląd, że norma z art. 138 k.w. penalizująca odmowę świadczenia określonej usługi ze względu na tzw. klauzulę sumienia nie znajduje zakotwiczenia w jego literalnym brzmieniu. Wydobycie takiego zakazu możliwe jest jedynie dzięki odwołaniu się do pozajęzykowych metod wykładni prawa, co w przypadku prawa karnego materialnego jest już samo w sobie kontrowersyjne, czy też powinno być ograniczone jedynie do przepisów penalizujących zachowania w jakichś wąskich przedmiotach regulacji (aspektach technicznych, jak np. prawo medyczne czy kodeks skarbowy, gdzie nie da się ustanowić normy sankcjonowanej bez odwołania się do leksyki bardziej specjalistycznej). Nie może być tak w prawie wykroczeń, które powinno w jasny dla każdego potencjalnego adresata sposób ustanawiać łatwy do odczytania zakaz określonego zachowania. Nie było tak w przypadku art. 138 k.w., a krytycy orzeczenia TK powinni… dobrze przeczytać uzasadnienie postanowienia SN, w którym de facto przyznano to, co wskazuję powyżej. Oddalając kasację i utrzymując w mocy orzeczenie sądu powszechnego, w którym uznano drukarza za winnego popełnienia wykroczenia, SN stwierdził, że „przy interpretacji tego przepisu należy stosować wykładnię celowościową i analizować znamiona art. 138 k.w. pod kątem współczesnych tendencji cywilizacyjnych i potrzeb społecznych, także w zakresie ochrony interesu konsumentów usług i praw usługodawców (wykładnia dynamiczna)”. Potocznie rzecz ujmując: by wydobyć ów zakaz, należy użyć tego, co określa się mianem kruczków prawnych, a fachowo wynika po prostu z wdrożenia pozajęzykowych metod wykładni, co istotne, w oparciu o aksjologię niepodzielaną przez większość społeczeństwa (o czym pisałem w artykule w „Prokuraturze i Prawie” 2018 nr 12).
Krytycy orzeczenia TK powinni wziąć pod uwagę, że używanie prawa karnego do wymuszania określonej postawy moralnej to miecz obosieczny i praktyka bardzo niebezpieczna. W przypadku sprawy drukarza sprawa z oczywistych względów miała konotację moralną (czy też obyczajową). Dlatego tak istotne jest opieranie się na literalnym brzmieniu tego przepisu. Ważne! Trybunał nie stwierdził, czy państwo powinno zachowanie drukarza (czyli odmowę świadczenia z uwagi na przekonania religijne) penalizować czy nie. Nie mógł przecież tego zrobić, bo nie jest organem wymiaru sprawiedliwości (jak SN). Trybunał wskazał jedynie, że jest co najmniej kontrowersyjne ustalenie takiego zakazu w drodze powszechnie przyjętych reguł wykładni, w tym przede wszystkim językowej (mam nadzieję, że w tym kierunku pójdzie pisemne uzasadnienie wyroku TK, bo to są najlepsze argumenty w tej sprawie).
Nie twierdzę, że krytycy zachowania drukarza nie mają racji. Twierdzę, że nie mają racji o tyle, o ile przekonują, że drukarza powinno się karać ze względu na treść przepisu art. 138 k.w. i to poprzez odwołanie się do tego, co jawnie przyznał SN – wykładni dynamicznej (co w przypadku wykroczenia jest bardzo kontrowersyjne). Tym samym postulaty niektórych dyskutantów powinny mieć charakter de lege ferenda – apelować o uchwalenie prawa nowego albo nowelizację istniejącego tak, by ów zakaz dobrze od strony legislacyjnej ustanowić. A by to zrobić, trzeba mieć najpierw legitymację demokratyczną do jego ustanowienia. Wszelka inna aktywność jest przejawem narzucania określonego światopoglądu reszcie społeczeństwa.
Trzeba wreszcie pamiętać, że – jak pisałem wielokrotnie – metoda odwołująca się do dynamicznej zmiany znaczenia przepisu prawa, bez zmiany litery prawa, w przypadku prawa karnego jest z pewnością niezgodna z zasadą demokratycznego państwa prawnego. Jest właściwa raczej niedemokratycznym systemom prawnym. Nie można bowiem adresatów norm zaskakiwać nową interpretacją wprowadzającą określone zakazy albo nakazy postępowania w oparciu o wyimaginowany cel funkcjonalny. Powinny to rozumieć przede wszystkim właśnie osoby, którym na sercu leżą prawa człowieka.