Choć nie można rozstrzygnąć, czy policjanci nadużyli siły wobec skarżącego, Polska i tak musi zapłacić za zaniedbania przy wyjaśnianiu sprawy – orzekł Europejski Trybunał Praw Człowieka.
Konrad Tomasz Bednarz złożył skargę przeciw Polsce, zarzucając jej złamanie art. 3 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, który zakazuje tortur i nieludzkiego, poniżającego traktowania lub karania. 23 czerwca 2013 r. został on (wraz z grupą znajomych) aresztowany podczas picia alkoholu w miejscu publicznym. Następnego dnia postawiono mu zarzuty znieważenia funkcjonariusza na służbie. 28 maja 2014 r. Sąd Rejonowy w Stalowej Woli uznał mężczyznę za winnego obrażania i użycia siły wobec policjantów. 28 listopada tego samego roku Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu podtrzymał wyrok.
Skazany twierdził jednak, że podczas zatrzymania oraz później na komisariacie został dotkliwie pobity przez funkcjonariuszy i doznał obrażeń nosa, zębów i urazu kolana. Dwa dni po aresztowaniu trafił do szpitala, a dentysta potwierdził obrażenia zębów i uszkodzenie aparatu ortodontycznego, który Bednarz nosił. 30 czerwca 2013 r. prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie. W czasie śledztwa powołano biegłych z zakresu medycyny i sprawdzono monitoring. Pierwszy uznał, że obrażenia mężczyzny faktycznie wskazują na pobicie przy użyciu pałek policyjnych. Drugi wskazał, że na nagraniach z komisariatu widać, iż po wyjściu z pokoju, w którym miało dojść do pobicia (nie było w nim kamer), skarżący zaczął kuleć na jedną nogę. Wersję tę potwierdzali też znajomi Bednarza aresztowani wraz z nim. Nie widzieli oni wprawdzie pobicia na komisariacie, ale słyszeli wskazujące na to odgłosy i zauważyli, że po powrocie z innego pokoju mężczyzna zaczął kuleć. Poświadczyli też fakt pobicia go w przy zatrzymaniu i w samochodzie.
Reklama
Innego zdania byli jednak lekarze ze szpitala, do którego trafił skarżący po aresztowaniu. Ich zdaniem nie było widać żadnych śladów na jego rękach ani twarzy, a niestabilność kolana była chroniczna i mogła powstać wcześniej z powodu innego obrażenia lub choroby. Przesłuchani policjanci stwierdzili, że skarżący zachowywał się agresywnie podczas zatrzymania i – po odpowiednim jego ostrzeżeniu – musieli użyć środków przymusu bezpośredniego, bijąc pałkami w nogi i przedramiona. Na komisariacie zaś, gdy zabierali go do innego pokoju w celu przeszukania, skarżący stawiał opór. 8 października 2013 r. prokuratura umorzyła śledztwo, dając wiarę zeznaniom policjantów, bo relacje świadków zawierały wiele sprzeczności, a opinie biegłych nie były przesądzające. Sądy obu instancji podtrzymały decyzję prokuratury.
Bednarz wniósł skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC), domagając się 17 tys. euro odszkodowania za szkody niematerialne. Zarzucał Polsce złamanie art. 3 konwencji przez dopuszczenie do pobicia przez policję oraz nierzetelne śledztwo w tej sprawie. Podnosił, że bezzasadnie dano wiarę tylko zeznaniom funkcjonariuszy, choć były one identyczne i przypominały odtwarzanie policyjnego raportu (policjanci znali adresy i numery PESEL wszystkich zatrzymanych tej nocy).
ETPC częściowo przyznał rację skarżącemu. Nie rozstrzygnął, czy doszło do poniżającego traktowania (pobicia), gdyż materiały zebrane w śledztwie krajowym na to nie pozwalały. Uznał jednak, że postępowanie w prokuraturze nie zostało przeprowadzone należycie – nie podjęto dodatkowych działań, by wyjaśnić wątpliwości i nie wzięto pod uwagę, że policjanci mają interes w przedstawieniu wersji, która umniejsza ich odpowiedzialność. Za proceduralne naruszenia art. 3 konwencji Polska musi zapłacić skarżącemu 10 tys. euro zadośćuczynienia oraz 500 euro kosztów postępowania przed ETPC.

orzecznictwo

Sprawa Bednarz przeciw Polsce – wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 13 czerwca 2019 r., numer skargi 76505/14. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia