– Postępowanie uproszczone jest szczególnym rodzajem procedury sądowoadministracyjnej, która w praktyce polega na zrzeczeniu się rozprawy – wyjaśnia dr Karolina Wojciechowska, administratywistka z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak wskazuje, ten tryb początkowo dobrze nie rokował. A to ze względu na regulację zawartą w pkt 1 art. 119 ustawy – Prawo o postępowaniu administracyjnym (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1302 ze zm.). Zgodnie z tym artykułem w postępowaniu uproszczonym mogą być rozpatrywane nieważne postanowienia lub decyzje (np. wydane bez podstawy prawnej) lub takie, które zapadły z naruszeniem przepisów, jednak charakter tego naruszenia stwarzał podstawę do wznowienia postępowania.

– Często były to jednak na tyle skomplikowane sprawy, że po prostu do postępowania uproszczonego się nie kwalifikowały i sąd decydował o ich skierowaniu na rozprawę – mówi dr Karolina Wojciechowska.

Miało to swoje odbicie w statystykach. Przykładowo jeszcze w 2014 r. w tym trybie załatwiono 331 skarg, z kolei w 2015 r. już 1738. Z najnowszej informacji o działalności sądów administracyjnych za 2018 r. wynika natomiast, że wojewódzkie sądy administracyjne załatwiły w tym trybie ponad 11 tys. skarg, z czego uwzględniły 3810.

– Zwróćmy uwagę, że w 2018 r. WSA załatwiły ogółem 62 217 skarg na akty i czynności organów. To pokazuje, że postępowanie uproszczone zaczyna być ważnym elementem procedury sądowoadministracyjnej – mówi dr Karolina Wojciechowska.

Kluczowa zmiana przepisów

Eksperci nie mają wątpliwości, że znaczący wzrost liczby spraw rozpoznanych w postępowaniu uproszczonym to głównie zasługa rozszerzenia katalogu przypadków, które mogą być rozpoznawane w tym trybie.

– W poprzednim stanie prawnym postępowania uproszczone w praktyce miały miejsce w zasadzie wyłącznie na wniosek strony (o ile żadne z pozostałych uczestników postępowania nie zażąda przeprowadzenia rozprawy). Taka forma jego zainicjowania nadal istnieje, jednak ustawodawca wprowadził dodatkowo katalog spraw, w których sąd z urzędu może podjąć decyzję o stosowaniu trybu uproszczonego. W mojej ocenie to właśnie ten element zadecydował o zwiększeniu efektywności rozpoznawania skarg – mówi Konrad Młynkiewicz, radca prawny, dyrektor działu prawa administracyjnego w Kancelarii Sadkowski i Wspólnicy.

O jakie sprawy chodzi?

W nowelizacji procedury sądowoadministracyjnej, która obowiązuje od 15 sierpnia 2015 r., do art. 119 p.p.s.a. dodano bowiem pkt 3 i 4. Od tego czasu w postępowaniu uproszczonym mogą być rozpatrywane również skargi na bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania administracyjnego. Tryb ten objął również przypadki dotyczące skarg na postanowienia:

  • wydane w postępowaniu administracyjnym (na które służy zażalenie albo takie, które kończą postępowanie);
  • rozstrzygające sprawę co do istoty;
  • wydane w postępowaniu egzekucyjnym i zabezpieczającym (na które służy zażalenie).

Przykładem tego rodzaju postanowień kończących postępowanie administracyjne jest choćby postanowienie o niedopuszczalności odwołania czy postanowienie o utrzymaniu w mocy postanowienia o odmowie wydania zaświadczenia.

Z kolei 1 czerwca 2017 r. dużą reformą procedury administracyjnej i sądowoadministracyjnej wprowadzono pkt 5 do art. 119 p.p.s.a., poszerzając po raz kolejny katalog spraw, które kwalifikują się do omawianego postępowania. Tym razem chodziło o decyzje, które zostały wydane w postępowaniu uproszczonym, o którym mowa w kodeksie postępowania administracyjnego.

Adwokat Karolina Wojciechowska zwraca uwagę, że są to kategorie spraw, w których stan faktyczny jest z reguły prosty, dlatego sąd z urzędu powinien rozpatrywać takie przypadki w tym trybie.

– Jak widać w statystykach, gdy tylko ustawodawca stworzył taką możliwość, sądy zaczęły z niej korzystać – wskazuje ekspertka.

Jak podkreśla, zazwyczaj gdy do już istniejących katalogów spraw dopisywane są nowe przypadki, efekty nie zawsze są zadowalające. Jednak w tym wypadku dane pokazują, że zmierza to w dobrym kierunku.

Wiele korzyści

– Niewątpliwą zaletą prowadzenia postępowania sądowoadministracyjnego w trybie uproszczonym jest jego szybkość. W takim wypadku sprawa przeprowadzana jest na posiedzeniu niejawnym. Generalnie zawsze tam, gdzie nie ma potrzeby przeprowadzenia rozprawy, rozstrzygnięcie zapada szybciej – mówi Mateusz Karciarz, prawnik w Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy sp. k. w Poznaniu.

W podobnym tonie wypowiada się też dr Karolina Wojciechowska.

– Zazwyczaj sprawy rozpoznawane na posiedzeniu niejawnym szybciej wchodzą na wokandę. Co przekłada się też na czas ich załatwienia – podkreśla ekspertka.

Na szybkość postępowania zwraca także uwagę dr hab. Aleksander Maziarz, ekspert w dziedzinie prawa administracyjnego z Akademii Leona Koźmińskiego.

Wskazuje jednocześnie na korzyści wynikające z postępowania uproszczonego dla samego sądu.

– Brak konieczności podejmowania czynności związanych z przeprowadzeniem rozprawy znacznie zmniejsza zaangażowanie pracowników administracyjnych sądów. Rozwiązanie to jest też tańsze – tłumaczy ekspert.

Czy ustawa antylichwiarska rozwiąże patologie istniejące na rynku?