Komornik ma na to miesiąc. Jeśli próba ta spełznie na niczym, a powód nie dostarczy dowodu, że pozwany przebywa pod wskazanym adresem, tylko nie odbiera pism, albo nie wskaże aktualnego adresu, wówczas sąd zawiesi postępowanie.

Problem polega na tym, że komornik, dostarczając pismo sądowe, ma o wiele mniejsze uprawnienia niż wówczas, gdy wykonuje czynności w ramach postępowania egzekucyjnego bądź zabezpieczającego. Może więc zapytać rodzinę czy sąsiadów, czy dana osoba zamieszkuje pod wskazanym w pozwie adresem, ale nie może w tym celu sprawdzić np. bazy PESEL czy też rejestrów ZUS i urzędów skarbowych.

O ile w małych miejscowościach zasięganie języka u sąsiadów może być skuteczne, to w wielkich miastach anonimowość jest na tyle duża, że nawet mieszkańcy jednej klatki nie wiedzą, kto mieszka za ścianą.

– Po pierwsze, jeśli likwidujemy fikcję doręczeń, to naturalną konsekwencją jest to, że pojawia się problem ustalenia miejsca zamieszkania. A po drugie, jeśli nakłada się jakieś wymogi doręczania pism za pośrednictwem komornika, to należy też zapewnić im instrumenty do wykonania tego obowiązku – mówi mec. Adrian Zwoliński z Konfederacji Lewiatan. – Bez umożliwienia komornikom przeszukiwania bazy PESEL bądź ZUS to rozwiązanie będzie niefunkcjonalne – dodaje.

Do tego pomysłu sceptycznie podchodzi jednak Ministerstwo Sprawiedliwości. Podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia podkomisji przedstawiciele resortu wskazywali, że w ustawie o komornikach sądowych nie przypadkiem znalazło się zastrzeżenie, że komornicy mogą przeszukiwać publiczne rejestry tylko do celów postępowania egzekucyjnego i zabezpieczającego. Zdarzały się przypadki przeszukiwań na masową skalę baz w stosunku do osób, które nie były dłużnikami.

Takie argumenty nie przekonują jednak posła Waldemara Budy z Prawa i Sprawiedliwości. – Chodzi o to, by doprowadzić do usprawnienia postępowania, a nie jego zawieszania. Dlatego jeśli próba doręczenia okaże się bezskuteczna, a jednocześnie komornik będzie przekonany, że adresat pod wskazanym adresem nie mieszka, wówczas powinien poszukać adresu pozwanego z wykorzystaniem wszelkich baz i narzędzi, którymi dysponuje – mówi poseł Buda. I zapowiada, że będzie starał się przeforsować właśnie taką poprawkę. – Takie rozwiązanie będzie może trochę droższe i dłuższe, ale będziemy mieć pewność, że pozwany rzeczywiście otrzymał pozew. A powód w tym celu nie będzie musiał korzystać z agencji detektywistycznej – dodaje poseł Buda. 

Etap legislacyjny

Projekt przed II czytaniem w Sejmie