Choć przepisy ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy skuteczności egzekucji świadczeń alimentacyjnych (Dz.U. z 2018 r. poz. 2432) obowiązują od miesiąca, to informacja o tym wciąż nie dotarła do wielu firm transportowych. Z kolei wśród przedsiębiorców, którzy słyszeli o zmianach, nowe uregulowania budzą sporo wątpliwości.

Do tej pory diety wypłacane pracownikom nie podlegały zajęciu komorniczemu. Jednak po dodaniu par. 1a do art. 831 kodeksu postępowania cywilnego egzekucji nie podlega jedynie 50 proc. diet. Pozostałą kwotę może zająć komornik sądowy egzekwujący alimenty na rzecz uprawnionych bądź należności budżetowe na rzecz Funduszu Alimentacyjnego.

W przypadku egzekucji pozostałych długów, wynikających z innego tytułu niż świadczenia alimentacyjne, diety, tak jak dotychczas, nadal są bezpieczne.

Więcej pieniędzy od kierowców?

To o tyle istotna zmiana, że w transporcie drogowym, zwłaszcza międzynarodowym, zdecydowana większość kierowców zatrudniona jest na umowę o pracę z najniższym wynagrodzeniem. Natomiast nawet trzy czwarte płacy stanowią przychody z diet czy ryczałtów za noclegi.

Zdaniem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej „czasami celem takich działań jest «ukrycie» części wynagrodzenia dłużnika w kwotach wolnych od egzekucji sum na pokrycie wydatków lub wyjazdów w sprawach służbowych”.

Nowelizacja podwyższa też kary za nieprzekazywanie komornikowi zajętej części płacy. Do tej pory na podstawie art. 886 par. 1 k.p.c. komornik mógł zastosować wobec pracodawcy grzywnę w wysokości 2 tys. zł, a teraz kara może wynieść nawet 5 tys. zł.

Jednak zdaniem mec. Dawida Korczyńskiego o wiele większym zagrożeniem niż kary, w przypadku braku odpowiedniego potrącenia, jest ryzyko wypłaty połowy diet po raz drugi.

– Wynika to z treści art. 886 par. 3 k.p.c., który stanowi, że pracodawca, który dokonał wypłaty zajętej części wynagrodzenia dłużnikowi, odpowiada za wyrządzoną przez to wierzycielowi szkodę. W konsekwencji pracodawca, który nie przekaże części diet podlegających zajęciu komornikowi, może być zobowiązany do ponownej wypłaty tej części. Tym razem osobom uprawnionym do alimentów – zwraca uwagę mec. Korczyński.

Przy kilkunastu takich pracownikach firma po trzech latach może mieć do zapłacenia od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Oczywiście przewoźnikowi będzie przysługiwał regres do dłużnika alimentacyjnego, ale jeśli ten będzie już byłym pracownikiem, odzyskanie pieniędzy może być w praktyce bardzo trudne.

Co więcej, może się tak stać nawet wówczas, gdy przedsiębiorca postąpi zgodnie z pismami od komornika. Diety, czyli należności, które przysługują pracownikowi jako zwrot kosztów z tytułu podróży służbowej, nie są składnikiem wynagrodzenia. Jeśli komornik wcześniej dokonał zajęcia wynagrodzenia, to nie do końca wiadomo, czy teraz na tej podstawie można dokonywać dodatkowo zajęcia również diet. Zwłaszcza że do tej pory komornicy wskazywali, że potrącenie dotyczy w szczególności „periodycznego wynagrodzenia za pracę i wynagrodzenia za prace zlecone oraz nagród i premii przysługujących dłużnikowi za okres jego zatrudnienia, jak również związanego ze stosunkiem pracy zysku lub udziału w funduszu zakładowym oraz wszelkich innych funduszach, pozostających w związku ze stosunkiem pracy”.

– Diety nie były w nich uwzględniane. Z jednej strony, by wszystko odbyło się lege artis, pracodawca powinien czekać na nowe zajęcie komornicze, by móc dokonać potrącenia połowy diet. Z drugiej naraża się w ten sposób na odpowiedzialność odszkodowawczą. Dlatego chyba bezpieczniej będzie potraktować stare zajęcie komornicze rozszerzająco albo zwrócić się do komornika o to, by ten jednoznacznie wskazał, czy połowa diet podlega zajęciu i na jakiej podstawie, czy jako wynagrodzenie, czy jako inna wierzytelność – radzi mec. Korczyński.

– Dieta nie jest składnikiem wynagrodzenia, dlatego komornicy muszą dokonać dodatkowego zajęcia. W sumie kancelarie komornicze prowadzą ok. 650 tys. spraw alimentacyjnych, więc siłą rzeczy te dodatkowe zajęcia w stosunku do osób, które oprócz wynagrodzenia otrzymują również diety, będą wykonywane sukcesywnie – mówi Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej.

To nie takie proste

W ocenie skutków regulacji projektodawca przyznał, że nie jest w stanie określić, o ile więcej pieniędzy uda się komornikom wyegzekwować od dłużników alimentacyjnych pracujących w transporcie. W praktyce sytuacja osób oczekujących na alimenty wcale nie musi się znacząco poprawić. Co prawda w przypadku kierowcy większość pensji stanowią inne świadczenia, ale diety z tytułu podróży służbowych są tylko jednym z nich.

W dodatku zamiast wypłacać wysoką dietę z tytułu podróży zagranicznej (w zależności od kraju średnio ok. 40–50 euro za dzień; patrz infografika) można ją zredukować do diety krajowej (30 zł za dzień), w zamian za to wypłacając pracownikowi większy ryczałt jako zwrot kosztów noclegu. A ryczałty nadal pozostają wolne od zajęcia nawet na potrzeby egzekucji świadczeń alimentacyjnych.