Platformy online zza Atlantyku będą musiały ustanowić swojego oficjalnego przedstawiciela prawnego w każdym państwie członkowskim Unii, w którym prowadzą działalność. Jego głównym zadaniem będzie pomoc w gromadzeniu i przekazywaniu elektronicznych dowodów przechowywanych na serwerach czy w chmurach usługodawców.
Chodzi m.in. o e-maile, wiadomości z komunikatorów internetowych, zdjęcia czy godziny połączeń, bez których dziś prokuratorom często trudno jest prowadzić postępowania przygotowawcze. Ramy prawne dla funkcjonowania przedstawicieli prawnych stworzy nowa dyrektywa w tej sprawie, przyjęta właśnie przez Radę UE. Uzupełni ona rozporządzenie dotyczące transgranicznej wymiany dowodów elektronicznych, nad którym równolegle toczą się prace.
Do wyznaczenia przedstawicieli zobowiązane będą m.in. portale społecznościowe, platformy sprzedażowe, komunikatory internetowe czy dostawcy usług poczty elektronicznej. W założeniu mają oni całościowo odpowiadać za współpracę z krajowymi śledczymi: odbierać urzędowe postanowienia będące podstawą ujawnienia danych z kont użytkowników, zabezpieczać i kompilować żądane informacje, a także analizować ich zakres pod kątem ewentualnych naruszeń. Będą także uprawnieni do załatwiania europejskich nakazów dochodzeniowych. Za niewypełnianie tych obowiązków mają im grozić przewidziane w prawie krajowym sankcje.
Reklama
Zgodnie z projektowanym rozporządzeniem w sprawie transgranicznej wymiany elektronicznych dowodów platformy internetowe w ciągu 10 dni będą musiały przekazywać dane żądane przez europejskie organy ścigania. Udostępnienie informacji o użytkowniku będzie jednak możliwe tylko w przypadku, gdy są one konieczne do ścigania poważnego przestępstwa. Co więcej, podstawą przekazania materiałów dowodowych musi być postanowienie wydane w ramach toczącego się już postępowania karnego.
Dotychczas współpraca amerykańskich portali internetowych ze śledczymi zza Atlantyku przebiegała opornie. Chociaż pod presją rosnącej liczby wniosków o przekazanie cyfrowych dowodów niektóre platformy stworzyły specjalne punkty kontaktowe dla policjantów i prokuratorów (np. Facebook), to daleko im do efektywności (zwłaszcza że polityka każdego serwisu może być inna).