statystyki

Mgłosiek o losowaniu spraw: SLPS, czyli mało miejsca na przypadek

autor: Piotr Mgłosiek07.03.2019, 07:55; Aktualizacja: 07.03.2019, 07:58
Piotr Mgłosiek

Piotr Mgłosiekźródło: Materiały Prasowe

Najwyższy czas, by Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało, że opracowywany w mozole i wdrożony już w większości sądów system losowego przydziału spraw (SLPS) nie spełnił pokładanych w nim nadziei. To, co stało się ze słusznym skądinąd w założeniu projektem, jest najlepszym przykładem na to, że nawet najlepsze pomysły kończą w niesławie, gdy ich twórcy są głusi na sygnały ze strony tych, których owe pomysły dotyczą w praktyce.

Od samego początku był problem z objęciem przez system wszystkich kategorii i rodzajów spraw w sądach obu instancji. SLPS ruszył 2 stycznia 2018 r., choć nie we wszystkich sądach. Całość miała być uruchomiona 1 kwietnia 2018 r. Później ten termin przesunięto na 1 października, następnie na 1 stycznia 2019 r., by ostatecznie stanęło na 1 lutego br. W ciągu całego poprzedniego roku sędziowie zgłaszali zastrzeżenia dotyczące obciążania poszczególnych referatów w drodze losowania. Normą było, że kilka bądź kilkanaście numerków, a więc spraw, system przydzielał jednemu sędziemu, nie widząc, że w wydziale oprócz niego są jeszcze inni. Dochodziło do rażąco nierównego obciążenia sędziów pracą. Twórcy założeń leżących u podstaw losowania i przydziału spraw nie dostrzegli, że w sprawach karnych grudzień i czerwiec charakteryzują się wzmożonym wpływem aktów oskarżenia do sądów. Model oparty na założeniu, że urlop bądź inna usprawiedliwiona absencja trwająca dłużej niż cztery dni wstrzymuje wpływ spraw do referatu sędziego, premiuje swoiste wyludnienie wydziałów karnych w tych okresach.

Szczególnie kuriozalnym założeniem było ”wyróżnianie„ sprawnych orzeczników, czyli takich, którzy załatwiają więcej spraw niż inni w tym samym czasie, poprzez przydzielanie im większej ich liczby w miejsca zakończonych. Przy takich założeniach w ciągu całego 2018 r. dysproporcje w referatach rosły. Zaznaczam, że wspominam o tym nie z racji utyskiwania nad trudną do pozazdroszczenia dolą sędziów ”premiowanych„ przez system losujący. Trzeba bowiem zdać sobie sprawę z prostego faktu, że skokowy wzrost puli spraw w referacie danego sędziego powoduje siłą rzeczy wyznaczanie odleglejszych terminów rozpraw i tym samym wydłużenie oczekiwania przez strony na końcowe rozstrzygnięcie sprawy.


Pozostało jeszcze 59% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane