- Nikt nie ma całościowej wizji nowego prawa. W dużej mierze to my, ludzie w togach, jesteśmy temu winni - z sędzią Anetą Łazarską rozmawia Piotr Szymaniak.

Choć nasza uwaga skupia się na zmianach wprowadzanych przez partię Jarosława Kaczyńskiego w TK, SN czy KRS, to trwają prace nad prawdziwą reformą sądownictwa – nowelizacją procedury cywilnej. Pojawiają się głosy, że nowe przepisy sprawią, iż sądy staną się miejscem skrajnie nieprzyjaznym dla ludzi, ale wielu sędziów patrzy na proponowane zmiany przychylnym okiem. Trudno nie odnieść wrażenia, że to im ma być wygodnie.

Patrzę na proponowane zmiany nie tylko z perspektywy sędziego, lecz też naukowca, który zajmuje się zagadnieniami rzetelnego procesu. To drugie spojrzenie daje inną perspektywę aksjologiczną, sprawia, że jest się lepszym sędzią. Dzięki niemu nie szuka się sposobności do szybkiego zakończenia sprawy, tylko dąży się do wydania sprawiedliwego orzeczenia. W Polsce od lat borykamy się z tym, że sądy nie wypełniają wszystkich wymogów rzetelnego procesu. Przykładem jest obowiązujące do 2012 r. postępowanie gospodarcze, do którego mamy powrócić. Było tak skrajnie rygorystyczne, że zapadające wyroki, choć poprawne formalnie, były niesprawiedliwe. Najbardziej szkodliwa była prekluzja dowodowa, która znowu ma powrócić.