Zwiększenie sankcji za narażenie ludzi na niebezpieczeństwo przez niewłaściwe utrzymywanie zwierząt ma posłużyć i tym pierwszym, i tym drugim. Nowelizacja kodeksu wykroczeń budzi jednak wątpliwości.
Reklama

15 listopada weszła w życie ustawa z 4 października 2018 r. o zmianie ustawy – Kodeks wykroczeń oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2018 r. poz. 2077) nowelizująca m.in. przepisy dotyczące pilnowania zwierząt. Jak uzasadniał resort sprawiedliwości, zmiany, a zwłaszcza podniesienie kar, zostały sprowokowane atakami pozostawionych bez opieki psów na ludzi – i ten sposób komunikacji sprawił, że miłośnicy psów poczuli się zaniepokojeni. Kiedy jednak wczytać się w przepisy, okaże się, że mają one faktycznie na celu ochronę zarówno zwierząt, jak i ludzi, przed nieodpowiedzialnymi zachowaniami.

Po pierwsze, zmiany dotyczą nie tylko właścicieli psów, lecz wszystkich zwierząt. Zarówno domowych, jak i gospodarskich. Tych łagodnych i tych uważanych za niebezpieczne – równie dobrze domowego psa, byka pasącego się na łące czy dzika wystawionego na widok publiczny w jakimś minizoo.

– Albo pytona. Myślę, że gdyby znaleziono właściciela gada, który narobił tyle zamieszania w tym roku, pociągnięto by go do odpowiedzialności właśnie z kodeksu wykroczeń – komentuje mec. Konrad Godlewski z NWS-MCB.

Mecenas Wojciech Lach z kancelarii Lach Janas Paśko Biernat Adwokaci i Radcowie Prawni wyjaśnia, że w nowym brzmieniu art. 77 par. 1 kodeksu wykroczeń stanowi, iż karze ograniczenia wolności, grzywny do 1 tys. zł albo nagany podlega ten, kto nie zachowuje zwykłych bądź nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Przepis ten jest stosowany do każdej osoby, która zwierzę trzyma – nieważne, czy jest właścicielem. Dlatego wyprowadzając na spacer psa znajomych, jesteśmy odpowiedzialni za jego zachowanie i to, czy środki ostrożności przez nas podjęte są wystarczające.

– Należy zapewnić takie panowanie nad zwierzęciem, które zapewni bezpieczeństwo w miejscu publicznym – mówi mec. Lach.

Środki ostrożności, jakie mają być stosowane przez właścicieli psów, zarówno ras znajdujących się w wykazie ras uznawanych za agresywne (zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 28 kwietnia 2018 r.), jak i poza wykazem, można najczęściej znaleźć w regulaminach ustalających szczegółowe zasady utrzymania czystości i porządku na terenie danej gminy. Przykładowo regulamin uchwalony przez radę gminy podwarszawskiej Podkowy Leśnej stanowi, że na terenach przeznaczonych do użytku publicznego należy prowadzić psa na smyczy lub w kagańcu. Natomiast psy zaliczane do agresywnych muszą być prowadzone i na smyczy, i w kagańcu. Z kolei w Legionowie nie ma osobnych miejskich uregulowań dotyczących psów czy innych zwierząt, stosuje się więc ogólnie obowiązujące przepisy, m.in. kodeks wykroczeń. A tym, co w sposób istotny się zmieniło w stosunku do k.w. sprzed nowelizacji, jest wysokość grzywny – wcześniej była to kwota cztery razy niższa.

Co więcej, ustawodawca dodał do aktu prawnego art. 77 par. 2 przewidujący kwalifikowany typ wykroczenia. Przepis stanowi, że osoba, która dopuszcza się czynu określonego w par. 1 przy trzymaniu zwierzęcia, które swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany. Kara grzywny w tym przypadku będzie mogła wynieść do 5000 zł. Jak się można domyśleć, właśnie ta kwota zelektryzowała obywateli, którzy wystraszyli się, że za spuszczenie pekińczyka w parku straż miejska wypisze emerytowi mandat tej wysokości. Jak jednak mówi mec. Wojciech Lach, bezpodstawnie: trudno byłoby dowieść, że pekińczyk jest niebezpieczny. Potencjalnie bardziej niebezpieczny będzie z racji swojej wielkości np. dog niemiecki, jednak nawet jego – jeśli zwierzę jest łagodne i ułożone – art. 77 par. 2. nie będzie dotyczył.

– Nie chodzi tu o gatunek zwierzęcia, ale o jego indywidualne cechy wskazujące na skłonność do niebezpiecznych zachowań – podkreśla mec. Lach.

Artykuł 77 par. 2 k.w. obejmuje zatem wszystkie zwierzęta, które niewłaściwie trzymane swoim zachowaniem stwarzają niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia człowieka, bez względu na to, czy znajdują się w jakimkolwiek wykazie.

Znowelizowane zostały również art. 78 i art. 108 k.w. Dotyczą one kolejno drażnienia zwierząt i szczucia psem. Kary przewidziane za popełnienie obu tych wykroczeń zostały podwyższone. Do obu artykułów dodano karę ograniczenia wolności, natomiast w art. 108 k.w. karę grzywny do 1 tys. zł zmieniono na możliwość wymierzenia 20 zł – 5 tys. zł grzywny.

– Zaostrzenie kar dla ludzi, którzy nieodpowiednio opiekują się zwierzętami, to dobry pomysł – uważa mec. Godlewski. Dodaje, że 5 tys. zł. to górny pułap sankcji finansowej przewidzianej w k.w. W poprzedniej wersji ustawy w przepisach dotyczących zwierząt była wyznaczona rażąco niska stawka – do 250 zł. Ludzie nieszczególnie się tymi przepisami przejmowali. Dobrym pomysłem jest też według niego wprowadzenie kary ograniczenia wolności.

– Jeśli ktoś uporczywie wypuszcza np. psa z posesji, żeby sobie pobiegał po wiosce, a zwierzak straszy innych, być może wymierzenie mu kary, dajmy na to sprzątania miejsc publicznych, sprawi, że zacznie zamykać furtkę – mówi mec. Godlewski.

Tyle teoria. W praktyce natomiast pojawiły się doniesienia z różnych miejscowości, że straż miejska, powołując się na art. 77 par. 2 k.w., próbuje nakładać na osoby, które w miejscach zabronionych spuszczają psy ze smyczy, rażąco wysokie mandaty. Pojawiają się też różne interpretacje tego, jakie zwierzę jest niebezpieczne.

– Usłyszałem od strażnika miejskiego, że każdy pies jest groźny, bo nie wiadomo, co mu wpadnie do głowy – opowiada pan Tadeusz z Krakowa.

Różne rozumienie ustawy sprawi, że zapewne wiele spornych spraw znajdzie finał w sądzie. I od tego, jaka linia orzecznicza się utrwali, będzie zależało w przyszłości stosowanie nowych przepisów w praktyce. Bo cóż np. oznaczają „zwykłe środki ostrożności”? Można przyjąć, że jeśli nasz pies jest dobrze wychowany, posłuszny, reaguje na polecenia – czyli mamy nad nim pełną kontrolę – to nie ma potrzeby, aby był na smyczy czy w kagańcu z wyjątkiem miejsc, gdzie przepisy regulują to inaczej.

Pojawia się więc niebezpieczeństwo: w związku z tym, że różne gminy wprowadzają własne przepisy dotyczące zwierząt (np. wyprowadzania psów na spacer), będą się zdarzały sytuacje, że adresaci przepisów nie będą wiedzieli, jak je stosować. Miejmy nadzieję, że znowelizowana ustawa doprowadzi jednak do tego, że nieszczęśliwych wypadków z udziałem zwierząt będzie mniej.