Pod listem podpisali się Leon Kieres, Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz, Marek Zubik oraz Piotr Pszczółkowski, który jako jedyny w tym gronie został wybrany do TK przez obecną większość parlamentarną. Sędziowie stawiają wobec prezes TK Julii Przyłębskiej mocne zarzuty i domagają się od niej, aby ich stanowisko zostało zamieszczone na stronie internetowej sądu konstytucyjnego oraz przesłane najważniejszym organom krajowym i międzynarodowym. Chcą bowiem, aby trafiło ono nie tylko do prezydenta, I prezesa Sądu Najwyższego i prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale także do prezesa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Rażąca dysproporcja

Potrzeba wystosowania listu wzięła się stąd, że, jak piszą jego sygnatariusze, spotkali się oni z wcześniejszą odmową dołączenia ich uwag do sporządzanego corocznie przez TK dokumentu na temat istotnych problemów wynikających z działalności i orzecznictwa sądu konstytucyjnego. Sędziowie piszą również, że kilkukrotnie składali wnioski o zmianę sposobu wyznaczania składów orzekających, gdyż ten stosowany obecnie jest ich zdaniem niezgodny z ustawą o organizacji i trybie postępowania przed TK (Dz.U. z 2016 r. poz. 2072). Nie przyniosły one jednak żadnego efektu.

Na poparcie swych twierdzeń o nieprawidłowym przydzielaniu sędziom spraw sygnatariusze listu przedstawiają konkretne wyliczenia. Pod lupę wzięli m.in. sprawy dotyczące rozpoznawania wniosków o wyłączenie sędziego. Jak podkreślają, występuje rażąca dysproporcja w zakresie powierzania tego typu spraw członkom TK. Sędziowie P. Pszczółkowski, S. Rymar i M. Zubik przez cały zeszły rok nie otrzymali do rozpoznania ani jednego wniosku o wyłączenie sędziego. Do tego grona zaliczyć należy także Andrzeja Wróbla, jednak z tym zastrzeżeniem, że w TK orzekał on tylko do 24 stycznia 2017 r. Na drugim biegunie znajduje się Grzegorz Jędrejek, który jest absolutnym rekordzistą, gdyż na 20 składów orzekających mających zdecydować o odsunięciu sędziego od sprawy trafił on aż do 12. Należy tutaj przypomnieć, że wnioski dotyczyły w wielu przypadkach wyłączenia sędziów dublerów, do których zalicza się m.in. Mariusz Muszyński. Wnioski te nie odnosiły skutków, a najbardziej bulwersującą sprawą był brak wyłączenia Henryka Ciocha oraz Mariusza Muszyńskiego ze składu, który uznał za konstytucyjne przepisy, na podstawie których sędziowie ci zostali dopuszczeni do orzekania. Eksperci ocenili to jako złamanie zasady nemo iudex in causa sua (nikt nie może być sędzią we własnej sprawie).

Dysproporcje występują także w pozostałych kategoriach spraw rozstrzyganych przez TK w tym tych najbardziej doniosłych z punktu widzenia ustrojowego (patrz: grafika). Z powyższego sędziowie wysnuwają wniosek, że prezes TK nie dochowała wynikających z ustawy nakazów dotyczących procesu wyznaczania składów orzekających. Przepisy wymagają bowiem, aby sędziowie byli wyznaczani według kolejności alfabetycznej.

Zmiany w składach

W liście znalazł się również wykaz przykładowych spraw, w których dokonano – zdaniem sędziów bezpodstawnych – zmian w ustalonych wcześniej składach orzekających. Na ich skutek od orzekania odsunięci zostali m.in. Leon Kieres, Stanisław Rymar czy Piotr Pszczółkowski.

Pytanie o racjonalność dokonywania zmian składów orzekających stawia również dr hab. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Chociaż ustawodawca nie wyklucza ich, tym niemniej traktuje je jako coś wyjątkowego, a nie jako zasadę postępowania. Wyjątek nie może być regułą postępowania, a tak stało się w stanie faktycznym – zauważa.

Ustawa nie reguluje bezpośrednio kwestii niezmienności składu sądzącego, a w kwestiach nieuregulowanych odsyła do przepisów kodeksu postępowania cywilnego.

– Ten natomiast dopuszcza zmianę składu sądzącego w trakcie postępowania, ale to powinno być uzasadnione i nie może podważać zaufania do składu sądzącego. W związku z tym nie może powstawać przekonanie, że chodzi o dobór konkretnych sędziów, aby wydali wyrok o konkretnej treści – podkreśla Zaleśny.

Ustawodawca zastrzega, że wyrok może być wydany wyłącznie przez sędziów, przed którymi odbyła się rozprawa poprzedzająca bezpośrednio wydanie wyroku.

– Przeprowadzana zatem zmiana składu sądzącego jest prawnie dopuszczalna i nie wywołuje negatywnych konsekwencji co do ważności samego wyroku TK. Nie wiadomo natomiast, czemu miałaby służyć, a jednocześnie wiadomo, że podważa zaufanie co do obiektywizmu doboru składu sądzącego – zauważa konstytucjonalista.

Sprzeczne oceny

DGP zwrócił się do biura prasowego TK z prośbą o zajęcie stanowiska przez kierownictwo sądu konstytucyjnego wobec zarzutów sformułowanych przez siedmiu sędziów trybunału. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Udało się nam za to porozmawiać z wiceprezesem Mariuszem Muszyńskim. Ten jednak nie chciał komentować sprawy.

– Sędzia wypowiada się przez orzeczenia. Nie bawię się w politykę. Nie ja jestem adresatem listu, a ponadto jestem na urlopie – uciął Mariusz Muszyński, po czym się rozłączył.

Z mediów prawicowych wiadomo natomiast, że Julia Przyłębska odpowiedziała już sędziom. Ich zarzuty określiła jako bezpodstawne. Miała również wytknąć sygnatariuszom listu bierną postawę w 2016 r., kiedy to jej poprzednik Andrzej Rzepliński miał dokonywać zmian w składach orzekających w sposób sprzeczny z obowiązującymi wówczas regulacjami.

List siedmiu sędziów to nie pierwszy dokument krytykujący sposób wyznaczania składów orzekających w sądzie konstytucyjnym. Raport na temat obecnej praktyki w tym zakresie w lipcu tego roku sporządziła Fundacja im. Stefana Batorego, o czym DGP napisał jako pierwszy. Wówczas wytykano m.in., że w przytłaczającej większości spraw, jakie toczyły się przed TK w 2017 r., sprawozdawcami bądź przewodniczącymi byli sędziowie wybrani przez obecny Sejm.

Zadowolony z działalności TK jest za to prezydent. Swoje uznanie dla tej instytucji wyraził m.in. podczas dorocznego zgromadzenia ogólnego sędziów TK. Mówił wówczas m.in., że trybunał wydaje wyroki, w których „dobro wspólne jest uwzględniane”.