statystyki

Rafał Lemkin - skromny, polski prawnik, który stworzył definicję "ludobójstwa"

autor: Adam Redzik14.12.2018, 18:00
Polski kodeks karny z 1997 r. w art. 118 typizuje zbrodnię o cechach ludobójstwa.

Polski kodeks karny z 1997 r. w art. 118 typizuje zbrodnię o cechach ludobójstwa.źródło: ShutterStock

Dzień po przyjęciu konwencji dziennikarz zapytał zmęczonego człowieka, którego nie tylko media uważały za jej głównego twórcę, kiedy pierwszy raz pomyślał o ludobójstwie. Rafał Lemkin odpowiedział: w dzieciństwie, gdy czytałem „Quo vadis” mojego rodaka Sienkiewicza.

9 grudnia minęło 70 lat od dnia, w którym Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych przyjęło Konwencję w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa.

Rafał Lemkin (1900–1959), skromny prawnik z Polski – jak wielu podobnych – łączył w sobie podwójną tożsamość – nawiązując do słów Artura Szyka. Był Żydem, a Polska była jego ojczyzną i nie potrafił rozdzielić jednego od drugiego w swoim sercu. Niemal do końca życia podkreślał, że jest uczonym prawnikiem polskim, choć wypowiedział też słowa, że nie należy do żadnej narodowości…

Na świat przyszedł najprawdopodobniej 24 czerwca 1900 r. w folwarku Bezwodna/Bezwodne, na południe od Wołkowyska, w gminie Międzyrzecz (dziś na Białorusi), w rodzinie zarządcy folwarku Józefa. Wiemy, że miał dwóch braci, Samuela, który padł ofiarą epidemii w 1917 r., oraz Eliasza, który wraz z rodziną przeżył wojnę. W domu posługiwano się trzema językami: jidysz, rosyjskim i polskim. Szczególna więź łączyła go z matką, osobą mądrą i oczytaną, z własnym księgozbiorem. Około 1913 r. Lemkinowie porzucili pracę w folwarku i zamieszkali w mieście Wołkowysk. Tam bracia rozpoczęli naukę w szkołach. Następnie Rafał wyjechał w celu uzupełnienia edukacji do Wilna. W czerwcu 1919 r. zdał maturę i wyjechał na studia do Krakowa. Zapisał się na prawo. Zaliczył pierwszy rok. W wojnie polsko-bolszewickiej pracował w wydziałach sanitarnych 2. Armii Wojska Polskiego w okolicach Wołkowyska. W przedłożonym na uniwersytecie zaświadczeniu (wymóg udowodnienia służby w wojsku polskim lub sprzymierzonym wprowadziły na krótko polskie uczelnie) wykazywał też, że protokołował w sądzie polowym. Okazało się, że to ostatnie zaświadczenie było sfałszowane. W wyniku postępowania dyscyplinarnego został wydalony z uczelni. Dzięki przychylności dziekana Wydziału Prawa prof. Stanisława Kutrzeby nie otrzymał jednak wilczego biletu, lecz świadectwo odejścia, z którym pojechał do Lwowa i tam zapisał się na Wydział Prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza.


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane