Sprawa ma sygnaturę C-632/17, pytania strony polskiej wpłynęły do Trybunału 9 listopada zeszłego roku. Dotyczą postępowania, w którym Powszechna Kasa Oszczędności (PKO) Bank Polski S.A. występuje przeciwko Jackowi M., konsumentowi, który nie spłacał należności z karty kredytowej.

Teraz będzie trochę prawniczej mowy. SSR Rafał Cebula - (...) Powód (...) Bank (...) S.A. w W., działający przez pełnomocnika, złożył w tut. Sądzie pozew skierowany przeciwko pozwanemu J. M., domagając się wydania nakazu zapłaty kwoty 6788,21 złotych (około 1580 €) z kolejno obowiązującymi odsetkami umownymi, w postępowaniu nakazowym, na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych podpisanego przez osoby upoważnione do składania oświadczeń w zakresie praw i obowiązków majątkowych banku i opatrzonego pieczęcią banku oraz dowodu doręczenia dłużnikowi pisemnego wezwania do zapłaty. Powód dołączył do akt prawidłowo wypełniony i podpisany wyciąg z ksiąg bankowych nr (...) opiewający na sumę 5550,14 złotych (około 1290€) kapitału oraz 1238,07 złotych odsetek. Nadto złożył do akt wezwanie do zapłaty.

Sąd ustalił następujący stan faktyczny:Powód (...) Bank (...) S.A. w W. zawarł z pozwanym J. M. w dniu 21 grudnia 2015 r. umowę o używanie i wydanie karty kredytowej (nr (...)) w wysokości przekraczającej 200 €2. W związku z brakiem spłaty należności przez pozwanego, powodowy bank sporządził wyciąg z ksiąg bankowych wskazując sumę zadłużenia. Postępowanie nakazowe jest w Polsce bardzo popularnym sposobem dochodzenia roszczenia przez banki, zwłaszcza na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych. Powszechnie praktykowane jest przy tym, iż do pozwu dołącza się wyłącznie prawidłowo sporządzony i podpisany przez osoby uprawnione wyciąg z ksiąg bankowych, z pominięciem innych dokumentów potwierdzających istnienie stosunku prawnego z umowy kredytu konsumenckiego.

Sędzia Rafał Cebula miał wątpliwości, czy taki sposób orzekania, jaki przyjął się w Polsce, gdzie sądy orzekając w trybie nakazowym niejako z automatu "przyklepują" roszczenia banków, jest zgodny z unijnymi dyrektywami. Zwłaszcza, że jak wynika z doświadczenia, wiele umów zawieranych przez konsumentów z instytucjami finansowymi, zawiera klauzule, które są niedozwolone. Jednak do tej pory sądy nie pochylały się nad tymi umowami. Jeśli nawet były w nich "zaszyte" klauzule abuzywne, nie miało to znaczenia, gdyż sądy nie musiały tego badać.

Jest jednak w prawie UE coś takiego, jak Dyrektywa 93/13/EWG – Nieuczciwe warunki w umowach konsumenckich oraz Dyrektywa 2008/48/WE – Postępowanie w sprawie nakazu zapłaty na podstawie wyciągu z ksiąg. Opierając się na tych unijnych aktach prawnych sędzia Rafał Cebula zwrócił się do TSUE. A ten, rozstrzygając sprawę w pięcioosobowym składzie, postanowił:

"Artykuł 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich oraz art. 10 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z dnia 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki oraz uchylającej dyrektywę Rady 87/102/EWG należy interpretować w ten sposób, iż sprzeciwiają się one przepisom krajowym takim jak te będące przedmiotem postępowania głównego, pozwalającym na wydanie nakazu zapłaty na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych jako elemencie świadczącym o istnieniu wierzytelności wynikającej z umowy kredytu konsumenckiego, w wypadku gdy sąd rozpoznający pozew o wydanie nakazu zapłaty nie jest uprawniony do zbadania potencjalnie nieuczciwego charakteru warunków tej umowy oraz do sprawdzenia, czy zawarto w niej informacje, o których mowa w tym art. 10, jeżeli sposób wykonania prawa do wniesienia zarzutów od takiego nakazu nie pozwala na zapewnienie przestrzegania praw przysługujących konsumentowi na mocy tych dyrektyw."
Link:
http://curia.europa.eu/juris/document/

W praktyce oznacza to, jak zauważa mec. Joanna Wędrychowska, prawdziwą rewolucję w sposobie prowadzenia tego typu spraw przed krajowymi sądami. Po pierwsze, banki będą musiały zmienić procedurę dochodzenia swoich roszczeń. Już nie wystarczy, że jakaś instytucja finansowa przedstawi sądowi swoje wewnętrzne dokumenty w trybie postępowania nakazowego, a któryś z prawników zatrudnionych w sądzie - a są to często młodzi ludzie, tuż po studiach i aplikacji, bez doświadczenia, którym przedstawiono zaledwie pewien wzór postępowania - na podstawie art. 484 kpc. ((D z.U.2014.101 j.t. ze zm.) - gdzie § 2. Sąd rozpoznaje sprawę w postępowaniu nakazowym na pisemny wniosek powoda zgłoszony w pozwie.§ 3. Rozpoznanie sprawy następuje na posiedzeniu niejawnym. Oraz 485 kpc. (§ 3. Sąd może wydać nakaz zapłaty, jeżeli bank dochodzi roszczenia na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych podpisanego przez osoby upoważnione do składania oświadczeń w zakresie praw i obowiązków majątkowych banku i opatrzonego pieczęcią banku oraz dowodu doręczenia dłużnikowi) – wystawi nakaz zapłaty i dłużnik jest windykowany.

Sąd ma obowiązek zbadać z urzędu, czy umowa jest uczciwa i sprawiedliwa. Czy nie ma w niej klauzul, które są niedozwolone. Wspomniana wyżej Dyrektywa 93/13/EWG ma bowiem jeden cel: chronić słabszą stronę zawiązywanych umów, a więc konsumenta.
- Starsza linia orzecznicza, forowana przez Sąd Najwyższy, zakładała, co podchwytywali w swoich wyrokach sędziowie, że konsument powinien być świadomy, wszystko wiedzieć, znać prawo i je rozumieć - zauważa mec. Joanna Wędrychowska. Z kolei unijne prawo zakłada, iż konsument jest w każdej tego typu umowie stroną słabszą. Dlatego sąd musi sprawdzać, czy umowa jest uczciwa i czy nie zawiera niedozwolonych zapisów.

Jakie to będzie miało konsekwencje?

To do instytucji finansowej należy udowodnienie, że jej roszczenia są słuszne. Nie wystarczą wewnętrzne dokumenty, w postaci wyciągów z ksiąg bankowych. Musi przedstawić dokumenty - umowy, załączniki do nich, podpisane przez konsumenta regulaminy etc.
Po drugie - sąd po zapoznaniu się z dokumentami przedstawionymi przez stronę wnoszącą pozew, będzie zobowiązany przeanalizować je w aspekcie prawa unijnego, a zwłaszcza dyrektywy 93/13/EWG - czy słabsza strona umowy była świadoma tego, co podpisuje. Oraz czy w takiej umowie nie ma klauzul niedozwolonych. Bo jeśli są, to niedozwolone zapisy nie wiążą konsumenta (zatem jego zadłużenie może być o wiele niższe niż wskazuje bank), a w pewnych sytuacjach nawet cała umowa jest nieważna - czyli nie rodzi skutków prawnych po stronie konsumenta.

Po trzecie - dla instytucji finansowych to postanowienie TSUE oznacza, że występując na drogę sądową przeciwko swoim klientom, będą musiały ponieść wyższe koszty. W trybie postępowania nakazowego opłata sądowa wynosiła 1,25 proc. od roszczonej kwoty. Podczas gdy w pozostałych postępowaniach jest to 5 proc. - Ale kiedy konsument nie zgadzał się z wyrokiem, to musiał zapłacić różnicę, czyli 3,75 proc. od dochodzonej kwoty - zauważa mec. Wędrychowska. Wprawdzie od listopada 2015 roku przepisy się zmieniły i opłata dla konsumentów w przypadku roszczeń z czynności bankowych wynosiła maksymalnie 1 tys. zł., jednak nie wszyscy sędziowie ją respektowali i dalej egzekwowali od klientów banków owe 3,75 proc.

Po czwarte - przypomnienie sądom, że powinny badać każdą sprawę pod kątem klauzul abuzywnych (więc jeśli akta sprawy nie pozwalają sądowi na to, aby z urzędu ocenił, czy umowa zawiera niedozwolone zapisy, czy nie) niewątpliwie przedłuży czas procedowania. Niemniej jednak będzie to z korzyścią dla konsumentów, którzy do tej pory nie mieli często szans, aby dochodzić swoich praw, gdyż wspomniane wyżej przepisy kpc. oraz sądowa praktyka premiowały banki. A także stały w opozycji z Dyrektywą 93/13/EWG, której celem jest - między innymi - ukaranie firm, które zamieszczają w swoich umowach z klientami zapisy nieuczciwe.

Po piąte - w Polsce nie obowiązuje, jak w ustawodawstwie anglosaskim, prawo precedensowe. A więc to postanowienie TSUE odnosi się jedynie do tej konkretnej sprawy, co do której zostały zadane pytania prejudycjalne. Tak więc doktrynalnie inne sądy nie są nim związane. Jednak w praktyce jest inaczej. Jeśli TSUE w pięcioosobowym składzie coś postanowi, albo polski Sąd Najwyższy podejmie jakąś uchwałę w siedmioosobowym składzie, jest to ważną wskazówką dla wszystkich sądów krajowych, aby w podobny sposób orzekały.

Po szóste - postanowienie TSUE nie jest, jak to będą interpretować niektórzy, batem na banki. Ma ono na celu jedynie to, aby wyeliminować z praktyki takie umowy, które są sprzeczne z prawem unijnym. A to, jak już zostało zaznaczone, chroni słabszą stronę, czyli konsumenta.

- Te banki, które nie mają w swoich umowach z klientami klauzul niedozwolonych, nie mają się czego obawiać - zaznacza mec. Joanna Wędrychowska. Jeśli w umowach nie będzie klauzul abuzywnych, banki będą wygrywać sprawy przed sądami. Także wyższe opłaty, które teraz będą musiały ponosić, finalnie nie dotkną ich, jeśli wyrok sądu będzie po ich stronie. Gdyż opłata finalna obciąży stronę przegrywającą. Jeśli nawet nieco przeciągnie się czas wyrokowania - w stosunku do postępowania w trybie nakazowym, które jest już de facto niedozwolone w stosunku do konsumenta na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych - to przegrywająca strona będzie musiała uiścić przewidziane przepisami koszty procesu i odsetki.

Tak więc, jeśli sektor bankowy będzie stosował uczciwe umowy - nie straci.

Ale to nie wszystko

Postanowienie TSUE, które wyżej analizujemy, nie jest jedynym, jakie przewraca do góry nogami dotychczasowe orzecznictwo sądów krajowych. Jest jeszcze jedno, które robi to samo, co niedawno zrobił Trybunał z nakazami zapłaty, z postępowaniem wekslowym. Chodzi o WYROK TRYBUNAŁU (druga izba) z dnia 13 września 2018 r.

Odesłanie prejudycjalne – Ochrona konsumentów – Dyrektywa 93/13 WE – Nieuczciwe warunki w umowach konsumenckich – Dyrektywa 2008/48 WE – Postępowanie w sprawie wydania nakazu zapłaty na podstawie weksla własnego, który zabezpiecza zobowiązania wynikające z umowy kredytu konsumenckiego. W sprawie C‑176/17 mającej za przedmiot wniosek o wydanie, na podstawie art. 267 TFUE, orzeczenia w trybie prejudycjalnym, złożony przez Sąd Rejonowy w Siemianowicach Śląskich I Wydział Cywilny (Polska) postanowieniem z dnia 17 lutego 2017 r., które wpłynęło do Trybunału w dniu 6 kwietnia 2017 r., w postępowaniu: Profi Credit Polska SA w Bielsku‑Białej przeciwko Mariuszowi W. Wniosek ten został złożony w ramach sporu między Profi Credit Polska a Mariuszem W. w związku z pozwem o wydanie nakazu zapłaty na podstawie podpisanego przez tego ostatniego weksla własnego dotyczącego zapłaty rzekomo należnych kwot w wykonaniu umowy kredytu konsumenckiego przyznanego przez wskazaną spółkę.

Także w tej sprawie podstawą dla orzeczenia TSUE była Dyrektywa 93/13. I także w niej Trybunał uznał, iż nie może być tak, iż jakiś dokument - np. weksel - podpisany przez konsumenta nieświadomego swoich praw - może powodować, że "z automatu" zostanie on zwindykowany. Sąd będzie zobowiązany przeanalizować umowę i wyciągnąć z niej wnioski. A tutaj wyrok Trybunału:

Artykuł 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, iż sprzeciwia się on przepisom krajowym takim jak te będące przedmiotem postępowania głównego, pozwalającym na wydanie nakazu zapłaty opartego na wekslu własnym, który stanowi gwarancję wierzytelności powstałej z umowy kredytu konsumenckiego, w sytuacji gdy sąd rozpoznający pozew o wydanie nakazu zapłaty nie jest uprawniony do zbadania potencjalnie nieuczciwego charakteru warunków tej umowy, jeżeli sposób wykonania prawa do wniesienia zarzutów od takiego nakazu nie pozwala na zapewnienie przestrzegania praw, które konsument opiera na tej dyrektywie. Link: http://curia.europa.eu/juris/document/

I znów, podobnie jak w omawianym powyżej przypadku, sąd nie powinien brać z "dobrodziejstwem inwentarza" weksla, który przedstawi mu instytucja finansowa. Będzie zobowiązany przyjrzeć się umowie, którą zawarł konsument z firmą i przeanalizować, czy nie ma w niej zapisów abuzywnych.

To akurat rozstrzygnięcie bije w firmy pożyczkowe, które najczęściej, aby zabezpieczyć swoje interesy - z tytułu marż, opłat za działalność pośredników, którzy obsługują te pożyczki, a także innych niewystępujących w polskim prawie - zabezpieczają się wekslami. Do tej pory było tak, że sąd widząc weksel, "klepał" roszczenie i dawał klauzlę wykonalności. Teraz nie będzie automatyzmu. Sędzia będzie musiał przeanalizować umowę pod kątem klauzul niedozwolonych.

- Te rozstrzygnięcia TSUE to prawdziwa rewolucja w sposobie rozstrzygania spraw przed naszymi sądami - komentują prawnicy, z którymi omawiam tę sprawę (komentarze poniżej). I wszyscy podnoszą, że sprawcą owej zmiany jest sędzia sądu rejonowego, który wykazał się inteligencją, wrażliwością oraz chciał się uczyć. I nie bał się pytać unijnego Trybunału, kiedy czegoś nie wiedział. Bo do niedawna, jeśli chodzi o przepisy o klauzulach abuzywnych, które do naszego prawodawstwa weszły na początku XXI w. (2000, - Art. 3851 w brzmieniu ustawy z dnia 2.03.2000 r. (Dz.U. Nr 22, poz. 271), która wchodzi w życie 1.07.2000 r.) w orzecznictwie były niemal niezauważane. Natomiast sędzia Rafał Cebula wystosował zarówno pytania dotyczące weksli, jak i trybu nakazowego. I za każdym razem TSUE wydał orzeczenie, które sprzyja konsumentom.

Pisząc, że to jest rewolucja w polskim orzecznictwie, polegam na szacunkach (brak pewnych, statystycznych danych), które mówią o tysiącach orzeczeń sądowych nakazujących windykowanie roszczeń instytucji finansowych li tylko na podstawie ich wewnętrznych dokumentów, bądź na podstawie weksli.

OPINIA. Maciej Lach, Dawid Biernat

TSUE przypomniał sądom o ich obowiązkach

Orzeczenie TSUE wpisuje się w dotychczasową linię orzeczniczą, z czego bardzo się cieszymy. Tak samo, jak z tego, iż sądy krajowe wreszcie zauważyły tryb pytań prejudycjalnych i że z niego korzystają. Wcześniej istniał wśród sędziów duży opór, aby sięgać do dorobku orzecznictwa europejskiego. Mieliśmy takie wrażenie, że niektórzy podchodzili do tego na zasadzie „Panie mecenasie, u nas się to jakoś nie przyjęło”. Wracając do zagadnienia wydawania nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym na podstawie art. 485 § 3 k.p.c. czyli korzystania z dowodu w postaci wyciągu z ksiąg bankowych, warto przypomnieć, że wyrokiem z dnia 15 marca 2011 w sprawie P 7/09 Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności z konstytucją art. 95 ust 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe. Artykuł 95 ust 1 Prawa bankowego, przyznawał specjalną moc dokumentowi urzędowemu - księgom rachunkowym i wyciągom z ksiąg rachunkowych banku. W myśl tego przepisu bank był zwolniony z konieczności dowodzenia wysokości roszczenia, a to druga strona (dłużnik) chcąc się obronić, musiała udowodnić, że to bank się myli - co całkowicie odwracało ciężar dowodu. Od czasu tego wyroku istnieje poważny paradoks: z jednej strony mamy cały czas obowiązujący art. 485 § 3 k.p.c. umożliwiający wydawanie nakazów zapłaty w postępowaniu nakazowym z dokumentów bankowych, zaś z drugiej strony wspomniany wyrok, mówiący że taki dokument bankowy żadnej nadprzyrodzone mocy nie ma i nie jest dokumentem urzędowym.

Z trybem nakazowym wiążą się dla obu stron bardzo szczególne prawa i obowiązki. Po pierwsze powód (w tym przypadku bank) musi jedynie zapłacić ¼ wpisu od pozwu. To ogromne ułatwienie. Dłużnik zaś (kredytobiorca), żeby się bronić składając zarzuty musi zapłacić pozostałe ¾ opłaty od pozwu. Sądy bardzo różnie podchodzą do stosowania zasady wynikającej z art. 13 ust 1a ustawy z dnia 25 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (maksymalna opłata wynosi 1000 zł bez względu na wartość przedmiotu sporu) i często stosują pełną opłatę stosunkową w wysokości 5 proc. wartości przedmiotu sporu. W większości spraw dotyczących kredytów są to znaczne kwoty.
Z wydanego nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym wynikają również dla dłużnika (kredytobiorcy) daleko idące konsekwencje. Zanim dłużnik (kredytobiorca) zacznie się spierać w sądzie, powód (Bank) może w myśl art. 492 k.p.c. przy pomocy komornika prowadzić postępowanie zabezpieczające.

Warto również zauważyć ze Rzecznik Praw Obywatelskich 27 stycznia 2017 r. wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o uchylenie art. 485 § 3 k.p.c. wskazując na nieuzasadnione uprzywilejowanie banków w postępowaniu nakazowym, zaś Minister Sprawiedliwości w swojej odpowiedzi do Rzecznika Praw Obywatelskich z dnia 16 marca 2017 r. zapowiedział uchylenie tego przepisu.

Z omawianym wyrokiem wiąże się jeszcze jedna zasadnicza kwestia. Trybunał po raz kolejny przypomniał o znaczeniu Dyrektywy 93\13. W postanowieniu po raz kolejny Trybunał podkreślił, że zgodnie z art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 państwa członkowskie przewidują, iż nieuczciwe warunki istniejące w umowie konsumenckiej zawartej przez przedsiębiorcę nie będą wiązać konsumentów na warunkach określonych na mocy ich prawa krajowego.
Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Trybunału sąd krajowy jest zobowiązany do zbadania z urzędu, czy dane warunki umowy wchodzące w zakres stosowania dyrektywy 93/13 mają nieuczciwy charakter, a także do tego, by, poprzez dokonanie takiego badania, zniwelować brak równowagi między konsumentem a przedsiębiorcą. Orzecznictwo Trybunału konsekwentnie stoi po stronie konsumentów, co stanowi nadzieję dla wszystkich osób znajdujących się w sporach z bankami.
Mamy nadzieję, że linia ta znajdzie wreszcie pełne zastosowanie w orzecznictwie krajowym szczególności w sprawach frankowych.

OPINIA Mec. Barbara Garlacz

Sąd zawsze może, ale nie zawsze chce

Orzeczenie C-632/17 oraz C-176/17 dotyczy wyłącznie umów o kredyt konsumencki czyli do kwoty 80 tys. zł, a nie wszystkich kredytów hipotecznych. Po drugie, sprawa C-632/17 dotyczyła pozwu nakazowego banku, do którego nie dołączył umowy kredytu a jedynie wyciąg z ksiąg bankowych. Podobnie w sprawie C-176/17 bank dołączył tylko weksel bez umowy. TSUE uznał, że jeżeli akta sprawy nie pozwalają sądowi z urzędu na ocenę tego czy umowa zawiera warunki nieuczciwe oraz informacje wymagane dyrektywą o kredytach konsumenckich, to tryb nakazowy nie jest dopuszczalny. A jak to się ma do praktyki? W kredytach hipotecznych, jeśli banki dochodzą roszczeń nakazem zapłaty, to załączają umowę kredytu. I tu nie ma wątpliwości, sądy powinny badać z urzędu czy taka umowa zawiera postanowienia nieuczciwe (tak orzekł TSUE już wielokrotnie np. w sprawach C-154/15, C-307/15 i C- 308/15) i to potwierdził TSUE też w sprawie C-632/17 i C-176/17. A jak jest w sądach? Różnie. Coraz częściej sądy nie wydają nakazu zapłaty z umów frankowych, ale bywa i tak, że sądy, i to te prowadzące tzw. sprawy frankowe, wydają nakazy zapłaty, mimo iż powszechnie wiadomym jest że umowy te zawierają warunki nieuczciwe. Zatem problemem jest raczej to, że sądy nie wykonują swojego obowiązku do badania z urzędu umów pod kątem abuzywnych postanowień.

Wyrok C-632/17 i C-176/17 o tyle zmienia sytuację kredytobiorców z drobnych umów kredytów konsumenckich, że będą mieli dodatkową broń tj. będą mogli powołać się na brak możliwości wydania nakazu zapłaty, zwłaszcza gdy do pozwu nie była załączona umowa.
Sama jednak odpowiedź TSUE powinna być interpretowana w ten sposób, że dotyczy ona przypadków nie tyle gdzie sąd "nie jest uprawniony" do zbadania umowy - jak to sformułował TSUE, ale gdy sąd nie ma możliwości do zbadania umowy, gdyż jej nie ma w aktach. Prawda jest jednak taka, że sąd krajowy zawsze ma uprawnienie i możliwość zbadania umowy, bo np. może zażądać dołączenia umowy do pozwu albo od razu odmówić wydania nakazu zapłaty z uwagi na wątpliwą treść wyciągu bankowego jako dokumentu prywatnego. I to powinno być prawidłowym wzorem postępowania. Problem więc nie tkwi w braku uprawnień, możliwości czy przepisach prawa, ale w tym, że sądy wykonują je ze szkodą dla konsumentów.

I ostatnia kwestia na którą trzeba zwrócić uwagę, odpowiedź trybunału w sprawie C-632/17 padła na kanwie nieprawidłowo przedstawionego stanu faktycznego. Sąd krajowy błędnie wskazał, że opłata od zarzutów wobec nakazu zapłaty wynosi 75% tego co wpłacił bank. Wynosi ona 1000 zł (art. 13 ust. 1 a ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych). Stosowanie opłaty 75% jest właśnie złą praktyką sądów, która sporadycznie jeszcze się zdarza, a która nie ma umocowania w przepisach prawa. I o takim złym stosowaniu prawa mówię. Jeśli sądy źle stosują prawo, a TSUE za każdym razem musi je "naprostować" to pojawia się pytanie o jakość orzecznictwa sądów polskich. W mojej ocenie w tej akurat sprawie (C-632/17) nie było potrzeby formułowania pytania do TSUE. Jeśli polskie sady pójdą w tym kierunku, że z problemami, z którymi można sobie poradzić na gruncie polskiego porządku prawnego będą zgłaszać się do TSUE bo boją się wydawać wyroki, to stracą szacunek stron toczących procesy w sądach i obywateli."